Bencjon Gipsz (Bencjon Drutin) - Ocalony
W przeddzień całkowitej likwidacji getta, latem 1942 r., Rachela z synami – Bencjonem i Jakubem (ur. w 1939 r.) – zdołali wydostać się z getta. Feliks Grzesiuk ukrył ich we wspólnym, wciąż nieukończonym domu. Gerszon zginął w getcie.
Matka i synowie zostali ulokowani w piwnicznej kryjówce. Warunki życia tam były bardzo złe – panująca wilgoć sprawiała, że wszystko pokrywało się pleśnią, nawet ubrania, które ukrywający się mieli na sobie. O udzielanej pomocy nie wiedział nikt oprócz najbliższej rodziny Grzesiuków. Gospodarze – Feliks, jego żona Aniela i córka Adela – mieli pełną świadomość ciągłego zagrożenia.
Pewnego dnia, gdy syn Grzesiuków przyjechał w odwiedziny do domu, zaproponował ojcu, że wyprowadzi Gipszów do lasu i „zlikwiduje ich”. Słysząc te słowa, ojciec wskazał synowi siekierę i zagroził, że jeśli odważy się to zrobić, sam „rozwali mu głowę”. Rachela Gipszowa i jej synowie słyszeli tę rozmowę, gdyż od pokojów parterowych dzielił ich jedynie cienki strop piwnicy.
W tej piwnicznej kryjówce trójka Gipszów doczekała wkroczenia wojsk radzieckich do Chełma. Po ucieczce Niemców sytuacja w mieście i okolicach była jednak wciąż na tyle nieustabilizowana i niebezpieczna, że Grzesiukowie bali się wypuścić Gipszów z ukrycia. Niebezpieczeństwo ze strony grasujących dookoła nacjonalistycznych band groziło zarówno ukrywanym, jak i Grzesiukom. Gipszowie pozostali więc u nich jeszcze jakiś czas, ale przenieśli się na strych, gdzie było sucho.
Gipszowie wyszli z domu w nocy, potajemnie. Przemierzyli całe miasto, doszli do przeciwległego przedmieścia i ukryli się w zbożu. Następnego dnia Rachela, pozostawiwszy synów w ukryciu, udała się na poszukiwania innych Żydów, którym udało się przeżyć. Pewien nieznajomy wskazał jej miejsce, w którym przebywała grupa ocalałych. Matka sprowadziła synów i we trójkę przyłączyli się do grupy, zamieszkali wraz z nimi na opuszczonej werandce. Grupa liczyła ponad dwadzieścia osób. Reszta spośród przedwojennej dwudziestotysięcznej społeczności żydowskiej Chełma zginęła w Bełżcu i Sobiborze.
Bencjon z matką imali się różnych prac, głównie handlowali. W 1945 r. Rachela ponownie wyszła za mąż. Zarówno ona, jak i synowie przejęli nazwisko ojczyma – Drutim. Wszyscy razem przenieśli się do Wałbrzycha.
W Wałbrzychu Bencjon związał się z organizacją Haszomer Hacair i w połowie 1946 r., wbrew woli matki, wraz z grupą żydowskich dzieci zebranych z różnych rejonów Polski, wyjechał transportem kolejowym do Palestyny. Transport przemierzał Europę zewsząd zbierając Żydów. Grupa imigrantów, licząca wtedy już ponad 4 tysiące osób, spędziła przeszło pół roku we Francji (w Paryżu i Prowansji) w oczekiwaniu na możliwość przeprawienia się przez morze. W końcu wyruszyli. Okręt „Exodus” płynął „w towarzystwie" angielskiego statku wojennego oraz krążącego nad nimi angielskiego samolotu.
Gdy „Exodus” zbliżał się do Hajfy, Anglicy napadli na statek. Nie chcieli dopuścić imigrantów do Palestyny. Pasażerowie okrętu bronili się, doszło do walk. Żydowscy chłopcy uzbrojeni byli w żelazne pręty. „Exodus” został jednak opanowany przez Anglików i zawrócony do Europy.
Podczas walk Bencjon został ciężko ranny. Wraz z innymi rannymi odwieziono go do szpitala w Hajfie. Po wyjściu ze szpitala trafił do kibucu. Służył w armii izraelskiej i walczył w czterech kolejnych wojnach.
Wkrótce reszta rodziny dołączyła do Bencjona – Rachela z mężem i młodszym synem przyjechali do Izraela w 1950 r.
W 1959 r. Bencjon ożenił się. Ma dwóch synów i dziewięcioro wnucząt. Do dziś utrzymuje kontakt z rodziną Grzesiuków. Kilkakrotnie wzajemnie się odwiedzali.
Feliks, Aniela i Adela Grzesiukowie zostali odznaczeni medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” w 2000 r.
Opracowała Jadwiga Rytlowa.





