Kropla krwi. Historia Zygmunta Dambka

Publikujemy opowieść przesłaną do Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN przez Małgorzatę Dambek na temat pomocy udzielanej Żydom podczas Zagłady przez jej dziadka, Zygmunta Dambka. Tekst został wzbogacony o fragmenty relacji ocalałych Żydów, które pochodzącą z Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej. Zygmunt Dambek nie został dotąd uhonorowany tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, przyznawanym przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie.

Mój dziadek, Zygmunt Edmund Dambek, urodził się 16 listopada 1913 r. w Starym Targu (woj. pomorskie), noszącym wówczas nazwę Altmark, jako dwunaste dziecko (z trzynaściorga) Juliana Dambka i Anastazji z Glinieckich, którzy posiadali własne gospodarstwo rolne. W 1920 r., po nieudanym plebiscycie na Warmii i Mazurach, rodzina Dambków osiedliła się w Stargardzie Gdańskim.


Na początku lat 30. XX w. Zygmunt Dambek zaczął uczęszczać do gimnazjum typu klasycznego, które ukończył w 1934 r., a następnie rozpoczął naukę w stargardzkim gimnazjum ogólnokształcącym. Następnie odbył czynną służbę wojskową podczas której ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty w Zambrowie. W 1935 r. rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie Poznańskim. Przerwała je jednak II wojna światowa – brał udział w kampanii wrześniowej na szlaku Radom–Dęblin–Lublin–Kowel–Równe.

Działalność podczas wojny 

18 września 1939 r. decyzją dowódcy jednostka Zygmunta została rozwiązana i każdy na własną rękę starał się wrócić do domu. Wtedy też zatrzymał się we wsi Nowiny pod Lublinem u gospodarzy Pałków. W październiku Zygmunt wyjechał na trzy miesiące do Stargardu. Tam pomagał swojej matce w gospodarstwie. Po tym czasie ponownie udał się do wsi Nowiny do Pałków, gdzie ukrywał się przed okupantem niemieckim.

Pracował tam w charakterze robotnika rolnego, kontynuując przy tym praktykę lekarską – niósł pomoc ludziom chorym, a szczególnie rannym partyzantom. Wielką troską otaczał prześladowanych Żydów – bezinteresownie udzielał im pomocy lekarskiej. W kwietniu 1943 r. zawarł związek małżeński z Marianną Kowalczyk, mieszkającą wówczas we wsi Majdan Krężnicki. Z tego związku urodziło się troje dzieci: Jan, Elżbieta i Maria. 

Od tego czasu zamieszkał na stałe u rodziców swojej żony. Przebywał tam do końca lipca 1944 r., czyli do chwili wyzwolenia tych terenów przez Armię Czerwoną. 14 grudnia zgłosił się do Katedry Medycyny Wojskowej w Lublinie, gdzie kontynuował studia lekarskie i równocześnie pracował w szpitalu wojskowym. 3 października 1945 r. został zwolniony ze służby wojskowej, a dwa miesiące później, 18 grudnia, otrzymał absolutorium i dyplom lekarski.

Do maja 1946 r. pozostawał bez posady, dopiero później rozpoczął pracę w Szpitalu św. Wincentego á Paulo w Lublinie, następnie jako lekarz-analityk i Kierownik Zakładu Ubezpieczalni Społecznej w Lublinie, a od maja 1949 r. także jako lekarz analityk w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Lublinie. W miejscach tych pracował do dnia aresztowania. 

Kropla krwi. Dochodzenie i aresztowanie Zygmunta Dambka

Zygmunt Dambek od 1936 r. przynależał do „Sodalicji Mariańskiej Pana”. Do tej organizacji wstąpił jeszcze w czasie studiów na Uniwersytecie Poznańskim, choć od 1939 r. do chwili wyzwolenia nie brał czynnego udziału w życiu tej organizacji. Jesienią 1947 r., udając się do klasztoru o. jezuitów w Lublinie, gdzie został wezwany do chorych, zapoznał się z o. Nawrockim, który zaproponował mu przystąpienie do Sodalicji. Zygmunt przystał na tę propozycję. Odtąd regularnie brał udział w zebraniach organizacji, wygłaszając referaty o treściach religijnych. 

W Lublinie Zygmunt nawiązał kontakty z osobami z kręgu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, znał osobiście m.in. ówczesnego biskupa ordynariusza lubelskiego Piotra Kałwę, biskupa Golińskiego. Nie powinien zatem dziwić fakt, że uczestniczył w wydarzeniach, do jakich doszło w katedrze lubelskiej 3 lipca 1949 roku. Wówczas na obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej zauważono pod prawym okiem Maryi kroplę koloru bordowego. O zdarzeniu szybko zaczęto mówić w kategoriach cudu, wieści rozeszły się nie tylko po mieście, ale także po całym kraju. Do świątyni zaczęły napływać rzesze wiernych. 

