Relacja Zbigniewa Pycka o ukrywaniu Żydówki w Adamowie

Podczas drugiej wojny światowej moi dziadkowie Feliks i Józefa Pycka oraz ich dzieci – Sylwin, Jan, Roman i Stanisław mieszkali w Adamowie (powiat Łuków w województwie lubelskim). Rodzina utrzymywała się z prowadzenia niewielkiego gospodarstwa.

Według wspomnień mojego ojca Sylwina, a także jego rodzeństwa, w czasie niemieckiej okupacji rodzina ukrywała żydowską dziewczynę. Przebywała w ich domu prawdopodobnie do lipca 1944 roku, kiedy do miejscowości wkroczyły wojska sowieckie. Zgodnie z relacją babci Józefy, w gospodarstwie miały pojawić się dwie płaczące Żydówki, które poprosiły o pomoc. Dziadek Feliks zdecydował o przyjęciu jednej osoby, los drugiej nie jest znany. Rodzina podjęła ryzyko, mimo że Józefa była wówczas w zaawansowanej ciąży. W przekazie rodzinnym nie zachowały się szczegóły tej historii. Nieznane jest ani imię ukrywanej, ani czas i dokładne miejsce pomocy. Pewne jest, że po wojnie utrzymywała kontakt z moimi dziadkami. Prawdopodobnie wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych, skąd przysyłała do Adamowa listy i pieniądze. Mój ojciec pamięta, że w kopercie zawsze znajdowały się dwa dolary.

Po jakimś czasie rodziny straciły kontakt, a korespondencja została zniszczona przez mojego ojca w latach 50. XX wieku.

Dziś próbuję odnaleźć ocalałą lub jej potomków, aby wyjaśnić szczegóły wojennej historii mojej rodziny. Mam nadzieję, że żyją jeszcze ludzie, którzy mogą pomóc w poszukiwaniach. Każda informacja będzie dla nas cenna.

Do mojej relacji dołączam zdjęcie Feliksa Pycka z rodziną, wykonane prawdopodobnie około 1945 roku. Być może jedną odbitkę zdjęcia wysłał ocalonej przez siebie dziewczynie.