Rodzina Potężnych

powiększ mapę
Zdjęć : 5

„Człowiek nie musi być bohaterem, człowiek musi być człowiekiem”. Historia ocalenia Szewacha Weissa i jego rodziny przez Marię Potężną i jej syna Tadeusza

W latach okupacji niemieckiej Maria Potężna i jej kilkunastoletni syn Tadeusz mieszkali w Borysławiu k. Lwowa. Od 1941 r., kiedy miasto znalazło się pod okupacją niemiecką, pomagali swoim żydowskim sąsiadom – rodzinie Weissów. Udzielali im schronienia, organizowali kryjówki w innych miejscach, dostarczali żywność. Po wojnie ocalały z pomocą Potężnych Szewach Weiss został izraelskim politykiem i dyplomatą. W latach 2001–2003 pełnił funkcję Ambasadora Państwa Izrael w Polsce.


„Mały Szewach, wtedy jeszcze Szejwach, chciał żyć. Chciałem, żeby moja rodzina żyła. To było wszystko. A potem już nie miałem dzieciństwa. Byłem mały, młody, dziecko ze starą głową. Mając dziewięć lat zacząłem handlować, żeby pomóc rodzicom. Sacharyną, mydłem, wódką”, mówił Szewach Weiss w wywiadzie dla Muzeum POLIN w 2014 roku. „Nie miałem dzieciństwa. Zabawek nie pamiętam. Nie tylko ja – całe moje pokolenie”.

Losy rodzin Weissów i Potężnych przed wojną i w pierwszych latach okupacji radzieckiej i niemieckiej

Przed wojną rodzina Weissów mieszkała w Borysławiu na rogu ulic Hołówki i Zielonej w dzielnicy Dolna Wolanka. Majer (Meir) Wolf Weiss ukończył szkołę handlową w pobliskim Drohobyczu. Wspólnie z żoną Gitlą (Gienią) prowadził w Borysławiu sklep spożywczy. Mieli troje dzieci – Aarona (ur. 1928), Milę (ur. 1930) i Szejwacha (ur. 1935). 

Sąsiadami Weissów była Maria Potężna z synem Tadeuszem. Mąż Marii zginął w wypadku podczas pracy na borysławskich polach naftowych, gdy Tadeusz miał 5 lat. Drugi mąż poszedł na wojnę w 1939 r. i już z niej nie wrócił.

1 lipca 1941 r., gdy do Borysławia wkroczyli Niemcy, wypierając Sowietów, rozpoczęły się brutalne represje w stosunku do społeczności żydowskiej. 8 sierpnia 1942 r. Niemcy utworzyli w mieście dwa getta. Organizowali obławy na Żydów, którzy wraz z pogarszającą się sytuacją, usiłowali znaleźć bezpieczne schronienia. Wśród nich była rodzina Weissów.

Pod pierzyną, za szafą i w piwnicy. Ukrywanie się Weissów z pomocą rodziny Potężnych i innych osób

Na początku Weissowie, podobnie jak inni Żydzi z Borysławia, zostali zamknięci w getcie. Udało im się stamtąd uciec, a pierwsze dni po ucieczce spędzili w domu Anny i Michała Góralów. Podczas drugiej niemieckiej obławy Weissowie ukrywali się u rodziny Potężnych. Szewach został wtedy ukryty w łóżku Marii, pod pierzyną, a jego siostra pod łóżkiem w pokoju Tadeusza.

„Do dziś pamiętam, jak pani Potężna przyniosła mi, jak byłem schowany pod tym łóżkiem, szklankę ciepłego mleka... To była taka piękna, dobra kobieta. Wiedziała, że się bałem, byłem najmłodszy, miałem wtedy sześć lat, a smak tego mleka i jej ręce, kiedy mnie głaskała, pamiętam do dziś. Potem pomagała nam do końca wojny”, wspominał Szewach Weiss.

Podczas trzeciej obławy rodzinie Weissów pomogli znów Anna i Michał Góralowie, udzielając im schronienia w stajni i stodole, a następnie w małej kapliczce.

Następnie, przez około 8 miesięcy, rodzina Weissów – Majer i Gitla, troje ich dzieci, kuzynka Hinda, jej mąż i syn oraz sąsiad Bachman, ukrywali się za podwójną ścianą w kryjówce przygotowanej przez Majera. Ich dom był wówczas zajmowany przez Ukrainkę, Julię Lasotową (po mężu Szczepaniuk), która przejęła po Weissach ich sklep. Kryjówka znajdowała się za szafami, pomiędzy ścianą sklepu a ścianą magazynu. Miała nie więcej niż 60 centymetrów szerokości. Była jednak na tyle wysoka, że pozwalała na umieszczenie kilku prycz jedna nad drugą.

W tej sytuacji Julia Lasotowa i jej mąż Roman Szczepaniuk pomagali Weissom, dostarczając im żywność i najpotrzebniejsze artykuły. Osoby ukrywające się musiały pozostawać cały czas w milczeniu, gdyż syn Lasotowej, służący w ukraińskiej policji kolaborującej z Niemcami, nie wiedział o kryjówce.



Przez kolejne 21 miesięcy Weissowie ukrywali się w piwnicy pod budynkiem sierocińca. Budynek był im znany – przed wojną wybudował go dziadek Szewacha Weissa, który z zawodu był murarzem. Wejście do piwnicy – otwór wykuty w ścianie – było starannie zamaskowane wiszącą na gwoździu balią. Pani Lasotowa zapewniała im żywność, a Tadeusz Potężny zajmował się pomocą w codziennych czynnościach – dostarczaniem jedzenia, paliwa do kuchenki, usuwaniem nieczystości. Kontakt odbywał się przez piwniczne okienko:

„Piwnica tej ochronki miała trzy części: pralnię, schowek na węgiel, jakąś komórkę. Z jednej do drugiej przechodziło się bardzo małym wejściem, zastawianym sprzętem, co dość dobrze maskowało ukrycie”, wspominał Tadeusz Potężny.

