Rodzina Żuławskich

powiększ mapę

„Nam, wychowanym w zasadach humanitaryzmu XIX w., nie mieściło się to wszystko w głowach”. Historia pomocy Kazimiery Żuławskiej i jej syna Wawrzyńca

W czasie okupacji niemieckiej dr Kazimiera Żuławska z domu Hanicka – romanistka i tłumaczka, taterniczka i alpinistka, działaczka społeczna na rzecz praw kobiet, wdowa po poecie okresu Młodej Polski, Jerzym Żuławskim, mieszkała w Warszawie. Od 1941 r., razem z najmłodszym synem Wawrzyńcem – kompozytorem, również taternikiem i alpinistą, udzielała pomocy prześladowanym Żydom i Żydówkom. W mieszkaniu Żuławskich przy ul. Marszałkowskiej 62 ukrywało się wiele osób, m.in. Stefania Dąbrowska, Leonia Jabłonkówna i Róża Wittlin. Żuławscy nie tylko udzielali Żydom schronienia w trakcie Zagłady, ale także załatwiali fałszywe dokumenty oraz znajdowali kryjówki i pracę. W 1980 r., na wniosek ocalałych Żydówek, Kazimiera i Wawrzyniec Żuławscy zostali pośmiertnie uhonorowani tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.


„Byłam świadkiem, jak […] bohatersko ukrywali Żydów czeskich i polskich, niekiedy zupełnie obcych”, pisała ocalała Stefania Dąbrowska w oświadczeniu dla Instytutu Yad Vashem w 1966 roku. „Pewnego razu nakryła policja kryminalna tę kryjówkę, gdzie tylu Żydów się ukrywało. Wówczas [Żuławscy – red.] okazali niebywałe bohaterstwo, odwagę, hart ducha, ratując przed zagładą wszystkich, wyszukawszy im potem bezpieczne locum. Mieszkanie rodziny Żuławskich było ostoją dla wielu nieszczęśliwych Żydów”.  

Losy dr Kazimiery Żuławskiej i jej syna Wawrzyńca przed II wojną światową

Kazimiera Żuławska, córka Ignacego Dionizego Hanickiego i Zofii z Ostolskich, urodziła się 10 lutego 1883 r. w Czemerysach na Podolu. W 1900 r. ukończyła II Warszawskie Gimnazjum Żeńskie, następnie studiowała romanistykę we Lwowie. Uzyskała doktorat w Bernie. W 1907 r. poślubiła Jerzego Żuławskiego – filozofa, pisarza, poetę i dramaturga okresu Młodej Polski. Małżonków łączyła wspólna pasja – wspinaczka w Tatrach i Alpach. Od 1910 r. mieszkali w Zakopanem, gdzie przyszli na świat ich synowie, Juliusz i Wawrzyniec (właśc. Jerzy Wawrzyniec), wcześniej urodził się Marek.

Dom Żuławskich – willa „Łada” przy ul. Chałubińskiego w Zakopanem – był ośrodkiem życia artystycznego, odwiedzanym m.in. przez Stanisława Ignacego Witkiewicza (Witkacego), Kazimierza Przerwę-Tetmajera, Jana Kasprowicza czy Bronisława Malinowskiego. Podczas I wojny światowej Jerzy Żuławski walczył w Legionach Polskich – zmarł na tyfus brzuszny w 1915 roku. Po jego śmierci Kazimiera została sekretarką Tetmajera. W celu utrzymania rodziny prowadziła także pensjonat i piekarnię. Od 1921 r. mieszkała z synami w Toruniu, gdzie prowadziła pensjonat „Zofiówka”. Związana była wówczas z kompozytorem Marcelim Popławskim. 

Po przeprowadzce do Warszawy Żuławska pracowała w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, tłumaczyła literaturę francuską i hiszpańską, a także książki o tematyce alpinistycznej. Od końca lat 20. działała w Lidze Kobiet Polskich, współtworzyła Demokratyczny Komitet Wyborczy Kobiet Polskich i była przewodniczącą warszawskiego oddziału Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet „Żoliborz”.

