List Menachema Dauma o wizycie w Działoszycach

List otrzymany od Pana Menachema Dauma opisujący jego pobyt w Działoszycach , związany z inicjatywą upamiętnienia Żydów z Działoszyc w miejscu dawnego cmentarza oraz z wizytą, jaką złożył Sprawiedliwej, Pani Honoracie Musze.

„W ostatni piątek [15.05.09] filmowaliśmy piękne polsko-żydowskie spotkanie uczniów w Działoszycach. Mam nadzieję, że „ziarno zostało zasiane” po obu stronach. Po krótkim wprowadzeniu na terenie szkoły, uczniowie wspólnie przeszli do ruin synagogi, gdzie odczytaliśmy stronę z księgi Yizkor, opisującą pracę zorganizowanej tam przez wolontariuszy w czasie okupacji kuchni. Potem weszliśmy na wzgórze, na którym kiedyś był żydowski cmentarz, i zamocowaliśmy na drzewach sto tablic upamiętniających pogrzebanych tam ludzi. Zabrzmiał shofar tak, jak za ostatnim razem, kiedy Żydzi z Działoszyc wstąpili na cmentarz, żeby się pomodlić. Nie ustrzegłem się jednak kilku pomyłek. Powstała niezręczna sytuacja, ponieważ było za mało czasu dla polskich i żydowskich uczniów na „przełamanie lodów” i lepsze poznanie się.
Następnym razem chciałbym, żeby żydowscy i polscy uczniowie skontaktowali się ze sobą przed wizytą poprzez e-maile, tak, żeby wszyscy poznali się przed spotkaniem na żywo. Wolałbym zaangażować ich bardziej do wspólnej pracy, niż żeby każdy indywidualnie przybijał do drzewa tablicę.

W niedzielę wróciłem do Działoszyc, żeby zobaczyć się z Panią Muchą, która nie mogła dotrzeć na spotkanie z uczniami. Bardzo się ucieszyła na mój widok. Mimo, że prawie nie chodzi i twierdzi, że czeka na śmierć, wygląda bardzo dobrze. Za każdym razem, kiedy ją odwiedzam, mówi, że widzimy się prawdopodobnie ostatni raz, a ja odpowiadam, że zawsze się myli i że musi dożyć przynajmniej 120 lat. Chaim [Chaim Federman, ocalony] opowiadał, że była bardzo atrakcyjna i poprosiłem, żeby pokazała mi zdjęcia z młodości. Nie mogła nic na szybko znaleźć, ale jej córka wyszperała ślubny obraz, który załączam. Załączam też fotografię lasu w Działoszycach z wybranymi tablicami. W piątek byłem zbyt zajęty, żeby robić zdjęcia, te zrobiłem w niedzielę. Spotkałem dwie kobiety z Działoszyc spacerujące po lesie, które słyszały o tablicach i przyszły je obejrzeć. Byłbym szczęśliwy, gdyby tablice się uchowały, ale zdaję sobie sprawę z tego, że wystarczy jedynie dziecko, żeby zaprzepaścić pracę wielu dobrych ludzi.”