Rodzina Machul

powiększ mapę

Wywiad z Teodorą Wojewodą

Wiatrak

„W Strzyżowicach (…) był Jankiel. Miał wiatrak i z tego wiatraka tylko żyli. A później bomba spaliła wiatrak. (...) Oni biednie żyli, strasznie biednie. Jeszcze jak ten wiatrak mieli, to jako tako, a później bomba spaliła ten wiatrak i bardzo biednie żyli. Ciocia Dybaczewska dała im kawałek pola, mój ojciec im obrabiał. Za to oni nam proso mielili”.

„Ona nie miała dużo ziemi, ale była żoną lekarza weterynarii, to było jej dobrze, bo wujo Dybaczewski dobrze zarabiał. Dała im kawałek pola, to sobie proso siali, grykę, kartofle sadzili, ojciec wszystko im obrabiał. Janek Machul”.

Wojna

„Bombardowali, całe stawy zaminowali. W stawach dużo min było. (...) Miałam siostrę, ale nie żyje. I syna Jurka, nie żyje. (...) Jak bombardowali stawy. Tam jest moja siostra pochowana i Jurek”.

„Zabierali ludzi do Niemiec, na roboty. Niemcy mieli niedobry stosunek do Żydów. Zabijali ich. (...) No tak, bardzo źle ich traktowali, a przeważnie Jochima. On się Jankiel nazywał”.

Stryj

„Żydzi byli u stryja Felka. Dwa szczyty były i za tymi szczytami się ukrywali. Później było im za gorąco. Stryj wykopał ziemiankę. Tam było im znowu za zimno. Wychodzili na słońce się grzać. Deszcz nie padał, tylko ciepło było, słońce. Na słońcu się grzali. (…) Chcieli, prosili, to się zgodził”.

„ I myli się, w takich wykopach, gdzie była woda. Myli się w tej wodzie, bo była ciepła”.

„Wybili ich (…). Były u stryja Felka dwa szczyty. Tam ukrywali się Żydzi. Prosili mojego ojca Janka, żeby im jeść kupował. Chodził do sklepu i kupował im jeść. A później, jak tam było za gorąco, prosili, żeby ich gdzieś indziej przenieść... Przenieśli się do ziemianki, którą stryjo Felek wykopał”.

„Wychodzili się kąpać, myli się. Gdzie to było? Oj, tam tak dużo brzózek jest, ja sobie nie mogę przypomnieć (…). I jakiś cham zaszedł i wystrzelał ich. Miał karabin i wystrzelał ich wszystkich. (...) chyba niemiecki żołnierz”.

„A jeszcze, prawda, na kępie byli. Taka była na Wieprzu kępa drzew i oni się tam chowali. Chyba ze czworo na górze”.

„Tak, to był Jankiel i Kiwowa, u stryja Felka. No później na kępie strzyżowskiej byli. Na Wieprzu taka kępa drzew była. To był Jankiel, Kiwowa i Balka. A jeszcze była siostra, (…) miała ze 12 lat. (...) Wszystkich wystrzelali. Co do jednego”.

„Sąsiadom nie wolno było powiedzieć. (...) Stryjo Felek wszystko wiedział, kupował im jedzenie w sklepie, bo było blisko do sklepu”.

Egzekucja

„Przyszła Żydówka. Moja mama się nazywała z ojca Machul. »Machulowa, dajcie co jeść». A nie było nic. To co, zrobiła zacierków na mleku i zjedliśmy. I nie ma nic. Tam się deska w stodole starej odsuwała i ona poszła. Mama patrzy, ktoś Żydówkę prowadzi pod karabinem. (...) Chyba ją zabili”.

„Wzięli ojca (…). Zaczęłam płakać. »Nie płacz, może mi nic nie będzie«. Aha! Idę przez Wiakowe pastwisko, a Heniek Wiak mówi: »Wiesz co, chyba ojca to zabili, bo widziałem, jak przyprowadzili, a nie zabierali go«. Kazali na cmentarzu go pochować. A dla Żydów wykopali głęboki dół. Jankiel to był o tak sznurkiem związany. Ręce do tyłu. Taki gruby sznurek miał, widziałam. Miał ręce do tyłu wykręcone i go pochowali przy rowie. Taki rów był głęboki. Przy tym rowie”.

„Tak, do tyłu, sznurkami takimi grubymi. Jeszcze ten, tylko zapomniałam, jak on się nazywał, przyszedł po sznurki. A idź sobie, mówię, odkop Żyda i sobie weź sznurki. A gdzie? A tam, mówię, koło tego rowu, na drodze. (…) Mamę nie, bo uciekła w Wiakowe żyto. Mama się położyła, to nie widzieli jej”.

„A za tę Żydówkę, co była w stodole. (...) niedługo była. Niedługo. Dni może z osiem, może więcej. Nie, dziesięć dni”.

„Ojca bili w głowę, w brzuch, w mózg. Rękę mu odcięło. Kazali, żeby na cmentarzu pochować. A Żyda, taki był rów głęboki. Wykopali rów i go zakopali. Z rękami sznurkami do tyłu związanymi. Takie grube sznury”.

„Powiedział, że u nas jest Żydówka. A nie wiedział, że u Wackowej była Żydówka. (...) Bo on ją wysłał, żeby i jemu jeść przyniosła. No i mama dała i jemu, i jej, tej Żydówce”.

„Na górze u Wackowej była Żydówka, robiła im na drutach wszystko. Swetry, kamizelki, chustki. Ale nie wiedzieli, nikt nie powiedział, wszystko było w ukryciu, bo by ją zabili. (...) Przeżyła”.

„Biedowaliśmy. Tylko trochę nam Żydzi pomogli. (…) Biedowaliśmy”.

Groby

„Teraz po tych grobach jeżdżą ludzie samochodami, rowerami, po tych Żydach. Aha, jeszcze za cmentarzem dwie Żydówki są pochowane, w lesie. (...) tam cmentarz jest i za cmentarzem zaraz dwie Żydówki są pochowane. Ale tego nie wiem, kto je pochował”.

Więcej

Bibliografia

  • Krzysztof Banach, Wywiad z Teodorą Wojewodą, Dęblin 30.10.2010