Odznaczenie Sprawiedliwych w 70. rocznicę powstania „Żegoty”
Ceremonia rozpoczęła się od wystąpienia profesora Władysława Bartoszewskiego, ostatniego żyjącego członka „Żegoty”. Profesor podkreślił, że była to jedyna w Europie organizacja ratująca Żydów z Zagłady, ponadto działająca ponad podziałami politycznymi i religijnymi. Nawiązując do zorganizowanego przez Muzeum Historii Żydów Polskich spotkania z młodzieżą przy pomniku „Żegoty” profesor zaznaczył, jak ważna jest pamięć o tej organizacji i jej działaczach wśród młodego pokolenia.
Ambasador Izraela Zvi Rav-Ner mówił o obowiązku państwa Izrael honorowania tych, którzy pomagali Żydom w czasie wojny. Po Ambasadorze wystąpiła Kamila Radecka-Mikulicz, koordynatorka galerii Zagłada w Muzeum Historii Żydów Polskich. Opowiedziała o pomocy udzielanej Żydom w okupowanej Polsce.
Następnie uhonorowano Sprawiedliwych. Medale i dyplomy złożono na ręce potomków odznaczonych. Jako pierwszy odebrał je Leon Godlewski z Gdańska, syn Heleny Godlewskiej, która latem 1942 roku zaopiekowała się kilkuletnią żydowską dziewczynką - Maszą Bornstein, nazywaną przez wszystkich Misią. Tytułem uhonorowano także małżeństwo Golbów. Maria i Michał Golbowie w swoim gospodarstwie we wsi Zdzieci koło Połańca (woj. świętokrzyskie) ukrywali trójkę Żydów - Hannę Kurz oraz Tonię Szulkind i jej syna Natana. Medal z rąk dzieci Ocalonych odebrał wnuk Sprawiedliwych.
Leokadia i Antonii Jastrząb odznaczeni zostali za pomoc, której udzieli swej żydowskiej sąsiadce, Priwie Grinkraut. Medal odebrała ich córka, Liliana Wierzbińska. Wśród odznaczonych znalazła się także Aniela Woroniecka z Czartoryskich, która ukrywała kilkuosobową grupę prześladowanych Żydów w swym mieszkaniu przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie. Za Sprawiedliwą uznana została również Róża Chmielewska, która zaproponowała pomoc przypadkowemu mężczyźnie. Była prostytutką, więc gdy przyjmowała klientów w swoim mieszkaniu przy ulicy Kruczej w Warszawie, ukrywany Edward Reicher musiał przebywać w specjalnej kryjówce.
Losy powyższych odznaczonych i ich podopiecznych potoczyły się dobrze, wszyscy przetrwali wojnę. Inaczej było w przypadku Stanisławy Olewnik z Krzemienia koło Makowa Mazowieckiego, która pomagała pięcioosobowej rodzinie Mławskich, uciekinierów z makowskiego getta. Jesienią 1943 roku Mławscy zostali schwytani przez Niemców. Jedna z żydowskich dziewczynek poddana torturom wyznała, że Stanisława Olewnik przez pewien czas ukrywała ją w swoim domu. Ratującą i ratowanych osadzono w Auschwitz, gdzie zginęli. W imieniu syna Stanisławy Olejnik odznaczenie odebrał Burmistrz Grodziska Mazowieckiego.





