Rodzina Święckich

powiększ mapę

Audio

3 audio

Więcej o rodzinie Święckich

Wacław Święcki był inżynierem, jego żona prowadziła dom. Rodzinie powodziło się dobrze. Gdy wybuchła wojna mieszkali przy ulicy Pustelnickiej 46 przy pl. Szembeka na warszawskiej Pradze.

Święcki należał do PPS. Córka, Barbara Gazińska opowiada: „byłam wychowywana w takich zasadach bardzo ściśle moralnych, mój ojciec był wielkim patriotą. I po prostu nawet moja babcia mi mówiła: >>Basiu, pamiętaj, że nie ma nic cenniejszego dla człowieka, jak życie<<. Ja to sobie zapamiętałam na całe życie i z tym po prostu wzrastałam, w takich zasadach ogólnie przyjętych".

Rozmówczyni wspomina także: „Pamiętam taki incydent, że w klasie, do której chodziłam – była to druga klasa szkoły podstawowej naturalnie – była dziewczynka właśnie pochodzenia żydowskiego. Musiała pochodzić z biednej rodziny, myślę, że wychowywała ją tylko matka. Była zawsze taka smutna. I nikt nie chciał z nią siedzieć w klasie.
Kiedyś nauczycielka wobec tego postawiła taką ławkę z boku, to była tak zwana ośla ławka, jeśli uczeń był niegrzeczny. I powiedziała: >>To słuchaj, jeśli nikt z tobą nie chce siedzieć, to ty proszę usiądź w tej ławce<<. No więc bardzo mnie to zabolało, wstałam i powiedziałam:>>To proszę panią, ja też siadam w tej ławce<<. I siedziałam z nią w tej ławce do końca roku” Audio1 

Podczas wojny, wbrew nakazowi, nie zdali radiostacji. W 1941 roku Święcki zachorował na zapalenie płuc, mimo to Niemcy rozkazali mu stawić się do pracy, Wacław wrócił po trzech dniach, w bardzo ciężkim stanie, niedługo potem umarł. Po śmierci męża, Janina Święcka podjęła pracę w fabryce dźwigów.

Rodzina Mintzbergów

Przed wojną rodzina Mintzbergów mieszkała w Rzeszowie. Byli to ludzie majętni, posiadali składy z materiałami, które prowadziła matka – Sabina. Mintzbergowie byli syjonistyczną i religijną rodziną. W czasie wojny majątek został im odebrany. Ojciec zmarł w getcie na tyfus.

Mintzbergowie mieli czworo dzieci. Wojnę przeżyły trzy córki: Róża – w 1938 r. wyjechała do Izraela, Mala oraz Klara (ur. 7.12.1915 r. absolwentka pedagogiki i psychologii, współpracownica Janusza Korczaka w prowadzonym przez niego Domu Sierot w Warszawie).

Klara razem z mężem Artkiem, ukrywali się w Warszawie na „aryjskich papierach”, jako Zofia i Michał.

Jedyny syn został zastrzelony w getcie przez hitlerowców, gdy zauważyli, że niesie w kieszeniach ziemniaki.

Z Rzeszowa Mintzbergowie przenosili się do Lwowa, a następnie do Warszawy. Pierwsi miejsce ukrycia znaleźli w Warszawie Artek i Klara, którzy następnie organizowali ratunek dla Sabiny i Mali. Kobiety trafiły do domu nauczycielki – pani Kulawiak, uczącej w szkole podstawowej. Jedną z jej uczennic była Barbara Święcka.

Decyzja Święckich

W październiku 1942 roku pani Kulawiak poprosiła 13-letnią Barbarę Święcką, aby dziewczynka została po lekcjach. Zapytała: „Basiu, wiem, że jesteś poważną dziewczynką, wiem że przeżyliście tragedię. Ale mam do ciebie taką prośbę. Tylko nikt o tym nie może wiedzieć. U mnie mieszkają 4 osoby. Są uchodźcami, ale chciałabym, ponieważ to tak, za ciasno… te 2 osoby by u mnie zostały, czy mogłabyś z mamą porozmawiać, żeby te 2 osoby - to są 2 panie - żeby wziąć je do siebie?”.

Nauczycielka nie powiedziała, kim są kobiety, które potrzebują pomocy, oficjalnie były uciekinierkami z Tarnopola. Barbara przedstawiła prośbę matce. Ze względu na sąsiadów – volksduetcha i granatowego policjanta, Janina uważała, że to bardzo niebezpieczne, jednak zgodziła się przyjąć Sabinę i Malę.

Pomoc

Kobiety zostały ulokowane w oddzielnym pokoju, w dwupokojowym mieszkaniu Janiny i Barbary Święckich. Przez cały okres, w którym przebywały na Pustelnickiej (od października 1942 r. do lipca 1943 r.) nie powiedziały ukrywającym o swoim pochodzeniu. Dla Święckich – choć nie dały tego po sobie poznać – było jednak ono oczywiste.

Sabina miała tzw. semicki wygląd i nie opuszczała nigdy mieszkania. Jej córkę tak opisuje Barbara: „Maria (Mala) to była piękna kobieta. Piękna. Usta miała jak malowane, tak jakby ktoś specjalnie narysował. Oczy ładne, duże, rzęsy takie długie, piękna kobieta.

