Wspomnienie o Marii Proner (1897–2009)
Maria Proner z d. Asterblum urodziła się 30 października 1897 r. w Warszawie w zamożnej zasymilowanej rodzinie żydowskiej inteligencji. Na hucznie obchodzony jubileusz jej 110. urodzin, gratulacje przekazali wielcy tego świata, m.in. prezydenci Polski i Państwa Izrael, a także Irena Sendlerowa, z którą łączyła ją kilkuletnia współpraca i kilkudziesięcioletnia przyjaźń.
Babcią była dla wszystkich. Nie tylko dla czteropokoleniowego potomstwa, ale też dla ich przyjaciół, którzy wkrótce zostawali i jej przyjaciółmi. Przyjaciół rówieśników nie miała już przecież dawno, dawno zdążyli odejść. Do otaczającej ją młodzieży zwracała się po imieniu – i do tej kilkunastoletniej, rówieśników prawnucząt, i do tej osiemdziesięcioparoletniej, rówieśników córki.
Jej wspaniała pamięć obejmowała XX wiek i prawie całą dekadę XXI stulecia. Zawsze pogodna i dowcipna. Jeszcze kilka miesięcy przed śmiercią czytała i była zorientowana, co dzieje się na świecie. Miała ogromną zdolność adaptacji do warunków. W każdej sytuacji szukała pozytywnych stron. To chyba przyczyniło się do jej długiego życia. A nie zawsze było ono łaskawe.
Dzieciństwo i wczesną młodość miała beztroską i dostatnią. Wiosną 1915 r. Maria zdała maturę w żeńskim gimnazjum u Wereckiej w Warszawie. Jesienią tegoż roku wstąpiła na nowo otwarty Uniwersytet Warszawski. Studia zakończyła w 1924 roku. Była pierwszą osobą w historii Wydziału Fizyki, która uzyskała na nim doktorat.
W 1927 r. Maria poślubiła Mieczysława Pronera, doktora chemii i farmacji. Obydwoje pracowali na Uniwersytecie. Maria jako starszy asystent słynnego profesora Pieńkowskiego, późniejszego rektora Uniwersytetu. W 1929 r. Pronerom urodziła się córka Jasia. W szkole dziewczynka zawarła przyjaźń z Małgosią Palester. Ich rodzice również się zaprzyjaźnili. Te znajomości zaważyły na dalszym losie pani Marii i Jasi.
Losy Marii Proner i jej córki Janiny
We wrześniu 1939 r. Mieczysław Proner, oficer rezerwy, został zmobilizowany. Dostał się do niewoli radzieckiej, do obozu w Starobielsku. Jego żona cieszyła się, że to nie niemiecka niewola.
W 1940 r. w Warszawie powstało getto. Maria Proner zamierzała iść tam z Jasią, rodzicami, a także rodziną męża. Państwo Palestrowie odradzali: „Stamtąd nikt nie wróci żywy”, mówili. Zaproponowali, że wezmą Jasię do siebie. W rezultacie Maria zdecydowała się zostać z córką poza gettem. Pani Palestrowa pomogła zdobyć fałszywe dokumenty na nazwisko Pogonowska. To ta sama Maria Palestrowa, która później z ramienia Rady Pomocy Żydom „Żegota” pośredniczyła w akcji ratowania Ireny Sendlerowej z rąk gestapo. Ogromną łapówkę dla przekupionego gestapowca niosła w plecaku jej córka Małgosia.
Maria Proner z córką Jasią, ukrywały się w Warszawie jako Pogonowskie aż do powstania warszawskiego. Pozbawiona środków do życia, mimo tzw. złego wyglądu, Maria Proner krążyła całe dnie po mieście handlując jajkami w proszku i papierosami. Była odważna, poruszała się pewnie. To była jej jedyna, ale skuteczna obrona.
W czasie powstania razem z córką trafiły do obozu w Bunzlau, dzisiejszym Bolesławcu, rzecz jasna z fałszywymi dokumentami. Nikomu nie przyszło do głowy szukać Żydów w obozie. Maria Proner swobodnie posługująca się językiem niemieckim była bardzo pomocna w kontaktach z Niemcami. Prócz niemieckiego znała jeszcze francuski i rosyjski, nieźle angielski.
Po oswobodzeniu obozu panie Proner wróciły do Warszawy. Odszukały Marię Palestrową, która rozpoczęła pracę w organizującym się Zakładzie Dla Dzieci i Chronicznie Chorych na Okęciu. Maria Proner-Pogonowska włączyła się do współpracy. Nie chciała wrócić na Uniwersytet po kilkuletniej przerwie i uważała, że utraconą przez wojnę równowagę psychiczną może odzyskać tylko wśród takich samych rozbitków jak ona.
Czytaj historię Marii Palester »
Długo liczyła na powrót męża. Na publikowanych przez Niemców podczas wojny listach katyńskich nie było go. Oficjalne potwierdzenie śmierci męża Maria otrzymała dopiero w 1990 roku. Jej rodzice po ucieczce z getta zginęli w Warszawie. Starsza siostra – Stefania – po wyjściu z getta i upadku powstania, wzięta na roboty do Niemiec na tzw. aryjskich papierach, zginęła od bomby amerykańskiej.
Pani Proner aż do emerytury pracowała w Domu Dziecka, który z Okęcia przeniósł się na Koło do zbudowanego staraniem obu Marii nowego budynku. Dom ten funkcjonuje do dziś.
Jasia skończyła studia medyczne i została docentem na Akademii Medycznej. Rodzina się powiększyła, pojawił się zięć Jurek i dwie wnuczki, Hania i Ewa. W 1968 r. dziewczynki miały przykrości w szkole, a ich rodzice w pracy. Młodzi zdecydowali się na emigrację do Izraela. Maria z ciężkim sercem postanowiła jechać z nimi. Straciła środowisko przyjaciół a wraz z utratą samodzielnego mieszkania i emerytury – wszelką niezależność.
Kiedy dotarli do Izraela, Maria miała 70 lat, była zbyt zaawansowana wiekiem, aby podjąć pracę zawodową. Zamieszkała z córką i jej rodziną. Zaczęło się długoletnie „babciowanie” wnukom i prawnukom. Nauczyła się hebrajskiego. Praprawnuków już nie zdołała pielęgnować. Kiedy się pojawiły, miała ponad 111 lat.
Zmarła 15 lipca 2009 r. w Izraelu.
Pozostała po niej córka Jasia, emerytowana profesor Uniwersytetu w Tel Awiwie; wnuczka Hania, wysokiej klasy programista komputerowy; wnuczka Ewa, lekarz rodzinny i wykładowca uniwersytecki; pięcioro prawnucząt i dwu praprawnuków. I jeszcze czterech zięciów: po dwóch w pokoleniu wnuków i prawnuków.
Ratujący rodzinę Pronerów
Poniżej lista osób, które przyczyniły się do uratowania Marii Proner i jej córki Janiny:
oraz osoby, które nie zostały uhonorowane:
- Kazimierz Barański
- Maria Barańska
- Stefania Chyczewska
- prof. Stanisław Krauze
- Helena Lewicka
- Małgorzata Palester
- prof. Stefan Pieńkowski
- Tadeusz Zamłyński
- Zofia Zamłyńska
- Janina Ścisłowska





