Rodzina Rościszewskich

powiększ mapę

„Czyń swoje i nie patrz końca”. Historia rodziny Rościszewskich

W latach okupacji niemieckiej Lech Maria Rościszewski i Janina ze Śmieciuszewskich oraz ich dzieci, Lech Michał i Janina, udzielali pomocy Żydom i Żydówkom w swoim domu „Szaniec” w Dolinie Będkowskiej (woj. małopolskie). W latach 1940–1944 ukrywali się tam m.in. dr Bierzyński z żoną i dziećmi Janem i Marią, dwaj bracia Einhorn, pani Wagner z synem Pawłem, pani Berggruen z córkami Józefą i Marią Reder, Zofia Szenberg z córką Ewą. W lipcu 1941 r. Niemcy przeprowadzili w domu Rościszewskich rewizję.


Rościszewscy przenieśli się z Krakowa do Doliny Będkowskiej w 1939 roku. Już rok później doktor Bierzyński – zaprzyjaźniony lekarz rodziny, zasymilowany Żyd – poprosił ich o schronienie. Przyjechał z bliskimi i dobytkiem. Zamieszkali w pokojach dla letników.

Wspomina Janina Rościszewska, wówczas dziecko: 

„Jak już getto było zamknięte i Niemcom nie sprawdzała się liczba wychwyconych Żydów, to zaczęli węszyć po okolicy, gdzie kto. Zaczęli robić obławy”. 

Pierwsza obława z lipca 1941 r. zakończyła się wywiezieniem pięciu nowych lokatorów wraz z dobytkiem. Nigdy nie dojechali ani do getta, ani do obozu. Ślad po nich zaginął. Jedną z zabranych była mama kilkuletniego wówczas Pawła Wagnera.



Na kolejne rewizje Rościszewscy byli już przygotowani – sąsiedzi odpowiednio wcześniej dawali znać, że Niemcy jadą. Rościszewscy udzielali schronienia też licznym konspiratorom: „Czy oni będą tym razem szukać partyzantki, czy będą szukać Żydów, to tego się nie wiedziało. Prawie każdy, kto się czuł zagrożony, uciekał w las” – dodaje Janina Rościszewska, której brat Lech Michał był członkiem Armii Krajowej.

Mimo kolejnych rewizji, przeżył wojnę. W 1946 r. chłopca odebrał ojciec. Rościszewskim trudno się było rozstać z ukochanym dzieckiem.

Kiedy wyjechał do Izraela, kontakt się urwał. Wagner odnalazł polską rodzinę w 1989 roku.

„Mama już z trudem schodząca z łóżka powiedziała, że Pawła w przedpokoju na stojąco chce powitać. On tak popatrzył na nas i runął na kolana przed mamą. Płakaliśmy wszyscy jak bobry, już nikt nie wstydził się łez. Ja byłam przez jego rodzinę witana jak nieznana ciotka, kochana, bliska, bardzo serdecznie. W jego domu czułam się, jakbym była u brata”.

15 stycznia 1990 r. Instytut Yad Vashem w Jerozolimie uhonorował Lech Marię i Janinę Rościszewskich oraz ich dzieci Lecha Michała i Janinę Rościszewską-Krawczyk tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Janina Rościszewska-Krawczyk została członkinią Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych, działając aktywnie w jego krakowskim kole. W grudniu 2024 r. została wybrana członkinią Zarządu Głównego Towarzystwa. Dziś podkreśla, że spuściznę jej rodziny najpełniej oddaje dewiza ojca: „Czyń swoje i nie patrz końca”.

Historie pomocy w okolicy

Więcej

Bibliografia