Lipszycowa Aldona

powiększ mapę

„Nadzwyczaj mocny człowiek”. Historia pomocy Aldony Lipszycowej

W czasie okupacji niemieckiej Aldona Lipszycowa z domu Jastrzębska niosła pomoc Żydom i Żydówkom uciekającym z gett i transportów kierowanych przez Niemców do ośrodka zagłady w Treblince. Udzielała schronienia w swoim domu na Bielanach w Warszawie oraz w domu letniskowym w Ostrówku. Zapewniała żywność i dokumenty, organizowała kryjówki. Pomogła co najmniej 22 osobom znanym z imienia i nazwiska, m.in. Helenie i Elżbiecie Fishaut, Oldze i Ewie Grosfeld, Leonii i Alinie Puszet oraz Wiktorii Śliwowskiej. Aldona Lipszycowa ocaliła także siedmioro własnych dzieci – jej zmarły mąż a ich ojciec, Samuel Józef Lipszyc, był Żydem. „Dzieci powinny pójść do getta”, mówiła Jadwiga Rytlowa, córka Lipszyców. Przeczytaj opracowaną przez nią historię pomocy.


Losy rodziny Lipszyców przed II wojną światową

Aldona Jastrzębska urodziła się 14 kwietnia 1896 r. w Tyflisie (obecnie Tibilisi). Ojciec Serafin (ur. 1852 r.), absolwent Uniwersytetu w Kijowie, polski szlachcic pochodzący z Podola, trafił na Kaukaz jako wojskowy farmaceuta i tam w 1877 r. poślubił urodzoną w Kutaisi 17-letnią Marię Lemke (ur. 1860 r.). 

Po śmierci matki w 1912 r. szesnastoletnia Aldona trafiła pod opiekę swojej starszej siostry Weroniki, która mieszkała w Warszawie. Aldona została uczennicą prywatnego gimnazjum J. Kowalczykówny i J. Jawurkówny. Była to szkoła katolicka, prowadzona przez bardzo religijne przełożone, ale postępowa i ucząca tolerancji. W klasie oprócz Polek było także kilka Żydówek. Właśnie z nimi Aldona najbardziej się zaprzyjaźniła. Jedna z nich trzydzieści lat później, po wyjściu z getta, znalazła w domu Aldony schronienie. 

Wybuch I wojny światowej przerwał warszawską edukację Aldony, która na kilka lat z powrotem przeniosła się na Kaukaz. W 1916 r. wróciła do Warszawy, gdzie dwa lata później poznała i poślubiła Samuela Józefa Lipszyca, inżyniera-agronoma, który przed ślubem przyjął chrzest. Z tego związku w latach 1919–1928 urodziło się siedmioro dzieci.

W latach 20. XX w. Lipszycowie osiedlili się na kilka lat w Ostrówku (gmina Klembów). Pięć hektarów gruntu z pięknym domem letniskowym, zbudowanym z modrzewia na początku wieku, nabył ojciec Samuela, Mejer Lipszyc, zamożny przemysłowiec, aby ten mógł realizować swoje rolnicze pasje i żeby rodzina miała gdzie spędzać wakacje. W latach 1924–1925 rodzina Lipszyców zatrudniała jako pomoc domową Helenę Kowalską, zanim ta wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie. Dziś znana jest jako św. Faustyna.

Pod koniec lat 20. Lipszycowie przenieśli się do Warszawy i zamieszkali na Żoliborzu w nowo powstałej I kolonii Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Aldona, jako matka licznego potomstwa, bez wykształcenia zawodowego nie miała możliwości stałej pracy zarobkowej, ale związana ze środowiskiem spółdzielczym i Robotniczym Towarzystwem Przyjaciół Dzieci pomagała w opiece nad żoliborskimi dziećmi. Prowadziła zajęcia świetlicowe. Zaangażowała się także do pracy w nowo powstałym teatrze kukiełkowym BAJ. Obdarzona absolutnym słuchem i pięknym głosem stała się jednym z filarów aktorskich tego amatorskiego wówczas teatru.

Jesienią 1938 r. nispodziewanie zmarł Samuel Józef Lipszyc. Aldona została sama z siedmiorgiem dzieci w wieku od 10 do 19 lat.

