Gontarczyk Seweryna

powiększ mapę

Audio

4 audio

Historia pomocy - Gontarczyk Seweryna

Seweryna wraz z rodziną mieszkała pod Opolem Lubelskim we wsi Wólka Komaszycka, w której jej ojciec był sołtysem.

W związku z pełnioną funkcją udało mu się chronić przez jakiś czas grupę młodych Żydów, którzy pracowali w jego gospodarstwie jako szewcy. Mieszkał również u nich starszy wiekiem żydowski stolarz. Niestety ich podopieczni nie przeżyli wojny. Gdy rozpoczęły się akcje likwidacyjne, Żydzi uciekali z okolicznych gett. Część z nich trafiała do domu Gontarczyków, którzy czasem, zwłaszcza w zimowe noce, zostawiali otwarte drzwi do swego domu, by zbiedzy mogli się ogrzać i wyspać. W miarę możliwości dokarmiali ich.

Matka Seweryny nosiła żywność więźniom obozu pracy w Poniatowej. Okoliczni Polacy sprzedawali ją uwięzionym. Seweryna także kilka razy udała się tam z jedzeniem. Rodzice pozwolili jej na to pod warunkiem, że nie weźmie od więźniów nic w zamian. Był to wyjątkowy i rzadki gest.

Wielu okolicznych mieszkańców także po wojnie postanowiło dorobić się na tragedii poniatowskich więźniów. Tym razem profanując szczątki ofiar w poszukiwaniu kosztowności.

„Przekopali ich w tych rowach, [gdzie] do nich strzelali. – wspomina Seweryna - Z innych wsi chodzili: z Plizin, z Dąbrowy. Ale tam na miejscu [w obozie] nie można było [przesiewać]. Wykopywali ziemię i w workach nosili przez Plizin. Na Plizinie rzeczka płynie. Tam na sitach specjalnych przelewali [ziemię] wodą. Jak był ząb, czy jakiś pierścionek, czy może jakiś brylancik, to zabierali. To było zaraz po wyzwoleniu. Ci biedni mówili, że to Colorado, polskie Colorado, że tam złoto”.

Opracowano na podstawie relacji pochodzącej ze zbiorów Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN w Lublinie, zarejestrowanej w ramach projektu „ Światła w ciemności – Sprawiedliwi wśród Narodów Świata” 

 

Więcej

Bibliografia

  • Zińczuk Aleksandra, Wywiad z Seweryną Gontarczyk, Lublin 1.01.2007