„Ta ceremonia jest ukoronowaniem mojego ratowania”

Mateusz Szczepaniak / English translation: Andrew Rajcher, 24 sierpnia 2018
23 sierpnia w Żydowskim Instytucie Historycznym w Warszawie odbyła się ceremonia uhonorowania tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata Janiny Garbień oraz pośmiertnie jej matki Kazimiery Jasik i sióstr, Marii Milasiewicz i Heleny Krawczuk-Demczuk. Sprawiedliwa otrzymała medal i dyplom honorowy z rąk ocalałej z Zagłady, Larissy Cain.

 

Helena mnie pamiętała, opowiadała o mnie swoim dzieciom i wnukom. I pewnego dnia jej wnuk Mariusz zapytał o moje nazwisko, które oczywiście pamiętała. Wiedziała, że emigrowałam do Francji. Ponieważ moje książki można znaleźć w internecie, Mariusz dotarł do mojego wydawcy i tak otrzymał mój adres mejlowy. Nie tylko nawiązaliśmy korespondencję, ale przywiózł z Jeleniej Góry do Paryża swoją babcię i bliskich […] Rok później pojechaliśmy do Jeleniej Góry. Od tego czasu my przyjeżdżamy do Polski, a oni odwiedzają nas we Francji. Znalazłam nową rodzinę – mówiła ocalała, Larissa Cain.

W uroczystości w Żydowskim Instytucie Historycznym wzięli udział m.in. ambasador Izraela w Polsce Anna Azari, dyrektor ŻIH prof. Paweł Śpiewak, przedstawiciele Gminy Żydowskiej w Warszawie, Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, Muzeum Getta Warszawskiego, Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, a także organizacji społecznych i kulturalnych.

Nigdy nie sądziłam, że znów spotkamy się z Larysią. […] Chcę powiedzieć, że jeżeli udało się rodzinie Jasików zrobić coś dobrego w czasie Zagłady, po prostu ludzkiego, to ja jestem bardzo szczęśliwa – mówiła Janina Garbień, uhonorowana tytułem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata, która przybyła na ceremonię wraz z rodziną.

– Przyprowadził ją jej wujek, mnie akurat wtedy w domu nie było, opowiadały mi o tym siostry. Moja siostra uszyła jej sukienkę, to było śmieszne, bo nie było materiału i trzeba było popsuć parawan i z tego materiału została uszyta. Niestety Larysia nie mogła być u nas zbyt długo, bo przez nasze podwórko przechodził mur getta i często były tam różne kontrole. Więc nie była długo, ale bardzo się z nią zaprzyjaźniłyśmy. Moja siostra załatwiła jej w parafii metrykę na nazwisko Marysia Kozłowska. Za jej ukrywanie groziła nam wszystkim oczywiście śmierć, ale dla nas ważne było by uratować życie dziecka – wspominała.

Larissa Sztorchan, obecnie Cain, urodziła się w 1932 r. Sosnowcu. Jej ojciec był stolarzem, a matka pielęgniarką. Dwa lata później rodzina przeniosła się do Warszawy, gdzie założyli niewielki sklep ze słodyczami. W 1940 r. znaleźli się w getcie warszawskim.

We wrześniu 1942 r., podczas wielkiej akcji likwidacyjnej getta, matka Larissy prawdopodobnie została wywieziona do ośrodka zagłady w Treblince, gdzie zginęła. Od tego czasu dziewczynka razem z ojcem ukrywała się. Dzięki pomocy wujka, przedwojennego działacza partii komunistycznej, działającego podczas wojny jako Aleksander Pilicki, Larissa wydostała się z getta w grudniu 1942 roku.

Na początku ukrywała się u polskiego małżeństwa, które po kilku dniach przekazało ją do innej rodziny. Dzięki ponownej pomocy wujka i jego kolegi partyjnego Mieczysława Jasika, trafiła do domu Kazimiery Jasik (1889–1981), matki Mieczysława, która mieszkała na Muranowie z córkami, Marią (ur. 1914), Janiną (ur. 1925) i Heleną (1927–2015).

Ze względów bezpieczeństwa Larissa nie mogła wychodzić z domu, a gdy do Jasików przychodzili goście, przedstawiano ją jako chorą kuzynkę z Siedlec. Wkrótce dzięki pomocy ks. Marcelego Godlewskiego z kościoła pw. Wszystkich Świętych przy pl. Grzybowskim, otrzymała fałszywą metrykę.

W lutym 1943 r. wujek Larissy zabrał ją w inne miejsce, a następnie w kolejne, gdzie doznała wielu przykrości. Do dziś wspomina wyjątkowo dobrze i serdecznie rodzinę Jasików: 

Podczas mojego pobytu w czasie wojny u nich, Helena z trzech sióstr była najmłodsza i matka powiedziała jej, by traktowała mnie jak młodszą siostrę. Pamiętam jak się ze mną bawiła, szyła dla mnie ubrania. Jestem zdumiona, że nie zapomniała mojego pobytu u jej rodziny, tej małej dziewczynki, która była Polką pochodzenia żydowskiego i dlatego była skazana na śmierć. To dziecko przeżyło wojnę i prześladowania trochę dzięki jej rodzinie. Choć nie mogłam zostać u nich długo, w żadnym innym miejscu nie było takiego uczucia do mnie jak w rodzinie Jasik – podkreśliła podczas uroczystości ocalała.

Po wojnie Larissa trafiła do żydowskiego sierocińca w Otwocku. Jej ojciec i wujek zginęli, lecz wkrótce odnalazła ją siostra matki i razem z nią wyjechała do Francji. 

60 lat po wojnie kontakt z Larissą nawiązał Mariusz Zapotocki, wnuk Heleny. Krótko potem w 2009 r. przyjechał z rodziną do Paryża, a następnie Larissa odwiedziła ich ze swoją rodziną w Jeleniej Górze. 

23 sierpnia 2018 r. Kazimiera Jasik i jej córki Maria Milasiewicz, Janina Garbień i Helena Krawczuk-Demczuk zostały uhonorowane tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Jak powiedziała podczas ceremonii ocalała Larissa Cain: „Ta ceremonia jest ukoronowaniem mojego ratowania 75 lat temu”.

Informacje o procedurze przyznawania przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie najwyższego cywilnego odznaczenia Państwa Izrael, tytułu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, znajdziesz na naszym portalu: Kryteria Yad Vashem.