Mieszkała z rodzicami we wsi Lipnik, w gminie Krzczonów na Lubelszczyźnie.
„W naszej miejscowości żyła tylko jedna rodzina żydowska – mówi. – Byli sklepikarzami. Przechowaliśmy całą, trzynaście osób”.
Schronienie znaleźli w dwóch domach. U jej stryja Wojciecha Kurkiewicza ukrywało się sześć osób. W jej domu siedem pozostałych: Chaim Huberman i jego żona Paulina z trzema córkami – Andzią, Edzią i Heleną – oraz małżeństwo Fiszel i Dora Hubermanowie.
Jej ojciec, Jan Kurkiewicz,i stryj byli drwalami.
„U nas był schowek pod oborą, dobrze zamaskowany, z dodatkowym wyjściem na strych. Ze wsi tylko pan Sadowy wiedział i nam pomagał”.
Było kilka niebezpiecznych zdarzeń. Pierwsze, kiedy nad ranem przyjechali Niemcy. Szukali u nich Żydów. Cała rodzina Kurkiewiczów została postawiona pod ścianą. Niemcy zagrozili spaleniem i rozstrzelaniem ojca. Przetrząsnęli całe gospodarstwo. Nikogo nie znaleźli. Zezłościli się. „Gdzie są Żydzi?” – chcieli wiedzieć. Eugenia miała wtedy 13 lat, wyrwało się jej: „A w niebie”.
I druga sytuacja, kiedy Hela zachorowała. W Lipniku nie było lekarza, trzeba było zawieźć ją do felczera. Aby ukryć to przed mieszkańcami wsi, dziewczynkę przeniesiono w worku, przykrytą kapustą.
W 1944 po dwóch latach ukrywania się Hubermanowie wyszli z kryjówki, przeprowadzili się do Lublina, później wyjechali z Polski.
„Dzięki Bogu wszyscy przeżyli – mówi. – Oni i my”.
Utrzymują kontakt listowny.
Eugenia Chrust jest stryjeczną siostrą Władysławy Szafraniec.





