Rodzina Babińskich

powiększ mapę
Zdjęć: 5

Więcej o rodzinie Babińskich

Przed wojną Zofia Karolina Babińska – wdowa po adwokacie Edwardzie Babińskim – samotnie wychowywała dwie dorastające córki, Danutę i Krystynę. Prowadziła pensjonat przy ulicy Brackiej 18 w Warszawie.

W pensjonacie tym – jak pisze ocalona Alina Prądzyńska z domu Wolman – „udzielały schronienia i pomocy nie tylko swoim przyjaciołom - Żydom, ale wszystkim, którzy się do nich zwracali. Dom ich stanowił moralny punkt oparcia, gdzie można było odetchnąć atmosferą przyjaźni, serdeczności i otwartej, szczerej rozmowy. W tych strasznych czasach była to wielka sprawa”.

Zapewniały mieszkanie, jedzenie i pomoc finansową w formie tzw. pożyczek, o których zwrot nie prosiły. Udokumentowana jest pomoc udzielona rodzinie Wolmanów oraz Hannie Landau. Pomagały także Melanii Przepiórko oraz sąsiadce, pani Goldberg i jej synkowi. Ostatnia trójka nie przeżyła wojny.

Janina i Julian Wolmanowie mieli dwoje dzieci, Alinę i Wacława. Przed wojną mieszkali na ulicy Szpitalnej 5/18. W 1940 r., gdy powstało getto , Janina, Julian i Wacław trafili na ulicę Twardą 52. Nastoletnie siostry Babińskie przynosiły im paczki z jedzeniem. W lecie 1942 r., przed rozpoczęciem Wielkiej Akcji Wysiedleńczej, pomogły Wolmanom przejść na „stronę aryjską” przez gmachy Sądów na ulicy Leszno .

Alina Wolman, mając fałszywe dokumenty na nazwisko Kowalska, nie przebywała w getcie. Ukrywała się po „stronie aryjskiej”. Przez ostatnie dwa lata okupacji mieszkała na ulicy Pańskiej 44. Pani Krystyna wspomina ją jako bardzo wyemancypowaną młodą kobietę, która nawet w czasie wojny prowadziła samochód.

Przez cały czas ukrywania mogła liczyć na wsparcie ze strony pań Babińskich. Tak wspomina o tym: „Często bywałam u pań Babińskich, a gdy przychodziłam, nie pytano mnie czy jestem głodna, lecz natychmiast nakrywano do stołu. Wiedziały, w jak ciężkich byłam warunkach. (...) Mimo częstych kontroli, stale nocowali u pani Babińskiej ludzie niemeldowani, uciekinierzy z getta, bez żadnych dokumentów. Ja sama dwukrotnie znalazłam się tam niezameldowana w czasie kontroli niemieckiej i Krystyna Babińska z narażeniem życia ukrywała mnie w swoim pokoju”.

Hanna Landau, w czasie wojny posługująca się fałszywymi dokumentami na nazwisko Kozłowska, też często szukała schronienia w pensjonacie Zofii Babińskiej. W relacji, złożonej w Żydowskim Instytucie Historycznym, wspomina: „Pomimo że ich mieszkanie podlegało częstym rewizjom ze względu na prowadzony przez nie pensjonat, zawsze bardzo serdecznie, bez chwili wahania, przyjmowały mnie do swego domu. Zwykle nocowałam w pokoju z córką pani Zofii, Krystyną, co narażało je dużo bardziej niż gdybym mieszkała w innym pokoju”.

Krystyna Kościałkowska relacjonuje, że „jej pobyty w naszym mieszkaniu przeciągały się całe tygodnie. (…) Jej matce, która przebywała na Pawiaku, a potem w getcie posyłałyśmy paczki żywnościowe. Hanna jadała u nas i pomagałyśmy jej finansowo”.

Krystyna Kościałkowska wraz z matką pomagały także pani Goldbergowej i jej 7-letniemu synowi. „Byli naszymi sąsiadami – pisze w swojej relacji - mieszkali w tej samej klatce naprzeciwko. Pani Goldbergowa, mimo moich obietnic, że wystaram się o fałszywe papiery dla nich, bała się i poszła do getta. Pomagałyśmy jej wówczas tak samo, jak innym, lecz ona zginęła w czasie likwidacji getta”.

Do wybuchu Powstania Warszawskiego, w pensjonacie Babińskich mieszkała starsza pani, Melania Przepiórkowa. Miała ponad siedemdziesiąt lat. „Była to osoba o bardzo semickim wyglądzie i nikt nie chciał jej przyjąć do domu. Jej przyjaciółka, pani Dalborowa zachęcała moją matkę, że może ona płacić dużo, ponieważ ma pieniądze i biżuterię. Mimo to, moja matka powiedziała, że nie chce wykorzystywać tej sytuacji i pani Przepiórkowa będzie płacić tyle, ile każdy inny zamieszkujący w pensjonacie”. W czasie powstania pani Melania zginęła od pocisku.
Wtedy też zginęła starsza córka Zofii Babińskiej, Danuta.

Po wojnie

Wojnę przeżyła Hanna Landau (po mężu Wodzińska) i Wolmanowie. Alina wyszła za mąż za pana Prądzyńskego. Mieszkała w Warszawie.

Do 1949 roku Zofia Babińska prowadziła pensjonat. Krystyna wyszła za mąż i przyjęła nazwisko Kościałkowska, a w 1953 roku urodziła syna, Piotra. Do 1977 roku pracowała jako urzędniczka. Dziś nadal mieszka w kamienicy przy ulicy Brackiej 18, w części, którą określa jako „przedwojenną kuchnię”.

W 1985 roku Krystyna Kościałkowska w imieniu swoim, swojej matki oraz siostry, Danuty odebrała medal i dyplom Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Historie pomocy w okolicy

Więcej

Bibliografia

  • Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, 349, 336
  • Czyżewska Anna, Wywiad z Krystyną Kościałkowską, Warszawa 1.01.2009
  • Gutman Israel red. nacz., Księga Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, Ratujący Żydów podczas Holocaustu, Kraków 2009