Relacja Władysława Łańczaka
W czasie II wojny światowej Hanci, Ryfka i Herszko zostali zamknięci w getcie w Sanoku, natomiast ich rodzice zginęli w sąsiedniej wsi Jurowce, rozstrzelani przez Niemców prawdopodobnie w 1941 roku. W ukryciu pozostawały Estera i Peska, które około 1938 r. wyszły za mąż i zamieszkały w innych miejscowościach.
W 1941 lub 1942 r. siostry powróciły wraz z mężem Estery do rodzinnej Pakoszówki. Początkowo cała trójka ukrywała się w przylegającym do wsi lesie Wroczeń, a następnie w gospodarstwie Cecylii Adamiak i jej córki Heleny, gdzie znaleźli schronienie we wnęce w oborze. W tym czasie chodzili w nocy do znajomych Polaków po pożywienie.
Jednym z domów, w których ich przyjmowano, był mój dom rodzinny. Żydzi przychodzili raz na około trzy tygodnie, aby zjeść ciepły posiłek i zaopatrzyć się w chleb, ser i inne produkty spożywcze. Gdy byli w domu, razem z bratem Józefem i siostrą Zosią wychodziliśmy do ogrodu, aby strzec wejścia przed obcymi osobami. Pomocy udzielała im moja babcia Katarzyna oraz rodzice Magdalena i Aleksander Łańczakowie.
Estera z mężem i Peska ukrywały się w Pakoszówce do około 15 lipca 1944 roku, kiedy do miejscowości wkroczyła Armii Czerwona, a następnie wyjechali do Sanoka. Estera zmarła tam, a jej mąż i siostra udali się do Izraela. Nie znam ich dalszych losów.





