Ceremonia uhonorowania Sprawiedliwych w Lublinie

Mateusz Szczepaniak, 24 listopada 2017
20 listopada 2017 r. w auli Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II odbyła się ceremonia uhonorowania 15 Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, którzy podczas Zagłady udzielili pomocy Żydom z Kurowa, Tomaszowa Lubelskiego, Białej Podlaskiej oraz Żelechowa. Medale i dyplomy honorowe odebrały rodziny Sprawiedliwych. W uroczystości wzięli udział także attaché kulturalna Ambasady Izraela w Polsce Hadass Nisan oraz rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ks. prof. Antoni Dębiński. Miesiąc wcześniej tytuły Sprawiedliwych przyznano również w Gdyni.

Podczas ceremonii w Lublinie uhonorowano pośmiertnie 10 rodzin – Stanisława i Feliksę Gajdów, Antoniego Kordowskiego, Jana i Mariannę Kulików, Jana Molendę, Jana Pajróka, Juliannę, Władysława i Zdzisława Sokołów, Edwarda Turka, Stanisława Szeleźniaka, Elżbietę Ważną oraz Bronisławę i Władysława Wójcików.

Każdy z nas ma możliwość wyboru, aby uczynić tę ziemię niebem albo piekłem – mówiła podczas ceremonii attaché kulturalna Hadass Nisan. – Obecni tutaj potomkowie mają prawo czuć się dumni z tego, że ich przodkowie byli tymi, którzy wybrali, aby ziemię czynić niebem, a nie piekłem.

– To byli bardzo skromni ludzie. Nigdy nie mówili o sobie w kategoriach bohaterstwa, lecz o chęci niesienia pomocy drugiemu człowiekowi  – wspominał Zbigniew Muszczak swoich dziadków Władysława i Bronisławę Wójcików, uhonorowanych tytułem Sprawiedliwych.

W ceremonii wzięły udział także rodziny ocalałych z Zagłady, m.in. Josh Korn, syn Dwojry Popowskiej, który zwrócił się do zebranych: Z rodzin Weinbergów, Winogradów, Boruchowiczów i Popowskich na świecie żyje blisko 140 osób. Żadnej z nich by dziś nie było, gdyby nie odwaga Edwarda Turka oraz rodziny Sokołów. Trudno by sobie wyobrazić, że oni i ich potomkowie nie doświadczyliby radości życia, gdyby nie postawa dobrych ludzi.

Miesiąc wcześniej odbyła się także ceremonia uhonorowania Aleksandry Cybulskiej oraz pośmiertnie jej męża Kazimierza. Ze względu na stan zdrowia 99-letniej Sprawiedliwej, uroczystość miała charakter kameralny i odbyła się w domu Cybulskich w Gdyni z udziałem wiceambasador Izraela w Polsce Ruth Cohen-Dar, przewodniczącej Rady Miasta Gdyni Joanny Zielińskiej oraz syna Sprawiedliwych Kazimierza, który z czasów dzieciństwa zapamiętał ocaloną przez jego rzodziców Sonię Szindel.

Poniżej przedstawiamy osoby uhonorowane tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata podczas ceremonii w Lublinie. Wkrótce opublikujemy na naszym portalu ich pełne historie.

* * *

Podczas II wojny światowej Stanisław Gajda (1901-1946) i jego żona Feliksa (1899-1974) mieszkali w Małej Kłodzie (woj. lubelskie), gdzie zajmowali się gospodarowaniem torfowiska. W 1942 r. zwróciła się do nich o pomoc 15-letnia Dina Rycer, która pochodziła z pobliskiego Kurowa. Dziewczyna uciekła z tamtejszego getta podczas jego likwidacji w listopadzie 1942 r. Szukała schronienia w okolicznych lasach i wioskach. Gajdowie mieszkali z siedmiorgiem dzieci w jednoizbowym domu, dlatego zdecydowali pomóc Dinie, budując dla niej kryjówkę na należącej do nich łące. W małej ziemiance Dina mogła tylko leżeć. Wychodziła w nocy, aby rozprostować kości i pooddychać świeżym powietrzem.

Rodzina Gajdów przez pewien czas pomagała również innym Żydom, m.in. Abrahamowi Goldbergowi i jego synowi Jechielowi, którzy po wyjściu z ukrycia zostali zamordowani przez miejscowych bandytów.

Po wojnie Dina wyszła za mąż i wyjechała do Francji, tracąc na wiele lat kontakt z Gajdami. Krótko po wojnie rodzinę spotkały nieszczęścia – w 1946 r. zginął tragicznie Stanisław, a dom rodziny doszczętnie spłonął w pożarze.

