Sprawa Khaleda Abdula Wahaba
W czasie drugiej wojny światowej pomógł on 25 tunezyjskim Żydom.
Niemcy zajęli miejscowość jesienią 1942 roku. Tamtejsi Żydzi zostali oznaczeni opaskami z żółtą gwiazdą Dawida.
Część kobiet zmuszano prawdopodobnie – mimo oficjalnego zakazu kontaktów seksualnych między niemieckimi żołnierzami a Żydówkami – do pracy w domu publicznym dla żołnierzy Africa Korps, mężczyźni zaś umieszczani byli w obozach pracy.
Khaled Abdul Wahab postanowił pomóc swojemu żydowskiemu przyjacielowi Jakubowi Buchrisowi. Zabrał na swoje gospodarstwo całą rodzinę Buchrisów oraz ich znajomych – w sumie 25 osób. Ukrywał ich u siebie przez kilka miesięcy, do czasu, kiedy alianci wyparli Niemców z Tunezji.
Komisja Yad Vashem uważnie zbadała sprawę Wahaba. Udało się dotrzeć do świadków ówczesnych wydarzeń.
Mimo to Wahab nie może zostać przez Yad Vashem uhonorowany tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” za ratowanie Żydów w czasie drugiej wojny światowej w związku z tym, że nie spełnia wyznaczonych przez Instytut kryteriów. (O procedurze i kryteriach przyjmowanych przez Yad Vashem czytaj tutaj).
Oto, jak w rozmowie z "Rzeczpospolitą" tę sprawę skomentowała Irena Steinfeld, kierująca Departamentem Sprawiedliwych Yad Vashem: „Nie mamy żadnych uprzedzeń wobec Arabów. Sprawa Wahaba po prostu nie spełnia wyznaczonych przez nas kryteriów (…).
Tytuł może dostać ktoś, kto ratując Żydów, narażał własne życie. Tak w przypadku Wahaba nie było (…). Sytuacja w północnej Afryce była zupełnie inna niż w Europie. Okupacja Tunezji trwała raptem kilka miesięcy i Żydzi nie zostali stamtąd deportowani. Za pomaganie im nie groziła zaś żadna kara.
Nie można więc Wahaba, który oczywiście był szlachetnym człowiekiem, postawić w jednym szeregu z Polakami, którym za ukrywanie Żydów groziła śmierć”.
Więcej o historii Khaleda Abdula Wahaba na stronie Fundacji Wallenberga i Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie.
Przeczytaj artykuł na ten temat w dzienniku „The Guardian”.





