Ceremonia w Zamku Królewskim w Warszawie

Mateusz Szczepaniak / English translation: Andrew Rajcher, 15 stycznia 2018
15 stycznia w Zamku Królewskim w Warszawie odbyła się pierwsza w 2018 r. ceremonia przyznania tytułów Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. W uroczystości wzięli udział m.in. potomkowie bohaterów, ocalali z Zagłady wraz z rodzinami, a także ambasador Izraela w Polsce Anna Azari, p.o. Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk, dyrektor Zamku Królewskiego w Warszawie – Muzeum prof. dr hab. Wojciech Fałkowski, przedstawiciele najwyższych władz państwowych i samorządowych. Odczytano listy od Prezydenta RP, a także Marszałków Sejmu i Senatu.

To jest ta historia, o której chętnie byśmy nie mówili, a którą chcemy pamiętać, ponieważ byli wtedy ludzie, którzy zaświadczyli nie tylko o swojej odwadze, ale przede wszystkim o tym, że ludzkie wartości istnieją. Kto ratuje jedno życie, ten ratuje cały świat – mówił podczas otwarcia ceremonii jej gospodarz, dyrektor Wojciech Fałkowski.

Podczas uroczystości w Sali Wielkiej Zamku Królewskiego w Warszawie pośmiertnie uhonorowano 19 osób – Jana i Wiktorię Ciurlików, Karolinę Denkiewicz, Martę Kielak, Adama Rysiewicza, Franciszkę Stękowską, Aleksandra i Helenę Stysiów z dziećmi Janiną Gołębiowską, Antonim Stysiem i Leokadią Wojtkowską, a także Natalię Szczekało z synami Aleksandrem i Iwanem, Adama i Marię Świąderów, Stanisława Wolskiego, Aleksandra i Kazimierza Woroszyłło.

Poniżej przedstawiamy historie osób uhonorowanych 15 stycznia 2018 r. tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Ich pełne historie opublikujemy wkrótce na naszym portalu.

* * *

Podczas II wojny światowej Jan i Wiktoria Ciurlikowie mieszkali w Starym Korczynie (województwo świętokrzyskie). W listopadzie 1942 r., podczas likwidacji miejscowego getta, zwróciła się do nich o pomoc znajoma rodzina Grinbaumów. Zgodzili się przyjąć do swojego domu Różę z synem Natanem. Później do ukrywającej się żony dołączył także Szaul, który wyskoczył z pociągu jadącego do ośrodka zagłady w Bełżcu. Wraz z Janem Ciurlikiem wykopał pod stodołą dół, w którym zaaranżowano kryjówkę. W marcu 1943 r. dołączył do nich młodszy brat Szaula.

Gdy w Starym Korczynie doszło do niemieckiej rewizji, Grinbaumowie postanowili uciec dalej z pomocą Jana. Ten przewiózł furmanką Różę i Natana do Krakowa, gdzie czekał na nich Szaul, który dotarł tam pieszo. Następnie rodzina przeszła przez granicę na Węgry, gdzie doczekali końca wojny.

W następnych latach Grinbaumowie korespondowali z Ciurlikami, lecz po ich śmierci kontakt został zerwany. Dopiero w 2009 r. synowie Natana przekonali ojca, aby przyjechać do Polski. Wówczas na nowo nawiązali relację z potomkami rodziny Ciurlików, a kilka lat później wystąpili do Yad Vashem o uhonorowania ich tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

*

Karolina Denkiewicz ps. Wanda (zm. 1954) mieszkała w Chełmie (województwo lubelskie), była wdową i matką czterech córek. Pod koniec 1942 r. zgłosiła się do niej po pomoc Rywka, córka dawnych znajomych u których była gosposią. Dziewczyna poszukiwała schronienia wraz z koleżanką z chełmskiego getta, Lubą Izakson (1924-1991).

W styczniu 1943 r., zanim Karolina Denkiewicz przygotowała kryjówkę, Rywka trafiła do ośrodka zagłady w Sobiborze. W obliczu likwidacji getta Luba ponownie zwróciła się o pomoc do Karoliny Denkiewicz. Ta zgodziła się jej pomóc, przedstawiając ją jako swoją kuzynkę.

W marcu 1944 r. po groźbach denuncjacji ze strony sąsiadów, Karolina Denkiewicz znalazła dla niej nową kryjówkę u swojej znajomej, która pomagała już krawcowi Chaimowi Federowi. Tam dziewczyna doczekała końca wojny. Po wojnie Luba i Chaim pobrali się. Przez wiele lat utrzymywali kontakt z Karoliną Denkiewicz, a później z jej dziećmi. 

Obecny podczas uroczystości w Warszawie syn ocalałej, Gershon Feder, powiedział: Karolina Denkiewicz uratowała życie mojej drogiej matce Lubie Feder w czasach zagłady, ryzykując własnym życiem i życiem własnej rodziny. Tak pani Denkiewicz, jak inni polscy bohaterowie, którzy otrzymują dzisiaj te odznaczenia, wykazali się ogromna odwagą, bohaterstwem i człowieczeństwem pośród jednego z najciemniejszych rozdziałów w historii ludzkości. Każdy naród byłby dumny z tak odważnych bohaterów. Wszystkim im dziękujemy.