Pomoc dla Żydów i Żydówek. Losy Aldony Lipszycowej i jej dzieci podczas okupacji niemieckiej

Wojna zastała Aldonę z dziećmi w Ostrówku. Po śmierci męża rozstała się z dotychczasowym dzierżawcą, ale zbiory za ostatni rok należały jeszcze do niego. Rodzina pozostała na pięciu hektarach pustej, jeszcze nie obsianej ziemi. Po śmierci Samuela cierpieli poważny niedostatek, wszelkie zapasy zostały wyczerpane, a z początkiem wojny zaczął się prawdziwy głód.

W listopadzie 1940 r. powstało getto warszawskie. W zasadzie wszystkie dzieci Aldony jako „nie-Aryjczycy” powinny były pójść do getta. Ich matka jako Polka, nie. W getcie prócz innych zagrożeń, jeszcze nieznanych, groziła im śmierć głodowa. Trwały niekończące się rozważania: iść do getta, czy pozostać na miejscu? Ojciec nie żył. Może na wsi uda się przetrwać? Pozostali.

Getto zostało zamknięte, rozpoczęły się deportacje Żydów do obozów. Wiejskie gospodarstwo Lipszyców leżało blisko linii kolejowej prowadzącej do Treblinki. Tylko półtora kilometra przez las. Liczni ludzie wyskakiwali z pociągu. Wielu z nich trafiało do gospodarstwa Lipszyców. Aldona udzielała im noclegu i na ich prośbę odprowadzała na stację kolejową, kupowała bilety i ekspediowała do Warszawy.

Dom na Bielanach

Byli i inni potrzebujący pomocy. Przyjaciele, bliżsi i dalsi znajomi, którzy uciekli z getta. Znali adres i trafiali do bielańskiego mieszkania, gdzie mieszkały co najmniej dwie córki Aldony pod opieką jej siostry oraz do samej Aldony Lipszycowej na wieś, do letniskowego domu w Ostrówku.

Piętro domu Lipszycowie wynajęli Szemińskim, polsko-żydowskiemu małżeństwu z dwójką małych dzieci. Pan Szemiński, inteligent, podczas wojny utrzymywał rodzinę prowadząc warsztat dziewiarski.

Helena Fishaut, szkolna koleżanka Aldony, zamieszkała na Bielanach na początku września 1942 roku. Wydostała się z getta razem z córką Elżbietą. Helena miała tzw. dobry wygląd i oficjalnie występowała jako pomoc domowa. Elżbietę umieściła w klasztorze w Częstochowie. Po roku sprowadziła ją z powrotem do Warszawy, ponieważ kobieta, która pomogła ukryć dziewczynkę u sióstr, została aresztowana. Istniało ryzyko, że nie wytrzyma tortur i przekaże Niemcom informacje o Elżbiecie. Dziewczynka mieszkała pod wieloma warszawskimi adresami. Kiedy wybuchło powstanie warszawskie, Helena była na Bielanach, a Elżbieta w Śródmieściu. Minęły się w drodze do siebie, odnalazły po wojnie. W 1962 r. emigrowały z rodziną do Australii.



Olga Grosfeld z córką Ewą, uciekinierki z getta w Przemyślu, trafiły na Bielany z polecenia przyjaciół – nie znały wcześniej Aldony. Pojawiły się u Lipszyców niemal równocześnie z paniami Fishaut.

Leonia i jej córka Alina Puszet często szukały schronienia w domu Aldony na Bielanach, ponieważ podejrzewały, że w Al. Zjednoczenia, gdzie ukrywały się na „aryjskich papierach” są obserwowane. Jadwiga, jedna z córek Aldony, wielokrotnie sprawdzała, czy mieszkanie pań Puszet jest bezpieczne. Upewniwszy się, że nie dzieje się nic podejrzanego, przekazywała informację i panie Puszet wracały do siebie. Po wojnie mąż Leonii odnalazł się w Szwajcarii. Całą rodziną osiedlili się w Izraelu.

Wiktoria Śliwowska, rocznik 1931, trafiła do bielańskiego azylu Aldony prosto z getta, skąd wyprowadzono ją po śmierci matki. Kiedy dostała fałszywe dokumenty, rozpoczęła tułaczkę po innych domach.

