„Strażnik pamięci” Jakub Müller nie żyje
Jakub Müller, opiekun żydowskich cmentarzy i bożnic na Sądecczyźnie, zmarł w wieku 86 lat. Do końca pozostał aktywny, na tydzień przed śmiercią przedstawiał plan działań na następny rok.
Urodził się w 1924 roku w Nowym Sączu w biednej, bardzo religijnej rodzinie żydowskiej. Dzięki pomocy Polaków przeżył wojnę. Po udanej ucieczce z getta trafił do Siennej nad Jeziorem Rożnowskim, gdzie przyjęła go rodzina Górowskich. Cała rodzina Müllera – brat, dwie siostry i rodzice – zginęła.
Jak później wspominał: „Tamten Sącz, przedwojenny (…) jest już snem z młodości, brutalnie przerwanym przez wojnę i Holocaust. Siostry, piękne dziewuszki, zostały rozstrzelane przez Niemców i pochowane na sądeckim cmentarzu. Brat Salomon zginął w 1942 r. Eliasz przepadł bez wieści w Rosji. Szukałem go latami przez Czerwony Krzyż, bezskutecznie”.
Po wojnie, jako skromny krawiec wraz z innymi ocalonymi z Holocaustu współtworzył spółdzielnię krawiecką „Pokój”. Uciekając przed szykanami ze strony powojennych władz wyemigrował do Szwecji. Został objęty zakazem powrotu.
Jakub Müller zeznawał w procesie szefa sądeckiego gestapo Heinricha Hamanna w Bochum w Niemczech, uczestniczył też w wizjach lokalnych w Nowym Sączu.
Po 1989 roku mógł przyjechać do Polski. W pierwszej kolejności odwiedził sądecki grób cadyka Halbersztama.
Dzięki staraniom Jakuba Müllera odnowiono cmentarze w Sączu i Grybowie. Doprowadził on też do odbudowania małej bożnicy w regionie sądeckim.
Twierdził, że główną motywacją jego działania jest pamięć o diasporze, żyjącej na tych terenach przed wojną.