Uhonorowanie Stanisława i Feliksy Gajdów tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata było możliwe dzięki zaangażowaniu prof. Antoniego Sułka z Uniwersytetu Warszawskiego. Medal i dyplom honorowy odebrała rodzina uhonorowanych: Sabina Kustra, Barbara Mróz i Danuta Rokita. 

Jan Kulik (1910-1970) i jego matka Marianna (1881-1944) mieszkali w Rogoźnicy (woj. lubelskie). W październiku 1942 r. Jan i jego kolega Felek Silczuk zaoferowali pomoc przypadkowo spotkanemu Szmuelowi Dzienciołowi i jego córce Rajzel, którzy szukali schronienia w okolicznych lasach. Początkowo Dzienciołowie ukrywali się u Silczuka, otrzymując wsparcie materialne od Kulików.

Pomimo pomocy, ze względu na ciężkie warunki bytowe, Szmuel Dziencioł zmarł w listopadzie 1942 r. Ratujący przygotowali mu godny pochówek. Rajzel pozostała w kryjówce sama, coraz bardziej słaba. Gdy zbliżał się front, a kryjówka stała się niebezpieczna, nie była w stanie uciec. Aby ocalić dziewczynę, Jan Kulik niósł ją na plecach do oddalonej o 7 kilometrów wsi Puchacze, gdzie przedstawił ją jako uciekinierkę z Poznania.

Po wyzwoleniu latem 1944 r. Rajzel pochowała swojego ojca na cmentarzu w Międzyrzecu oraz postawiła pomnik na grobie zmarłej w tym samym roku Marianny Kulik. Następnie wraz z Janem Kulikiem, który był prześladowany przez Polaków za udzielnie jej pomocy, przeniosła się do Łodzi. W 1946 r. Rajzel wraz z mężem wyemigrowała do Australii. Przez wiele lat utrzymywała serdeczne kontakty z Janem.

Uhonorowanie rodziny Kulików tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata było możliwe dzięki zaangażowaniu Gila Farana oraz Zbigniewa Nizińskiego. Medal i dyplom honorowy odebrała rodzina uhonorowanych: Halina Oksiejuk i Wanda Bandura.

Podczas wojny Elżbieta Ważna (1886-1971) odsiadywała karę trzech i pół miesiąca pozbawienia wolności za nielegalny ubój świni. W więzieniu dzieliła celę z Haną Spiseisen, która pod koniec 1941 r. została aresztowana i oskarżona o zamordowanie polskiego policjanta. Został on zastrzelony przez polskie podziemię, ale oskarżenie padło na Hanę, ponieważ rozmawiała z policjantem na krótko przed jego śmiercią. Podczas przesłuchań dziewczyna przeszła drastyczne tortury, musiała także znosić upokorzenia ze strony współwięźniarek. Tylko Elżbieta wyciągnęła do niej pomocną dłoń – pomogła opatrzeć rany, dzieliła się jedzeniem i odważnie piętnowała antysemickie komentarze.

Po odbyciu kary Elżbieta szukała sposobu, aby pomóc Hanie wyjść na wolność. Udało jej się to za pomocą łapówki wręczonej znajomemu prawnikowi. Ponadto sfinansowała operację Hany i załatwiła jej pozwolenie na pracę. Ponieważ wciąż martwiła się o jej bezpieczeństwo, postanowiła przygotować dla niej kryjówkę na strychu domu swojej siostry we wsi Podhorce k. Tomaszowa Lubelskiego. Po ok. 3 miesiącach przewiozła Hanę furmanką do swojego domu we wsi Majdanek i ukryła w przygotowanej piwnicy pod budynkiem gospodarczym. Tam Hana spędziła kolejne dwa lata.

Po wojnie Elżbieta Ważna musiała uciec z Tomaszowa Lubelskiego ze względu na prześladowania ze strony sąsiadów. Zamieszkała wówczas w Łodzi razem z Haną i jej mężem, a po wyjeździe ocalonej do Izraela, została na stałe w jej mieszkaniu. Obie kobiety przez wiele lat pozostawały w przyjacielskich relacjach. W 1966 r. Elżbieta odwiedziła Hanę w Izraelu.

Medal i dyplom honorowy odebrała rodzina uhonorowanych: Danuta Wasyl i Krystyna Ważna-Wujec.

