Na krakowskim Kazimierzu odsłonięto ławeczkę Jana Karskiego
„Ławeczka Jana Karskiego to jest pomnik pewnej idei - demokracji, wielokulturowości, pokazywania, że można być otwartym na innych, że można być osobą, która nie jest tylko zamknięta w sobie. I to miejsce jest też symboliczne - miejsce, które łączy Kraków żydowski i chrześcijański” – powiedział podczas uroczystości odsłonięcia, prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.
W osłonięciu pomnika wzięli udział także konsul generalny USA w Krakowie Walter Braunohler, przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej Tadeusz Jakubowicz, były premier Włodzimierz Cimoszewicz i prezes Fundacji Edukacyjnej Jana Karskiego Ewa Junczyk-Ziomecka.
Rzeźba jest dziełem artysty rzeźbiarza Karola Badyny z krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, który jest twórcą wszystkich ławeczek Jana Karskiego. Oprócz Krakowa znajdują się one w Kielcach, Łodzi i Warszawie oraz w Waszyngtonie, Nowym Jorku i Tel-Awiwie. Każda z nich ma nieco inną formę.
„Te dłonie są rzeźbione dość specyficznie. Ci którzy znają życiorys Karskiego, będą wiedzieli, dlaczego dłonie są ważne. Ta historia wiąże się z Małopolską i uwięzieniem Karskiego podczas jednej z jego pierwszych misji kurierskich. Bojąc się, że wyda swoich towarzyszy, chciał popełnić samobójstwo i podciął sobie żyły. Potem całe życie miał takie stygmaty, że w zasadzie gestapo miało go identyfikować i śledzić poprzez ten właśnie znak na dłoniach” - mówił dziennikarzom artysta.
Odsłonięcie kolejnej ławeczki ponownie wzbudziło protest rodziny Jana Karskiego, która sprzeciwia się akcji upamiętniania jego czynów poprzez pomniki:
„To boli. Po raz kolejny wystawiana jest wychodząca z tej samej odlewni »ławeczka Jana Karskiego«. Po raz kolejny muszę więc mówić: przestańcie godzić w jego pamięć tymi odlewami! Jeszcze kiedy żył, kategorycznie przeciwny był »pomnikowemu« upamiętnianiu. Po pierwsze dlatego, że był człowiekiem niezwykłej skromności i umiaru w postrzeganiu swej postaci. Po drugie dlatego, że czuł duchową więź z narodem, który starał się podczas II wojny ratować, wypełniając swą misję w sposób kompletny, na miarę sił i możliwości. W narodzie tym nie ma tradycji stawiania pomników z ludzkimi postaciami. Nie ma takiego ani twórca Izraela Dawid Ben-Gurion, ani Golda Meir, ani Icchak Rabin. Jeżeli zatem w związku z czynem na rzecz tego narodu miałby być tak »honorowany« ktokolwiek, Jan Karski uznałby to za bluźnierstwo” – mówiła dziennikarzom „Gazety Wyborczej” dr Wiesława Kozielewska-Trzaska, bratanica i córka chrzestna Karskiego.
Uczestnicy wtorkowej uroczystości odnieśli się do zarzutów rodziny.
„W moim przekonaniu Jan Karski, którego miałem zaszczyt znać osobiście, wciąż nie jest wystarczająco znany. Przypominanie o takich bohaterach jak on i krzewienie o nich pamięci jest naszą powinnością” - mówił były premier Włodzimierz Cimoszewicz. „Karski powinien być obecny w każdym szanującym się mieście” - podkreśliła Ewa Junczyk-Ziomecka, prezes Fundacji Edukacyjnej Jana Karskiego.
Ławeczka postała z inicjatywy Chrisa Humnickiego i Rotary Club Kraków oraz darczyńców, m.in. Urzędu Miasta Krakowa, Stowarzyszenia Cracovians w Izraelu, Rotary Club z Niemiec i Szwecji, krakowskich przedsiębiorców oraz osób prywatnych.





