Rodzaje kryjówek

„Gdy Żyd znalazł się po aryjskiej stronie, miał przed sobą dwie ewentualności: zostać »na powierzchni« albo pójść pod ziemię” – zapisał jesienią 1943 roku Emanuel Ringelblum, historyk i założyciel Podziemnego Archiwum Getta Warszawskiego, który sam ukrywał się w bunkrze „Krysia” przy ul. Grójeckiej 84 w Warszawie, u rodziny Marczaków.

Życie „na powierzchni”, czyli po „stronie aryjskiej” wiązało się z koniecznością całkowitej zmiany tożsamości – pod przybranym nazwiskiem, stosując różnego rodzaju techniki kamuflażu (jak farbowanie włosów), Żydzi starali się przetrwać, udając Polaków. Na taki rodzaj ukrywania się mogli pozwolić sobie jednak tylko nieliczni – ci, którzy znali język polski, polskie tradycje, mieli fałszywe dokumenty, kontakty z Polakami i wygląd, który nie zdradzał ich żydowskiego pochodzenia. Życie „na aryjskich papierach” wymagało także niemałych funduszy, na wypadek szmalcowników, którzy w zamian za niezłożenie donosu do Niemców, wymuszali od ukrywających się Żydów pieniądze.  

Większość Żydów, która znalazła się po „stronie aryjskiej”, musiała pozostać „pod powierzchnią”, czyli w kryjówkach. Część ukrywała się samodzielnie, głównie w lasach, inni korzystali z pomocy Polaków. Kryjówki urządzane były w miejscach takich jak stodoły, szopy, piwnice, strychy, ziemianki, a w mieszkaniach – szafy, łóżka lub zamaskowane pokoje. Przestrzeń kryjówki była przeważnie mała i ciemna, duszna i wilgotna.

Niektórzy Żydzi, chcąc uciec z gett, starali się zapewnić sobie wcześniej miejsca ukrycia po „aryjskiej stronie”. Inni szukali kryjówek spontanicznie, już po wydostaniu się z getta. Wybór sposobu ukrywania się zależał między innymi od wyglądu, znajomości języka polskiego i możliwości finansowych.

Osoby ukrywające się z pomocą Polaków w ich domach, musiały żyć zgodnie z ustalonym regulaminem i przestrzegać go z żelazną dyscypliną – zwłaszcza w sytuacjach zagrożenia. Musiały także ograniczyć swoje życiowe potrzeby do minimum. Żyły w ciągłym, wszechogarniającym strachu. Każdego dnia mogła zdarzyć się rewizja lub donos, ich obecność mogła zostać odkryta, choćby przypadkowo. Ukrywani żyli w poczuciu zależności od ratującego – w oczekiwaniu, aż ten dostarczy jedzenie i wodę, wyniesie kubeł z nieczystościami, opowie, co dzieje się „na powierzchni”.