Edward Turek (1903-1945) mieszkał w Wilczyskach (woj. mazowieckie). Latem 1943 r., przed likwidacją getta w pobliskim Żelechowie, zwrócili się do niego Weinbergowie, Winogradowie, Boruchowicze i Popowscy, prosząc o pomoc. Przed wojną Turek przyjaźnił się z nimi, znał nawet język jidysz. Świadomy ogromnego ryzyka, podjął się udzielenia im pomocy, a do swojej decyzji przekonał także siostrę Juliannę Sokół (1898-1977), jej męża Władysława (1894-1944) i synów Zdzisława i Jana (1926-1969).

Przez rok rodzina Sokołów ukrywała w piwnicy swojego domu we wsi Wilczyska 24 uciekinierów z getta. Edward Turek przez cały ten okres koordynował pomoc i próbował rozwiązać wszelkie problemy wiążące się z tak trudną misją.

W nocy z 22 na 23 czerwca 1944 r. grupa 18 uzbrojonych Polaków wdarła się do gospodarstwa. Według relacji ocalałych był to oddział Armii Krajowej. Zaledwie 10 Żydom udało się uciec. Część z nich wróciła do gospodarzy, lecz 10 lipca, cztery tygodnie przed wyzwoleniem miejscowości, na skutek donosu sąsiadów, do wsi przybyło gestapo. Ukrywających się Żydów rozstrzelano w pobliskim lesie wraz z gospodarzem, Władysławem Sokołem.

Po wyzwoleniu Edward Turek przekazał garstce ocalałych zwój Tory, uratowany przed spaleniem z żelechowskiej synagogi.

Podczas ceremonii głos zabrał syn ocalałej Dwojry Popowskiej, Josh Korn. Medal i dyplom honorowy odebrały rodziny uhonorowanych: Maria Ducka, Lidia Gujska i Marzena Smagowska.

W ocalenie Samuela Chanesmana i jego syna Josefa, przedwojennych mieszkańców Kurowa, zaangażowanych było wielu ludzi. Jedną z najważniejszych osób niosących pomoc nie tylko Chanesmanom, ale i innym kurowskim Żydom, był Antoni Kordowski (1892-1974), znany szewc i szanowany lokalny działacz. Z Samuelem, który był cholewkarzem, łączyły go więzi handlowe. Podczas wojny Kordowski udzielał schronienia prześladowanym Żydom w swoim domu, a także wyszukiwał bezpieczne kryjówki u innych osób, dostarczał żywność, lekarstwa, gazety i wszelkie niezbędne produkty, a także środki finansowe.

W opiece nad Chanesmanami pomagał mu Stanisław Szeleźniak (1887-1943), który przed wojną był kurowskim wójtem. Przez dwa tygodnie ukrywał obu zbiegów oraz zadbał o zwrot ich majątku oddanego w zastaw jednemu z Polaków, dzięki czemu uzyskali niezbędne środki do życia. Od lutego do kwietnia 1943 r. Chanesmanowie ukrywali się wraz z 3-osobową rodziną Garbermanów w schowku w gospodarstwie należącym do Jana Molendy (1896-1967) we wsi Podbórz. Później otrzymali schronienie w bunkrze znajdującym się w gospodarstwie małżeństwa Bronisławy (1905-1974) i Władysława Wójcików (1903-1987) we wsi Krupa, skąd w czerwcu 1943 r. – ze względu na prowadzoną przez Niemców intensywną akcję poszukiwania ukrywających się Żydów – musieli ponownie wrócić do Stanisława Szeleźniaka.

Po kilku miesiącach tułaczki, ostatecznie doczekali końca wojny w schronie przygotowanym w stercie słomy w gospodarstwie Jana Pajórka (1906-1976), mieszkańca Kurowa.

Po wojnie Chanesmanowie wyemigrowali do Niemiec, a stamtąd do Nowej Zelandii. Historię swojego ocalenia opisali w wydanej w 1955 r. w Tel Awiwie księdze poświęconej żydowskim mieszkańcom Kurowa – Yiskor book in memoriam of our hometown Kurow.

Uhonorowanie tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata było możliwe dzięki zaangażowaniu prof. Antoniego Sułka z Uniwersytetu Warszawskiego. Podczas ceremonii odczytano list od ocalałych, Nathana i Alana Chanesmanów. Medal i dyplom honorowy odebrały rodziny uhonorowanych: Barbara Czajkowska i Helena Marczak-Jaśkiewicz, Halina Lalak i Ewa Bogusz, Zbigniew Pajórek, Maria Waszczuk, Marta Antoniuk i Anna Mieszkowska, Zbigniew Muszczak i Halina Kawalec. Czytaj więcej na naszym portalu.

Informacje o procedurze przyznawania przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie najwyższego cywilnego odznaczenia Państwa Izrael, tytułu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, znajdziesz na naszym portalu: Kryteria Yad Vashem.