Radwanek Jerzy

powiększ mapę

Elektryk w Auschwitz, który ratował Żydów. Historia pomocy Jerzego Radwanka

Jerzy Radwanek – pilot-nawigator, artysta-plastyk, scenograf i pedagog – był podczas II wojny światowej więźniem niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz. Podczas pracy przymusowej w obozie stykał się z Żydami deportowanymi z wielu krajów Europy. Poznał m.in. Helenę Hamermesz, której udzielał pomocy, zaopatrując ją w żywność i leki. Przez pewien czas należał do konspiracyjnej organizacji kierowanej w Auschwitz przez Witolda Pileckiego.


Pilot-nawigator. Losy Jerzego Radwanka przed wojną i w pierwszych latach okupacji niemieckiej

Jerzy Radwanek urodził się 5 lutego 1919 r. w Krakowie. Był absolwentem słynnej „Szkoły Orląt” – Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Rozkazem płk. Modesta Rastawieckiego z 7 września 1939 r. został awansowany do rangi podporucznika. Służył w Eskadrze Obserwatorów, blisko granicy z Rumunią. 

Po klęsce jego oddziału podczas wojny obronnej Polski w 1939 r., udało mu się uciec do Krakowa – nie trafił do niewoli, tak jak reszta jego kolegów. Namówiony przez przyjaciół, podjął pracę w konspiracji przeciwko niemieckiemu okupantowi.

W 1940 r. Radwanek otrzymał zadanie przerzucenia samolotem tajnych dokumentów za granicę przy pomocy ukrytego w stodole pod Czernichowem, tzw. karasia, czyli polskiego lekkiego bombowca PZL.23. Tuż przed podjęciem się tego trudnego zadania został jednak aresztowany. Trafił początkowo do więzienia przy ul. Montelupich w Krakowie, a 19 grudnia 1940 r. do KL Auschwitz.

„Wysadzono nas z samochodu i popędzono pod bramę z wielkim napisem »Arbeit macht frei«” – opisywał przyjazd do obozu. „Odebrano nam rzeczy osobiste, ostrzyżono głowy i włosy w pozostałych częściach ciała. Wyszedł do nas więzień, który miał na ręku koszule i rzucał po kolei każdemu z przybyłych. Złapałem w locie koszulę, po chwili kalesony, a potem szaroniebieskie pasiaki – spodnie, bluzę, czapkę, a na końcu drewniane buty”.

Więzień i konspirator. Praca przymusowa w obozie i współpraca z Witoldem Pileckim

Jerzy Radwanek, numer obozowy 7782, został skierowany do bloku nr 10. Budynek ten sąsiadował z blokiem nr 11 – wewnętrznym więzieniem, przeznaczonym do odbywania kar za naruszenie prawa obozowego. 

„Żyłem w ustawicznym strachu, nie miałem własnego kąta – codziennie spałem gdzie indziej, do tego zmęczenie i ciągły głód”.

Początkowo został przydzielony do ciężkich prac fizycznych – przy regulacji rzeki Soły, rozbiórce domów w Oświęcimiu czy wyładowywaniu wagonów towarowych. Gdy jeden z Niemców dowiedział się o jego wojskowej przeszłości, został przydzielony do pracy przy konserwacji broni: „Od tego momentu warunki zmieniły mi się diametralnie, odżyłem”. Zyskał zaufanie Niemców – zlecono mu zbudowanie samolotu dla najstarszego syna komendanta obozu, Klausa Hössa, a także proszono o wróżenie przyszłości:

„Jeszcze przed wojną w Dęblinie interesowałem się okultyzmem i wróżbiarstwem […]. Wróżyłem nawet z dobrym powodzeniem, powiedziałem o tym mojemu SS-manowi. Bardzo się tym zainteresował i przejmował się moimi wróżbami. Nazywano mnie »handlezer«, czyli czytający z ręki. […] Kiedyś wywróżyłem jednemu z nich, że zmienione mu zostanie miejsce pracy, może wyślą go na front? Był to czerwiec 1941 r., trwała ofensywa na froncie wschodnim. Dwa dni później przyleciał do nas zdyszany, pokazał mojemu szefowi pismo, że ma się stawić w regimencie, [że] wysyłają go na front. Pytał mnie gorączkowo, czy zdąży się pożegnać z rodziną”.

Jerzy Radwanek, przerażony tym co widzi w obozie, wstąpił do organizacji konspiracyjnej, kierowanej przez Witolda Pileckiego. Ten żołnierz Armii Krajowej z własnej inicjatywy przebywał w Auschwitz przez dwa lata i dziewięć miesięcy w celu zbudowania na terenie obozu siatki konspiracyjnej, zdolnej do przeprowadzenia tam zbrojnego oporu:

„Pewnego dnia [Henryk] Bartosiewicz mnie zawołał i przedstawił mnie innemu więźniowi, mówiąc: »słuchaj, to jest Tomek Serafiński, rotmistrz kawalerii«. Naprawdę nazywał się Witold Pilecki i to on stał na czele tej organizacji. […] Dowiedziałem się, że Zachód został już o tym [o Auschwitz – red.] poinformowany”. 
Jednym z zadań Radwanka było sprawdzenie możliwości ucieczki z obozu: „pod pretekstem sprawdzania instalacji elektrycznej na słupie, [trzeba było] ustalić jaka jest odległość od ogrodzenia do rzeki. Po przeprowadzeniu obserwacji stwierdziłem, że ucieczka tym sposobem jest niemożliwa”.

