Rodzina Płazińskich

powiększ mapę

Audio

3 audio

Historia pomocy - Rodzina Płazińskich

Maria Baran, wdowa, mieszkała z matką, Heleną Miką i córką Zuzanną we wsi Święty Stanisław w pobliżu Kołomyi, która była osadą zamieszkałą przez ludność etnicznie polską. W czasie wojny Maria ponownie wyszła za mąż za Józefa Płazińskiego.

W zimowy dzień 1943 r. Maria zobaczyła w oborze Szulima, młodego Żyda, który niegdyś pomógł jej, gdy nocą zabłądziła w okolicy. Zaoferowała mu pomoc. Mężczyzna nie przyjął propozycji, ale prosił, by na jego miejsce przyjęła jego znajomą Annę Weisman, która po ucieczce z pobliskiej Otyni, gdzie 25 września 1942 r. ludność żydowską wymordowano, znalazła się najprawdopodobniej w getcie w Stanisławowie. Następnie razem z rodziną – wujkiem Ruwenem Weismanem, matką Pepi Renert-Weisman i młodszą siostrą Ewą - ukrywała się przez kilka miesięcy w lesie. Jej ojciec, Israel Krieger, który był przed wojną kupcem w Otyni, został zamordowany jeszcze w 1941 r. wraz ze swoim dorosłym rodzeństwem. Ruwen Weisman był przed wojną wziętym dentystą w Stanisławowie. 15-letnia Anna była wycieńczona i chora po dokonanej w warunkach polowych amputacji odmrożonych w lesie palców u nóg.

Maria wahała się, z obawy o bezpieczeństwo własnej rodziny. Czuła jednak wdzięczność wobec Szulima. Uważała również, że zawdzięcza uratowanie życia córki Zuzanny trosce i umiejętnościom lekarza żydowskiego z Otyni. Szalę przeważyła reakcja samej Zuzanny - gdy usłyszała historię Ani, płaczem wymogła na matce zgodę na jej przyjęcie.

„Jak posłyszałam, jak ten pan opowiadał o tej dziewczynce, znowu rozkwiliłam się, zaczęłam płakać, mamę prosić, że ja nie mam takiej przyjaciółki, nie mam siostry. Że z daleka nawet nie będzie widać, że to różnica, kto tam będzie widział kolor włosów czy twarzy (…). No jakaś dziewczynka chodzi, prawda, po tym obejściu, z drogi daleko. I mama się zgodziła na tą dziewczynkę” - opowiada Zuzanna Warchoł w wywiadzie dla Muzeum Historii Żydów Polskich.

Szulim wkrótce wrócił, prosząc o przechowanie również wujka Ani – Józefa Renerta. Ukrywał się w lecie, a utraciwszy żonę, córkę i syna, nosił się z myślą popełnienia samobójstwa. Również jemu Maria nie odmówiła pomocy.

Ania i Józef pozostali u Marii Płazińskiej prawie rok, aktywnie biorąc udział w życiu rodziny. Mieli przygotowaną kryjówkę na strychu drewutni. Wejście na strych było ukryte pomiędzy budynkami i swobodnie można było tam wchodzić i wychodzić.

Pod koniec wojny, w obliczu panującego chaosu, wraz z pozostałymi członkami rodziny, ukrywanymi przez inne polskie rodziny, opuścili oni wioskę. Niedługo potem rodzina Marii została wypędzona, a ich dom spalony.

Szulim nie przeżył wojny, został zastrzelony w lesie przez przypadkowo napotkanego ukraińskiego policjanta.

Po wojnie Płazińscy, żyjący w biedzie po utracie domu i całego majątku, otrzymywali wsparcie ze strony uratowanych. Józef Renert pomógł im kupić konia i wóz, by mogli prowadzić gospodarstwo rolne, które otrzymali jako repatrianci. Zapraszali ich również do Legnicy. Anna ukończyła studia dentystyczne, zaś jej wuj Ruwen prowadził gabinet w Legnicy. W 1958 r. Anna wraz z matką i młodszą siostrą oraz Józefem Renertem wyjechała do Izraela. Nigdy więcej nie przyjechali do Polski, ale utrzymywali listowny kontakt z rodziną, która pomogła im przeżyć niemiecką okupację.

Więcej

Bibliografia

  • Gutman Israel red. nacz., Księga Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, Ratujący Żydów podczas Holocaustu, Kraków 2009
  • Magdalena Suchodolska, Wywiad z Zuzanną Warchoł-Baran, Szczecin 19.07.2010
  • Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, 349, 1616