Dom w Ostrówku

Dom w Ostrówku miał charakter letniskowy, co sprawiało, że warunki mieszkaniowe szczególnie zimą były trudne. Brakowało łazienki, bieżącej wody i ogrzewania. Aldona z dziećmi i osobami ukrywającymi się mieszkali w jednym pomieszczeniu. Z powodu panującego zimą mrozu mieszkańcy poodmrażali sobie ręce i nogi. Wszyscy głodowali.

Wśród ukrywających się osób był Mikołaj Steinberg, sześćdziesięcioletni kawaler. Od jesieni do zimy 1941 r. spędzał dnie przy stole czytając francuskie książki. Pod wpływem wojennych przeżyć rozwinęła się u niego choroba psychiczna. W okresie wielkiego głodu, przed posiłkiem, powiedział: „Pani Aldono, ja dziś rezygnuję z kolacji. Za to poproszę filiżankę dobrej, czarnej kawy”. Zimą, kiedy warunki jeszcze się pogorszyły, przeniesiono go w inne miejsce. Choroba nasiliła się. Mężczyzna wychodził na ganek i krzyczał: „Jestem Żydem, zabierzcie mnie stąd". Ponieważ jego zachowanie stwarzało śmiertelne niebezpieczeństwo dla wszystkich mieszkańców domu, gospodarze zmuszeni byli odprowadzić go z powrotem do getta. Nie przeżył wojny.

W leśnym bunkrze w pobliżu gospodarstwa od jesieni 1941 do wiosny 1942 r. ukrywała się żydowska rodzina Lipczyńskich: rodzice i dwóch nieletnich synów. Syn Aldony, Tadeusz, dostarczał im żywność. Dostali także piecyk. Rodzina ta, odkryta i zadenuncjowana przez miejscowego szmalcownika, zginęła. Sprowadzony przez niego żandarm wrzucił do kryjówki granat, a szmalcownik zabrał dobytek. Najcenniejszy okazał się piecyk i odzież zamordowanych.

Aldona Lipszyc wspomogła również Romanę Duracz z siostrami. Kiedy przyjechały na wieś, znalazła im dom letniskowy na wynajęm. Mąż Romany, Teodor Duracz, był znanym adwokatem. Zmarł w obozie. Inną wspieraną przez rodzinę Lipszyców osobą była Stefania Perel. Niestety zdecydowała się na powrót do getta w Tłuszczu, do swojej rodziny – miała czternaścioro rodzeństwa. Zginęła z całą rodziną w Treblince.

W sumie Aldona udzieliła trwającej dłużej lub krócej pomocy znanym z imienia i nazwiska 22 osobom. Prócz tego wiele było osób – jak ci, którzy wyskoczyli z pociągu – które nie ujawniły swoich personaliów.

Trzeba dodać, że rodzina Lipszyców sama była wielokrotnie szantażowana przez szmalcowników. Aldona z synami była wezwana przez żandarmerię niemiecką dla sprawdzenia „aryjskości”. W ostatnich dniach przed nadejściem frontu, wywiad Armii Krajowej K przekazał wiadomość, że Narodowe Siły Zbrojne planują „likwidację” rodziny. Wszyscy uciekli. W nocy, kiedy planowany był napad bandytów z NSZ, miejscowość opanowały wojska radzieckie.

Dalsze losy Aldony Lipszycowej i osób ocalałych

Po wojnie Aldona Lipszycowa z ramienia Robotniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci zorganizowała a następnie kierowała żłobkiem i przedszkolem na warszawskim Ujazdowie. Brała udział w tworzeniu na nowo teatru kukiełkowego BAJ, już jako teatru zawodowego, który istnieje do dziś. Zmarła 5 lutego 1980 r. w Warszawie.

Osoby ocalałe rozproszyły się po świecie, a wielu z nich złożyło w Instytucie Yad Vashem świadectwa na temat swojego ocalenia z Zagłady. Oświadczenia nadesłano z Polski, Australii i Stanów Zjednoczonych.

3 marca 1996 r. Instytut Yad Vashem w Jerozolimie uhonorował pośmiertnie Aldonę Lipszycową tytułem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata. Dawny dom rodziny Lipszyców w Ostrówku pełni dziś funkcję muzeum – Domu św. Faustyny.

Historie pomocy w okolicy