Jej najmłodszy syn, Wawrzyniec, studiował filozofię i muzykologię na Uniwersytecie Warszawskim, a także kompozycję w Konserwatorium Warszawskim w klasie Kazimierza Sikorskiego, uzyskując dyplom w 1937 roku. Śladem swoich rodziców uprawiał taternictwo, a od 1936 r. również alpinizm, stając się szybko jednym z czołowych polskich taterników i alpinistów. O swoich przygodach w górach napisał szereg artykułów i opowiadań oraz wydał kilka książek, zaliczanych do klasyki literatury górskiej.

Kryjówki, fałszywe dokumenty, praca. Pomoc Żuławskich dla Żydów w okupowanej Warszawie

„Gdy sięgnę myślą w te okrutne czasy – czasy niemieckiej inwazji – przesuwa mi się przed oczyma szereg cieni, wspomnienie ludzi dziś już, po większej części, zaginionych lub nieżyjących. Mimo woli rysują się w pamięci ich ruchy, gesty, powiedzenia... Dawne moje, dziś już nieistniejące mieszkanie, staje mi w oczach takie, jakie było w tych latach: jedyne »asylum«, dom dla mnie i dla »nich«, coś w rodzaju kruchej łodzi na falach wrogiego oceanu, która umiała jednak – przez pewien czas przynajmniej – dawać nam wszystkim złudzenie pewności, spokoju i ciszy”, pisała Kazimiera Żuławska w swojej relacji, opublikowanej w słynnej książce Ten jest z ojczyzny mojej… pod redakcją Władysława Bartoszewskiego i Zofii Lewinówny.

Od 1941 r. mieszkanie Kazimiery Żuławskiej i jej syna Wawrzyńca przy ul. Marszałkowskiej 62 było ważnym punktem konspiracyjnym na mapie okupowanej Warszawy. Mieszkanie służyło organizacji tajnych posiedzeń, zbiórek, punktów rozdzielczych podziemnej prasy i broni, a także stało się schronieniem dla osób uciekających i ukrywających się przed Niemcami, szczególnie dla prześladowanych Żydów i Żydówek: „Mieszkanie to postanowiłam użyć jak najlepiej w moim rozumieniu: oddać je na usługi walczącemu społeczeństwu i wszystkim najbardziej poszkodowanym i potrzebującym”, wyjaśniała po latach Kazimiera.

W pierwszej kolejności do mieszkania Żuławskich trafili uciekinierzy ze wschodnich ziem okupowanej Polski, m.in. ze Lwowa i Stanisławowa. Przychodzili z polecenia znajomych, często całymi rodzinami. Na Marszałkowskiej otrzymywali przede wszystkim doraźne schronienie, pomoc w poszukiwaniu kryjówek, wyrobieniu fałszywych dokumentów czy znalezieniu pracy.

„Wielu znałam już dawniej, przed wojną. Ludzie ci należeli przeważnie do sfer artystycznych i intelektualnych naszego miasta. Wyróżniani, podziwiani w swoich środowiskach, nieraz zajmujący stanowiska wybitne w społeczeństwie polskim: malarze, literaci, architekci, ludzie teatru – nagle wskutek swego »niearyjskiego« pochodzenia spadli do roli tropionych zbrodniarzy. […] musieli uciekać i kryć się po norach, po strychach, po najgorszych spelunach Warszawy, z rodzinami, z dziećmi...”.

Szukaniem kryjówek i załatwianiem fałszywych dokumentów zajmował się głównie syn Kazimiery, Wawrzyniec Żuławski, organizujący grupę osób pomagających Żydom i szukający dalszych kontaktów. Nawiązał współpracę m.in. z Zofią Doboszyńską, która miała znajomości w Magistracie, Wydziale Ogólnym, Drukarni Miejskiej i Ewidencji Ludności, co miało ogromne znaczenie w organizowaniu pomocy dla Żydów po tzw. aryjskiej stronie. Doboszyńska, wspominając pierwsze spotkanie z Wawrzyńcem pod koniec 1942 r., łączyła jego aktywność z działalnością Rady Pomocy Żydom „Żegota”.

Część osób ukrywających się u Żuławskich przebywała w mieszkaniu na stałe, nie wychodząc na zewnątrz, inni opuszczali kryjówkę tylko o zmierzchu. Byli też tacy, którzy przychodzili na nocowanie, a inni przesiadywali w mieszkaniu we dnie. Gospodarze musieli zapewnić im wyżywienie i zadbać o wszelkie potrzeby, przestrzegając zasad konspiracji.