Warunki w piwnicy nie pozwalały znajdującym się w niej osobom na wyprostowanie się. Wewnątrz panowały chłód i wilgoć. Majer Weiss, który wówczas zaczął chorować na gruźlicę, chrapał w nocy, dlatego dzieci pełniły na zmianę dyżury nocne, aby w razie demaskującego hałasu obudzić ojca. Cisza była konieczna zwłaszcza w dzień, kiedy w sierocińcu odbywały się zajęcia dla dzieci. Jedzenie było przygotowywane na małej kuchence. Na posiłek dzienny składała się zwykle zupa z jednego kartofla. Wodę do picia zbierano szmatką ze ścian.

Weissowie doświadczyli również bezpośredniego zagrożenia. Szewach Weiss wspominał jak jeden z sąsiadów przyszedł w nocy do piwnicy i zażądał od osób ukrywających się pieniędzy. Ojciec Szewacha wziął do ręki nóż i odstraszył intruza.

„W Borysławiu przeżyliśmy okropne rzeczy. Wszystko, co tam się działo z Żydami, widziałem na własne oczy. Niemcy i Ukraińcy zamordowali prawie wszystkich Żydów z miasteczka, w tym również całą moją dalszą rodzinę. To, że mnie i mojej najbliższej rodzinie udało się, bo spotkaliśmy dobrych ludzi, jak Ukrainka, pani Lasotowa i dwie Polki – pani Potężna i pani Góral, które pomogły nam przeżyć te okropne czasy, graniczyło po prostu z cudem”, wspominał Szewach Weiss.

Wałbrzych i Hajfa. Losy ocalałej rodziny Weissów oraz Marii i Tadeusza Potężnych po wojnie

Po zajęciu Borysławia przez Armię Czerwoną w sierpniu 1944 r. Weissowie wrócili do swojego domu. Szybko jednak zdecydowali się na wyjazd z miasta, które w wyniku powojennej zmiany wschodniej granicy Polski znalazło się w ZSRR.

Przez krótki czas mieszkali w Wałbrzychu, gdzie Szewach uczył się w szkole przy sierocińcu prowadzonym przez syjonistyczną organizację Bricha. Na początku 1946 r. rodzina przekroczyła granicę z Czechosłowacją i przez Austrię oraz Włochy przedostała się do Palestyny. Tam Szewach trafił do szkoły rolniczej. Uprawiał wyczynowo sport – lekkoatletykę i podnoszenie ciężarów, odbył służbę wojskową, studiował nauki polityczne na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie oraz prawo w Tel-Awiwie. W 1975 r. był założycielem Wydziału Mediów na Uniwersytecie w Hajfie. Od tego roku został też profesorem tej uczelni.

Zaangażował się w politykę z ramienia Partii Pracy. Od 1969 był radnym w Hajfie, od 1981 r. deputowanym do Knesetu (izraelskiego parlamentu). W latach 1988–1992 był jego wiceprzewodniczącym, a w latach 1992–1996 przewodniczącym. W 1993 r. uczestniczył w izraelsko-palestyńskich rozmowach pokojowych w Oslo, zakończonych podpisaniem porozumienia. Od 2000 r. przewodniczył Radzie Instytutu Yad Vashem.

W latach 2001–2003 pełnił funkcję Ambasadora Państwa Izrael w Polsce. Za wkład w rozwój współpracy polsko-izraelskiej został odznaczony przez Prezydenta RP Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej oraz Orderem Orła Białego.

Maria i Tadeusz Potężni zamieszkali po wojnie w Wałbrzychu.

Uhonorowanie Polaków i Ukraińców tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata

„[...] człowiek nie musi być bohaterem, człowiek musi być człowiekiem. Tak jak zwykłe kobiety, pani Góralowa, pani Potężna czy pani Lasotowa, które nas ukrywały w Borysławiu. Jeżeli się mówi o bohaterstwie, to one właśnie były prawdziwymi bohaterkami. Albo mój ojciec, moja mamusia, wszyscy, którzy do ostatniej chwili byli ze swoimi dziećmi”, mówił Szewach Weiss.

4 marca 2001 r. Instytut Yad Vashem w Jerozolimie uhonorował Marię Potężną i jej syna Tadeusza tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Medal i dyplom honorowy wręczył Tadeuszowi podczas ceremonii w Wałbrzychu ówczesny ambasador Izraela, ocalały podczas Zagłady, Szewach Weiss:

„Dla mnie to spotkanie po latach to coś niezwykłego. Jaka szkoda, że moi rodzice nie żyją! Zaprosiłbym ich, by także oni mogli spotkać Tadka”, mówił podczas uroczystości Szewach Weiss. „Jestem dumny, że Szewach jest dziś szanowanym człowiekiem”, powiedział Tadeusz Potężny.

Wcześniej, 28 maja 2000 r., tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata uhonorowano również Julię Lasotową i Romana Szczepaniuków oraz Annę i Michała Góralów.

Więcej

Bibliografia

  • Krzysztof Bielawski, Wywiad z Szewachem Weissem, Warszawa 14.01.2014
  • Boniecka Ewa, Nazywaliśmy go Szymek, „Sukces”, nr 7
    Dot. Marii i Tadeusza Potężnych odznaczonych za uratowanie rodziny Weissów.
  • Maksimowska Agata, Wywiad z Szewachem Weissem, 1.06.2009
  • Szwedowska Joanna, Ziemia i chmury. Z Szewachem Weissem rozmawia Joanna Szwedowska
  • Szewach Weiss, Czas ambasadora