4 lipca 1949 roku bp Goliński powołał komisję, która miała określić rodzaj zmian na wizerunku Maryi i ustalić ich przyczynę. W jej skład weszli: dr Zygmunt Dambek, mec. Stanisław Kalinowski, konserwator Jan Powidzki, malarka Łucja Bałzukiewiczówna, chemik Alojzy Paciorek, kanclerz ks. Wojciech Olech oraz bp Zdzisław Goliński. Po zdjęciu obrazu Zygmunt Dambek, pracujący na co dzień jako kierownik laboratorium analitycznego przy klinice wewnętrznej Akademii Medycznej prof. Węgierki, pobrał lancetem próbkę „kropli” i poddał analizie dwoma metodami. Okazało się, że owa ciecz nie reagowała z żadnym odczynnikiem chemicznym, a badania nie pozwoliły ustalić jej składników. Dr Dambek orzekł: 

„[...] stwierdzam, że to nie była krew. Pod mikroskopem widziałem przejrzystą ciecz, w której były mikroskopijne cząstki farby, zebranej lancetem przy pobieraniu próbki. Na drugi dzień płyn wysechł. Całe zjawisko wyglądało tak, jak gdyby owa ciecz spływając ku dołowi rozpuszczała farbę na powierzchni obrazu, a wydobywała jasny grunt”. 

Duchowieństwo wzywało do spokoju i zaprzestania pielgrzymek, lecz ludzie nadal tłumnie przybywali na plac przykatedralny, co niepokoiło miejscowe władze. Wkrótce Milicja Obywatelska i Urząd Bezpieczeństwa zatrzymały ok. 220 osób. Zygmunta aresztowano 26 sierpnia 1949 roku.

Oświadczenia Żydów ocalałych z Zagłady

Jego żona Maria słała pisma do władz z prośbą o wystawienie upoważnienia do poboru pensji jej męża, o przyspieszenie zakończenia śledztwa, czy wreszcie o wypuszczenie męża z więzienia. Niemalże do każdego pisma dołączała oświadczenia osób wstawiających się za doktorem Dambkiem i poświadczających jego niewinność, jak również bezinteresowność w niesieniu pomocy ludności polskiej i żydowskiej, zwłaszcza podczas okupacji niemieckiej. Jedno z tych oświadczeń, autorstwa Brandli Gutman, brzmiało: 

„[Zygmunta Dambek] okazywał bezinteresowną pomoc materialną i opiekę prześladowanym w owym czasie Żydom, dając im niejednorodnie schronienie u siebie i przytułek. W okresie lat 1943–1944, tj. w najgorszym okresie prześladowań Żydów, będąc sama ściganą i prześladowaną, znalazłam u Zygmunta Dambka schronienie i opiekę, zupełnie bezinteresownie wyświadczaną mi przez niego. W pierwszej połowie 1944 r., gdy miałam zastrzał w nodze i groziło mi zakażenie, wówczas leczył mnie bezpłatnie, uchroniwszy mnie tym samym od kalectwa lub nawet i śmierci. Wiadomo mi jest, że prócz mnie Zygmunt Dambek dawał schronienie i opiekę u siebie w domu również i innym Żydom, m.in. Lejbie Akiermanowi, przebywającemu obecnie za granicą oraz pewnej Żydówce o nazwisku Klig wraz z jej dzieckiem, która obecnie zamieszkuje w Pruszkowie. Jako człowiek i dobry Polak zasługuje na pełne zaufanie do swojej osoby, jak również, jako człowiek o prawym i nieskazitelnym charakterze i usposobieniu […]”1.

Autentyczność jednego z pism poświadczył także Wojewódzki Komitet Żydów w Lublinie

„My, niżej podpisani mieszkańcy miasta Lublina: 1. Chaim Dorfsman […], 2. Grinberg Lejba […], 3. Berek Rotsztajn […], oświadczamy niniejszym […], że Zygmunt Dambek jest nam osobiście znany jeszcze z okresu okupacji niemieckiej. […] Wiadomo nam jest, że w latach 1943–1944 ukrywał i przetrzymywał u siebie w domu wielu okolicznych Żydów, jak również i wysiedlonych, okazując im bezinteresowną pomoc materialną i moralną, ochraniając ich tym samym od niechybnej zagłady i śmierci. […] Zygmunt Dambek znany nam był zawsze jako osoba o szczerze demokratycznych poglądach, pozytywnie ustosunkowana do Odrodzonej Polski Ludowej”.

W tym czasie Zygmunt przesyłał listy z więzienia do rodziny. W jednym z nich pisał do żony: „Jestem dumny z Ciebie, bo dałaś Twoim poświęceniem i ofiarą dowód wiernej żony i dzielnej i bohaterskiej matki. Toteż dziś w odosobnieniu mogę dobitniej ocenić Twoją wartość”. Po dziesięciu miesiącach, 20 lipca 1950 r., bez rozprawy sądowej, Zygmunt Dambek został zwolniony z więzienia w Lublinie, a śledztwo zostało umorzone.

Dalsze losy po wojnie 

Pod koniec 1950 r. Zygmunt wraz z żoną i dziećmi opuścił Lublin. Dzięki pomocy brata Józefa, a także dra Ewalda Kupczyka, otrzymał pracę w miasteczku Odolanów na południu Wielkopolski.

Tam, jako lekarz pracował w miejscowym ośrodku zdrowia i w szpitalu w Ostrowie Wielkopolskim. Prowadził też przez pewien czas prywatny gabinet lekarski. 30 lipca 1952 r., podczas porodu czwartego dziecka, zmarła Marianna. Zygmunt ponownie zawarł związek małżeński w maju 1953 r. z Krystyną Grzegorek. Z tego związku urodziło się dwoje dzieci: Anna i Witold. Aktywnie działał w odolanowskim klubie sportowym jako prezes Ludowego Zespołu Sportowego. 

Zygmunt Dambek zmarł 27 lutego 1992 roku.


1Cytaty: Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, Lu 012/124/32 (III/6350). Ortografię i interpunkcję uwspółcześniono, nawiasem kwadratowym oznaczono opuszczenia i uzupełnienia w tekście.