Włosy sobie farbowała na blond, taki złoty blond. Wysoka, szczupła. Miała dwadzieścia jeden lat. Ona przed wojną skończyła akurat… maturę zrobiła. I myśmy się bardzo zaprzyjaźniły, bardzo. Znaczy… ona się nie obawiała, z racji swojego wyglądu. Wychodziłyśmy razem do sklepu i ta pani starsza gotowała, powiedzmy, tam w tej naszej kuchni, robiła wszystko, co potrzeba”. Audio2

Codzienność

Przyjaciółka uczyła Barbarę historii Polski. Ukrywane częstowały też dziewczynkę pożywieniem: „>>Wiesz co?<< - mówi [Mala] - >>ale i tak się gotuje, to jak ten talerz zupy, to przecież nikt nie zbiednieje<<”. Ja z początku nie chciałam, tak ambicjonalnie, no, ale jednak ona mnie… >>Basia, no, przecież jesteśmy przyjaciółkami<< i tak dalej". Ukrywane "mieszkały na zasadzie, jak gdyby gości, moja mama by w żadnym wypadku…, żadnych pieniędzy od nich nie brałyśmy"- relacjonuje Barbara.

U pani Kulawiak pozostała siostra Mali - Klara z mężem Artkiemm. Mieszkanie nauczycielki mieściło się po sąsiedzku, również na ulicy Pustelnickiej. Barbara często je odwiedzała, rozmawiała z ukrywanym małżeństwem. Wspomina te czasy: „[Artek] zawsze opowiadał bardzo śmieszne kawały na temat Niemców. A ja to zawsze zbierałam i w szkole je sprzedawałam [śmiech], opowiadałam tam z kolei koleżankom i kolegom”.

W okresie wojny popularne było organizowanie ołtarzyków przed domami np. z okazji majowych nabożeństw. W kamienicy na Pustelnickiej 46, na półpiętrze był urządzony podobny ołtarzyk. Wieczorami zbierali się tam mieszkańcy domu, przychodziła także Mala, która nosiła na szyi łańcuszek ze złotym krzyżem.

Sąsiedzi

Fakt ukrywania Żydówek przez rodzinę Święckich nie uszedł uwadze sąsiadów i kobiety zaczęły dostawać kartki z pogróżkami. Złowieszcze informacje były podrzucane pod wycieraczkę, gdzie znajdowała je Barbara. Wspomina o tym: „wyszłam kiedyś i chciałam zamieść koło swoich drzwi. Podniosłam wycieraczkę i patrzę: jakaś karteczka tam leży zwinięta. Więc biorę tą karteczkę i czytam. A to był taki anonim, który mówił, że >>jeżeli wy nie wyprowadzicie tych Żydów, to my to zrobimy<<.

Więc ja myślę sobie tak: >>Ee, strachy na lachy, nie będę mówiła mamie. Zobaczymy, co z tego będzie, trudno<<. I po prostu tylko tyle, że za każdym razem, codziennie wychodziłam zamiatać, żeby… czy znajdę te kartki. One rzeczywiście się pojawiały, ale jak już tak trzecią kartką ktoś straszy wyzywa, to ja sobie pomyślałam: >>Jakby ten ktoś miał coś zrobić, to już dawno by do tego gestapo poszedł. A on tylko klepie, straszy mnie, a co to ja jestem? Ja się nie dam zastraszyć<<. I mamie nic nawet nie mówiłam”. Audio3

Zmiana miejsca

W lipcu 1943 r. Mala z matką przeniosły się do Konstancina Jeziornej mówiąc, że mają tam sposobność mieszkać i że to lepsze rozwiązanie niż pozostanie na ulicy Pustelnickiej. Dziewczyna zostawiła Barbarze pamiątkowy wpis: „A gdy jutrznia nam znów zaświta, a myślą spoczniesz znów w cieniu minionych czasów, wspomnij tę, która darzyła cię wielką przyjaźnią i serdecznością”.

Już po wojnie z pamiętnika Mali Mintzberg, Barbara Gazińska dowiedziała się, że siostra Mali - Klara też znalazła anonim z groźbą („Złote krzyże, które nosicie – nie pomogą wam. Wiemy, że jesteście Żydami”) i postanowiła, że rodzina musi się wyprowadzić. Klara z mężem przeniosły się do Sochaczewa. Po jakimś czasie dołączyły do nich Mala z matką.
Wszyscy przeżyli wojnę.

Po wojnie

Do początku lat 80. Barbara nie wiedziała, jakie były dalsze losy kobiet, którym udzieliły z matką pomocy. Uratowane próbowały skontaktować się z nią. Ponieważ wyszła za mąż, zmieniła nazwisko i przeprowadziła się, zadanie było utrudnione. Dopiero w 1983 r. Klarze udało się zdobyć numer telefonu do Barbary Gazińskiej. Kobiety spotkały się, gdy Klara przyjechała na seminarium korczakowskie do Warszawy.

Mala zmarła, będąc o krok od ponownego spotkania z Barbarą i Janiną. Klara wystąpiła do Yad Vashem o uhonorowanie ich Medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Bolesław Krawiec

Barbara Gazińska nadal jest w kontakcie z Bolesławem Krawcem (bratem ciotecznym Artka, męża Klary Maayan), któremu kilkukrotnie rodzina Święckich udzieliła schronienia podczas wojny.

Bolesław urodził się 23.04.1920 r. we Lwowie. Przed likwidacją getta Artek zorganizował mu „aryjskie papiery”, dzięki którym w grudniu 1942 r. przedostał się do Warszawy. Jego rodzice zginęli w getcie.

Historie pomocy w okolicy

Więcej

Bibliografia

  • Gutman Israel red. nacz., Księga Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, Ratujący Żydów podczas Holocaustu, Kraków 2009
  • Holocaust Encyclopedia
  • Strączek Ignacy, Wywiad z Barbarą Gazińską, Warszawa 22.04.2009