„Żydowski wujek”. Pomoc dla Heleny Hamermesz i innych Żydów w Auschwitz

W tym czasie Radwanek pracował jako elektryk w garbarni, która stanowiła centrum obozowego podziemia. Pracowało tam ponad trzysta Żydówek z wielu krajów Europy. Wśród nich wyróżniała się Helena Hamermesz – odważna i silna dziewczyna, wspierająca inne, załamane psychicznie i zrozpaczone więźniarki.

Pracowała w tzw. Kanadzie – przy sortowaniu mienia odebranego Żydom. Jerzy nawiązał z nią kontakt i zdecydował się pomagać jej oraz innym więźniarkom. W skrzynce z bezpiecznikami, które Helena cyklicznie wykręcała i powodowała tym samym pilne wzywanie elektryka, Jerzy zostawiał żywność, listy, środki opatrunkowe oraz lekarstwa, a także informacje o sytuacji na froncie. Kiedy Helena zachorowała, dostarczał jej potrzebne medykamenty. W swoich późniejszych wspomnieniach Radwanek przywoływał także inne osoby, m.in. nieznanego z imienia Żyda, który został deportowany z okupowanej Holandii

„Jako elektryk mogłem się poruszać po terenie obozu i przynosiłem mu codziennie litrową puszkę wody, chociaż nie wolno nam było tego robić […]. Garbarze nazywali mnie »żydowski wujek«”.

W listopadzie 1944 r. Radwanek został wywieziony do podobozu KL Auschwitz w Czechosłowacji (Reichenau bei Gablontz). Helena, żegnając się z nim, powiedziała: „Podaj mi swoją rękę! Ty jesteś Polakiem, chrześcijaninem, może wyjdziesz stąd żywy. My nie mamy żadnych szans. Przysięgnij mi, przysięgnij, że jeżeli przeżyjesz to piekło, powiesz światu o tym, co z nami tu robią”. W obozie Reichenau bei Gablontz został wyzwolony przez czeskich partyzantów w maju 1945 roku. 

„Nie mogę uwierzyć, że to wszystko przeżyłem. Kiedy w listach do matki pisałem, że jestem zdrowy, balem się dosłownie ruszyć nogami. Z głodu i z pracy opuchły tak strasznie, że przypominały bezkształtne słupy. Pojękiwałem z bólu. Co cierpiałem, kiedy musiałem pracować, stać na apelach, biec w rytmie wyznaczonym świstem bata – to trudno nawet sobie wyobrazić”.

Artysta-plastyka. Losy Jerzego Radwanka po wojnie 

Po wojnie ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie, namówiony do artystycznej kariery przez Xawerego Dunikowskiego, znajomego z sąsiedniej pryczy w Auschwitz. Następnie pracował jako scenograf teatralny w tatrze lalek w Rzeszowie, uczył także w Liceum Plastycznym w Krakowie. 

„Czasami nie mogę jeść, nie mogę spać, bronię się przed tymi wspomnieniami, chcę wejść w świat ludzi normalnych, tych co tego wszystkiego nie widzieli. Maluje tylko abstrakcje albo pejzaże. Góry, zielone łąki, drzewa. To wszystko o czym marzyłem tam za drutami z wysokim napięciem. To wszystko czym żyje na co dzień i oddycha człowiek wolny” – pisał po latach o swojej poobozowej traumie.

Major Jerzy Radwanek zmarł 30 marca 2001 r. w Krakowie, został pochowany na Cmentarzu Rakowickim. Podczas pogrzebu jego kolega z krakowskiego Aeroklubu, powiedział: 

„W księgę swojego żywota wpisałeś całe bogactwo człowieczeństwa, którym obdarował Cię Bóg. Dałeś świadectwo swego credo – iż najważniejsza wartość i sens istnienia na naszej ziemi – tkwi w zdolności bezinteresownego dawania i dzielenia się cząstką siebie – bez względu na ciężar podjętego zamysłu […]. Nawet wizja śmierci nie zdołała zgasić Twojego ludzkiego sumienia”.

Spotkanie z Heleną Hamermesz, uhonorowanie tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata

Helena Hamermesz przeżyła tzw. marsz śmierci w styczniu 1945 r., a następnie pobyt w obozie koncentracyjnym w Bergen-Belsen. Po wojnie wyemigrowała do Izraela. Radwanka odnalazła w 1969 r. w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu podczas jednej z uroczystości upamiętniających ofiary Zagłady. 

7 marca 1990 r. Instytut Yad Vashem w Jerozolimie uhonorował Jerzego Radwanka tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Z wnioskiem o przyznanie tego tytułu wystąpiła Helena Hamermesz.