*

Inżynier Rudolf Hermelin (ur. 1897) znalazł się w warszawskim getcie wraz z żoną i córką. W kwietniu przenieśli się na plebanię kościoła pw. Wszystkich Świętych przy pl. Grzybowskim, który znajdował się na terenie getta. Podczas wielkiej akcji likwidacyjnej w 1942 r. cała jego rodzina trafiła do ośrodka zagłady w Treblince. On sam pozostał w tzw. getcie szczątkowym, utrzymując kontakty z księżmi.

Na początku lutego 1943 r. skontaktował się z nim na polecenie ks. Godlewskiego, proboszcza parafii pw. Wszystkich Świętych, Adam Świąder, który pomógł mu przejść na tzw. stronę aryjską. Przez kilkanaście miesięcy Hermelin ukrywał się korzystając z pomocy wielu Polaków.

Pierwszymi z nich byli Adam i Maria Świąderowie, którzy już wcześniej udzielili pomocy wielu Żydom oraz przechowywali w swoim domu broń Armii Krajowej. Pewnego razu w domu Świądrów zjawił się agent gestapo, który próbował aresztować Hermelina i żydowskiego chłopca, który również tam się ukrywał, lecz został przekupiony.

Następnie dzięki przyjaciółce swojej siostry Hermelin zwrócił się o pomoc do samotnej kobiety Magdaleny Miedziejewskiej, która była dozorczynią w domu należącym do pewnej Niemki. Kobieta ukrywała go w swoim małym mieszkaniu. Po upływie kilku dni Hermelin zwrócił się po raz kolejny Świąderów, którzy tym razem ukryli go wraz z grupą Żydów w piwnicy. W obawie przed Niemcami niebawem musiał szukać dalszej pomocy. Tak trafił  latem 1944 r. do Franciszki Sętkowskiej, siostry Adama Świądra.

Po wybuchu powstania warszawskiego Sętkowska przeniosła się na wieś. Zaproponowała Harmelinowi, aby do niej dołączył, lecz odmówił ze względu na zły stan zdrowia. Kobieta wyposażyła go w zapas żywności i powierzyła opiece swojej sąsiadki, Marty Kielak (1905-1993). Ta również okazała pomoc – podczas rewizji gestapo przedstawiła go jako kuzyna, a następnie opiekowała się nim do wyzwolenia w styczniu 1945 r. Przez kolejne lata utrzymywali ze sobą kontakt.        

*

Adam Rysiewicz (1918-1944) był członkiem Polskiej Partii Socjalistycznej i działaczem krakowskiego oddziału Rady Pomocy Żydom „Żegota”. W latach 1942-1943 udzielał pomocy m.in. Mordechajowi i Miriam Peleg-Mariańskim, a także pisarzowi i publicyście Michałowi Brochwiczowi, któremu pomógł w ucieczce z obozu janowskiego w 1943 r.

Po wojnie Miriam Peleg-Mariańskiej pisała w relacji dot. swojego ocalenia z Zagłady: „Zwracam się w imieniu mojego męża i własnym z prośbą o przyznanie tytułu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata trzem naszym polskim przyjaciołom, którzy jeszcze przed utworzeniem „Żegoty” pomagali Żydom. Dzięki pomocy tej otrzymaliśmy z mężem potrzebne dokumenty już w r. 1940. Byli to: Józef Cyrankiewicz, później więzień Auschwitz, który również w obozie pomagał Żydom, Adam Rysiewicz i Zygmunt Kłopotowski”.

Adam Rysiewicz zginął w 1944 r., podczas próby uwolnienia Józefa Cyrankiewicza z obozu Auschwitz. Był wówczas jednym z komendantów Gwardii Ludowej.

*

Aleksander i Helena Stysiowie oraz ich dzieci Antoni, Janina i Leokadia mieszkali we wsi Dricz, nieopodal Stoczka Węgrowskiego (województwo mazowieckie). W sierpniu 1942 r. zwróciła się do nich o pomoc żydowska rodzina Kwiatków – Mosze z żoną Esterą (ur. 1920) i bratem Chaimem (ur. 1925), którzy po likwidacji miejscowego getta w Stoczku szukali schronienia u znajomych furmanów, którzy pracowali w należącej do nich rozlewni wody sodowej.

Stysiowe zgodzili się im pomóc. Po pewnym czasie z kryjówki wyszedł Mosze, lecz więcej nie wrócił – prawdopodobnie został zamordowany. Podczas ukrywania Estera urodziła dziecko, lecz wkrótce zmarło. Po pewnym czasie dołączyli do nich dwa żydowscy uciekinierzy – Szmuel Golderg (ur. 1917) i Wolf Schneidman.

