Rodzina Górskich

powiększ mapę

„Dzięki tym szlachetnym ludziom zostaliśmy uratowani”. Historia rodziny Górskich

W latach okupacji niemieckiej Stanisław i Anna Górscy wraz dziećmi, Heleną i Geńkiem, udzielali pomocy Żydom zbiegłym z getta warszawskiego, Stanisławowi i Jerzemu Rudnickim. Kuzyni ukrywali się w piwnicy zbombardowanego domu, później w schowku pod schodami mieszkania Górskich. Pomoc nie ustała nawet wówczas, gdy Stanisław Rudnicki – na skutek ulicznej łapanki – trafił do obozu koncentracyjnego.


„1 maja 1943 r. […] cudem udało mi się uciec od ul. Okopowej […] na aryjską stronę. Szukałem tam schronienia u wielu polskich rodzin […]. Byłem już zupełnie załamany i wycieńczony, nie miałem żadnej nadziei i szansy na przeżycie. I nagle zdarzył się cud!”, wspominał po wojnie Stanisław Rudnicki.    

Losy Rudnickich podczas okupacji niemieckiej w Warszawie

Kuzyni Stanisław Rudnicki (Izak Ajzenus), stolarz, i Jerzy Rudnicki, technik budowlany, mieszkali w kamienicy przy ul. Grochowskiej 95. Niedługo przed utworzeniem getta obaj – wraz z żoną i rodzicami Jerzego – przeprowadzili się do Rembertowa.

W lipcu 1942 r. rodzice i trzy siostry Izaka/Stanisława zginęli w niemieckim nazistowskim ośrodku zagłady w Treblince. On sam znalazł się w getcie warszawskim. Przebywał tam również Jerzy, który dzięki pracy po „aryjskiej stronie” przemycał do getta broń i materiały wybuchowe. Kuzyni wzięli udział w powstaniu w getcie warszawskim.

„Skąd wy, chłopaki, jesteście?”. Spotkanie z Górskim po „aryjskiej stronie”

Na początku maja 1943 r., gdy walki w getcie jeszcze trwały, Rudniccy uciekli na „aryjską stronę”. Przez tydzień bezskutecznie szukali pomocy u znajomych. Stanisława Górskiego spotkali przypadkiem i poprosili o wodę. Wysłał po nią córkę, a ich zapytał: „Skąd wy, chłopaki, jesteście?”. Rudniccy przedstawili się jako uciekinierzy z getta i ruszyli dalej, z obawy przed denuncjacją. Górski zatrzymał ich jednak i zaoferował schronienie.

„Jak ten człowiek nam to powiedział, w jednej chwili nie było dla nas większego szczęścia (niech się dziś najpiękniejsze hotele świata schowają)”.

Rodzina Górskich – Stanisław, pracownik sklepu z urządzeniami kanalizacyjnymi, jego żona Anna, jedenastoletnia córka Helena oraz sześcioletni syn Geniek – od 1937 r. mieszkała w domu wielorodzinnym na warszawskim Grochowie.

Początkowo Rudniccy spędzili kilka miesięcy w piwnicy zbombardowanego domu, naprzeciwko domu Górskich. We wspólnie skonstruowanej, prowizorycznej bimbrowni pędzili bimber, którego sprzedażą Anna zarabiała na utrzymanie wszystkich. Jak przyznała jej córka, Helena:

„W domu zdarzały się niesnaski, żeby zaniechać, żeby nas nie narażać. Mama nie zgadzała się, groziło śmiercią. A potem najwięcej robiła, tata do pracy jeździł. Musiała kupić mąkę, jak wyprodukują bimber przynieść do domu na drugą stronę ulicy, sprzedać, żeby uzyskać pieniądze. Dwóch domowników więcej było, na nią wszystko spadło”.

Wywózka do obozu koncentracyjnego i dalsza pomoc

5 września 1943 r. Górskiego schwytano w łapance; przez blisko dwa lata przebywał kolejno w niemieckich nazistowskich obozach koncentracyjnych Auschwitz, Mauthausen i Gusen. Mimo nieobecności męża, Anna kontynuowała swoje wysiłki:

„Jak mogłam, tak pomagałam wraz z córką Heleną (gotowałam, prałam itp.), narażając swoje życie i dzieci. W ten sposób przeżyliśmy wspólnie ten koszmar, nie będąc na szczęście prześladowanymi z powodu dobrej konspiracji [...]”.

Jedzenie ukrywającym się dostarczała także sąsiadka Górskich, Irena Cholewicka, sama ukrywająca dziecko żydowskie.

Rudniccy pozostali w kryjówce do września 1944 roku. Podczas walk o zajęcie Pragi przenieśli się z piwnicy do skrytki pod schodami w mieszkaniu Górskich.

Losy osób ocalałych i ratujących po wojnie

Po wojnie Jerzy pracował jako elektryk; później wyemigrował do Niemiec, a stamtąd do Izraela. Stanisław został w Warszawie – prowadził zakład stolarski na Grochowskiej, ożenił się Polką, Marią, z którą miał córkę Gabrielę. Przyjaźnił się z Heleną, która relacjonowała:

„Młodszy brat, Gienek, miał przykrości od kolegów, że on jest synem ludzi, którzy przechowali Żydów. Mówili, że żydowski usługujący jest. Ja nie miałam, moje koleżanki nie wiedziały. Nikomu się nie zwierzyłam. Ach, ile razy miałam chęć powiedzieć, że tam u nas ktoś jest. Ale nie wolno było”.

26 czerwca 1986 r. Instytut Yad Vashem uhonorował Stanisława i Annę Górskich oraz ich córkę Helenę Troszczyńską tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. W tym czasie Jerzy Rudnicki już nie żył, ale Stanisław poświadczył: „[d]zięki tym szlachetnym ludziom zostaliśmy uratowani, ja i mój kuzyn, od niechybnej śmierci […]”.

Tekst powstał w ramach współpracy merytorycznej Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN i Stowarzyszenia FestivALT – wydawcy spacerownika po Saskiej Kępie i Grochowie.

Historie pomocy w okolicy