„Skład stały mieszkańców wynosił zwykle około 10, czasem i 15 osób. Wszystkim im trzeba było – prócz pomieszczenia – zapewnić jeszcze jakie takie wyżywienie, a więc gotowało się obiady, prowadziło skromne zbiorowe gospodarstwo, robiło zakupy w mieście i porządki domowe. Służącej oczywiście nie trzymało się wcale, najpierw, nie byłoby jej gdzie umieścić, po drugie, każda osoba obca mogła stać się niebezpieczna przez złą wolę lub nieostrożność. Pracowaliśmy więc sami, rozłożywszy robotę pomiędzy siebie. Muszę zaznaczyć, że nigdy z tego tytułu nie miałam powodu do skarżenia się na moich »przymusowych« gości. Pomagali mi w miarę sił i możności, starali się zachowywać jak najdelikatniej i... jak najostrożniej, co nie wszystkim przychodziło z łatwością”. 

Trudno oszacować jak wielu Żydów i Żydówek otrzymało pomoc w mieszkaniu Żuławskich. W relacji Izabeli Czajki-Stachowicz pojawia się informacja, że było to ok. 38 osób. „Kogóż to nie było w tym naszym mieszkaniu na Marszałkowskiej!”, pisała Kazimiera Żuławska. 

Stefania Dąbrowska, Leonia Jabłonkówna, Róża Wittlin, Jadwiga Korngold-Kwiecińska. Losy ukrywających się Żydówek

Jedną z osób ukrywających się w mieszkaniu Żuławskich była Róża Wittlin. W 1943 r. uciekła ze Lwowa do Warszawy, w której nikogo nie znała. Po kilku tygodniach ukrywania się w piwnicach i opuszczonych sklepach spotkała Kazimierę Żuławską, która zaprosiła ją do swego mieszkania. Róża zamieszkała przy Marszałkowskiej w listopadzie 1943 r. i pozostawała tam przez kolejne trzy miesiące. Gdy w mieszkaniu pojawili się Niemcy, szukając ukrywających się Żydów, Róża zdołała ich przekonać, że jest Polką wychowaną w Niemczech. Po tym niebezpiecznym incydencie postanowiła zmienić kryjówkę. 

Ze Lwowa pochodziła również Stefania Dąbrowska. O mieszkaniu Kazimiery dowiedziała się od szkolnej przyjaciółki. Żuławscy pomogli nie tylko Stefanii, ale również jej rodzicom, Stanisławowi i Adeli Abzugom (Malewskim), oraz siostrze Ricie.

„Siostra moja młodsza, Rita, jako mała dziewczynka dzięki szlachetnej pomocy p. dr Żuławskiej zamieszkiwała w klasztorach, ja z matką otrzymywałam mieszkania, co dzień bywałam u tych wspaniałych, szlachetnych ludzi, wypłakiwałam się przed nimi wówczas, kiedy ojciec lub matka mieli tzw. spalone mieszkania i trzeba było szukać innego”, świadczyła po wojnie Stefania Dąbrowska.

Z relacji Kazimiery Żuławskiej wynika, że w jej mieszkaniu doszło do około ośmiu rewizji gestapo, pojawiali się także szantażyści. Dozorca domu − Antoni K. − uprzedzał Żuławskich o grożącym niebezpieczeństwie. Kazimiera wspominała, że najtrudniejszym okresem była wiosna 1943 r., kiedy w wyniku pacyfikacji powstania w getcie warszawskim nasiliły się obławy na Żydów po tzw. aryjskiej stronie. Leonia Jabłonkówna, ukrywająca się u Żuławskich, pisała:

„Co jakiś czas […] mieszkanie okazywało się »spalone«. Mimo to jednak, zaledwie niebezpieczeństwo bezpośrednie zdawało się słabnąć, pp. Żuławscy ponownie przyjmowali pod swój dach potrzebujących pomocy: nie tylko mnie, ale bardzo wiele innych osób, którym z racji pochodzenia, czy też działalności konspiracyjnej groziło śmiertelne niebezpieczeństwo”.