Goldberg po wybuchu wojny uciekła do ZSRR, gdzie przed wybuchem wojny został powołany do wojska . W czerwcu 1941 r. znalazł się w niewoli niemieckiej, skąd uciekł. Na początku 1942 r. trafił do getta w Stoczku, skąd w lipcu 1942 r. został wysłany z miejscowymi Żydami, m.in. Wolfem Schneidmanem, do Treblinki w celu zbudowania tam ośrodka zagłady. Obydwaj pracowali w obozie prze 13 miesięcy. Podczas buntu więźniów 2 sierpnia 1943 r. udało im się uciec. Po dwóch dniach wędrówki po lasach natknęli się na Esterę i jej szwagra. Kobieta zakomunikowała o spotkaniu rodzinie Stysiów. Również im Helena zgodziła się udzielić schronienia.

Po wyzwoleniu latem 1944 r. Estera i Szmuel Goldberg pobrali się, a dwa lata później wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych. Przez wiele lat utrzymywali kontakt listowy z rodziną Stysiów, przesyłając im również paczki.  

*

Podczas II wojny światowej Natalia Szczekało razem ze swoimi synami Aleksandrem (ur. 1912) i Iwanem (ur. 1914) udzieliła pomocy rodzinie Widermanów – Idzie (zm. 1983) i jej córce Róży (ur. 1926), które wiosną 1942 r. uciekły z getta w Mińsku (białoruskim).

Róża otrzymała od działaczy podziemia fałszywe dokumenty na nazwisko Peszow. Jej siostra Żenia (ur. 1939), również pod fałszywym nazwiskiem, została przekazana do sierocińca, w którym przetrwała wojnę, a następnie została odnaleziona przez rodzinę.

Po pewnym czasie do ukrywających się u Szczekałów dołączył syn Idy, Jefim. Rodzina ukrywała się w okolicy do lata 1944 r. Po wojnie Iwan Szczekało przeniósł się do Polski. W latach 60. był oskarżony o kolaborację z Niemcami. W trakcie procesu mieszkańcu jego rodzinnej wsi złożyli świadectwo w jego obronie.

*

Stanisław Wolski (1902-1986) był prawnikiem, dawnym nauczycielem Janiny Ofner (1925-1994), która podczas II wojny światowej uciekła z lwowskiego getta i razem z matką ukrywała się w małej komórce. Matka wyszła krótko po tym i oddała się w ręce Niemców (zapewne by ratować córkę). Sąsiedzi przechowywali Janinę i uzyskali dla niej fałszywe papiery na nazwisko Janina Syganiec.

Pewnego dnia po wyjściu z domu Janina spotkała na ulicy Stanisława Wolskiego. Ten zaopiekował się dziewczyną. Razem opuścili miasto przenosząc się na wieś do domu jego brata, gdzie ukrywali się przez następne miesiące.

W 1944 r. uciekając przez udziałami UPA zostali schwytani przez Niemców i wysłani do obozu pracy Weidenbach w Niemczech. Janina zaszła w ciążę i we wrześniu 1944 r. urodziła syna Romana.

Na początku 1945 r. obóz został wyzwolony przez Armię Czerwoną, a Janina ze Stanisławem udali się do Częstochowy, gdzie mieszkali u jego rodziny. Następnie przenieśli się na stałe do Warszawy.

*

Podczas II wojny światowej Kazimierz Woroszyłło (ur. 1901) i jego żona Aleksandra (ur. 1903) mieszkali w Warszawie. W 1942 r. przyjęli do swojego domu czteroletnią Elżbietę Lewin. Dziewczynka pochodziła z Łodzi – jej ojciec był inżynierem tekstylnym, matka dziennikarką. Po wybuchu wojny Lewinowie przenieśli się do Warszawy, gdzie wraz z rodzicami matki trafili do getta.

Przed wielką akcją likwidacyjną getta w lipcu 1942 r. rodzice przygotowali ew. kryjówki dla dzieci, Elżbiety i Ryszarda u pani Zofii (nieznane nazwisko), która przekazała Elżbietę do rodziny Woroszyłło. Dziewczynka dotarła tam wyposażona w fałszywe dokumenty na imię Barbara i od tej chwili występowała jako siostrzenica Kazimierza Woroszyłło.

Do wybuchu powstania warszawskiego rodzice Elżbiety pozostawali z córką w kontakcie i przekazywali pieniądze na ich utrzymanie. Po upadku powstania Elżbieta wraz z Zofią Woroszyłło zostały skierowane do obozu przejściowego w Pruszkowie. Uciekły z transportu i ukrywały się w okolicznych wsiach. Tam Elżbieta została odnaleziona przez swojego ojca Artura.

Kazimierz Woroszyłłow zmarł na Syberii w 1947 r., jego żona Aleksandra w Warszawie w 1980 r. Elżbieta z ojcem i macochą (matka zmarła w czasie wojny) przenieśli się do Francji w 1945 r.

Informacje o procedurze przyznawania przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie najwyższego cywilnego odznaczenia Państwa Izrael, tytułu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, znajdziesz na naszym portalu: Kryteria Yad Vashem.