Z kolei Izabela Czajka Stachowicz wspominała: „[...] Kazia jedna mogłaby swym heroizmem i samozaparciem być przeciwwagą dla stu sprzedawczyków i szantażystów, jeśliby taka waga istniała. Przez cały czas okupacji Kazia walczyła o każdą duszę żydowską”.

Do tragicznego zdarzenia doszło w sierpniu 1943 r., kiedy Niemcy aresztowali na ulicy Jadwigę Korngold-Kwiecińską, która ukrywała się u Żuławskich od początku wojny. Prawdopodobnie trafiła do aresztu śledczego w siedzibie gestapo w Al. Szucha, gdzie była przesłuchiwana (posiadała fałszywe dokumenty), następnie do więzienia na Pawiaku, a później do Auschwitz. „[...] nie potrafię zapomnieć, że nie zdołałam uratować z powodzi właśnie tej jednej – jednej z najczystszych i najszlachetniejszych dusz kobiecych, jakie poznał w życiu”, pisała Kazimiera.

Żuławscy prowadzili swoją akcję pomocową do wybuchu powstania warszawskiego w sierpniu 1944 roku. Wawrzyniec walczył w powstaniu pod pseudonimem „Jerzy Koryciński” jako podporucznik batalionu Armii Krajowej „Odwet”.

Losy osób ratujących po wojnie

Po wojnie Kazimiera Żuławska zajmowała się przekładami literatury na język polski, m.in. dramatu Judyta Charlesa de Peyret-Chappuis, wystawionego przez Kazimierza Dejmka w Teatrze Nowym w Łodzi (10 września 1960), a następnie w Teatrze Telewizji w reżyserii Stanisława Wohla (1960) i Ireny Babel (1974). Odeszła 18 kwietnia 1971 r. w Warszawie.

Wawrzyniec Żuławski rozwijał ożywioną działalność jako krytyk muzyczny. Pisał recenzje dla „Ruchu Muzycznego”, został stałym recenzentem „Expressu Wieczornego”, „Kuźnicy”, „Nowej Kultury”. W latach 1951–1953 pełnił funkcję sekretarza Związku Kompozytorów Polskich, a od maja 1956 r. prezesa Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. 

Równolegle Wawrzyniec rozwijał pasję taternictwa i alpinizmu. W 1956 r. został prezesem Klubu Wysokogórskiego Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Zginął tragicznie 18 sierpnia 1957 r. w wypadku lawinowym w masywie Mont Blanc, gdy wyruszył na ratunek kolegom.

Uhonorowanie Żuławskich tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata

Po wojnie Stefania Dąbrowska podjęła starania o upamiętnienie wojennych zasług Żuławskich, składając w 1966 r. relację do Instytutu Yad Vashem. Oświadczyła:

„Mogłabym wiele nazwisk podawać ludzi, którzy zostali ocaleni przez matkę i syna Żuławskich, m.in. p. Krystyna z domu Gotlieb z Jasła, bliska krewna wielkiego malarza, Maurycego Gotlieba […]. Atmosfera w domu rodziny Żuławskich spokojna, kojąca, niebywała odwaga w groźnych chwilach dla ukrywających się tam Żydów, przyczyniły się nieraz do ratowania nieszczęśliwych. [...] z pełną świadomością, mimo iż grozi im śmierć i nieludzkie tortury ze strony gestapo, dali z siebie wszystko, ratując ukrywających się Żydów”. 

25 grudnia 1980 r. Instytut Yad Vashem uhonorował pośmiertnie Kazimierę Żuławską i jej syna Wawrzyńca tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Ceremonia wręczenia medalu i dyplomu honorowego oraz zasadzenia pamiątkowego drzewa oliwnego w Ogrodzie Sprawiedliwych w Jerozolimie odbyła się 5 października 1981 r. z udziałem syna Kazimiery i brata Wawrzyńca, Marka Żuławskiego.

Kazimiera, wspominając swoje motywacje z okresu okupacji, zapisała:

„Nam, wychowanym w zasadach humanitaryzmu XIX w., nie mieściło się to wszystko w głowach. Budziła chęć przeciwstawiania się, wzbierało czysto ludzkie oburzenie. Pomoc okazywana tym prześladowanym [Żydom] wydawała się jeszcze jedną formą walki z okupantem i jego znienawidzonymi zarządzeniami”.

Historie pomocy w okolicy