Po likwidacji getta warszawskiego latem 1942 r., Władysław Szpilman – pianista i kompozytor, pracował przymusowo w tzw. getcie szczątkowym. 13 lutego 1943 r., dzięki pomocy przyjaciół – aktora Andrzeja Boguckiego i jego żony, piosenkarki Janiny z Godlewskich – uciekł z miejsca pracy przymusowej przy ul. Narbutta na Mokotowie. Od tego momentu aż do zakończenia wojny ukrywał się po tzw. aryjskiej stronie, zmieniając wielokrotnie kryjówki. Gdzie dokładnie ukrywał się Szpilman? Jak wyglądało jego codziennie życie w kryjówkach? Kto pomógł mu przetrwać w ukryciu?
Noakowskiego 10. Mieszkanie kompozytora Piotra Perkowskiego (luty 1943)
„Wreszcie osiągnęliśmy nasz cel – dom przy ulicy Noakowskiego 10, gdzie miałem się ukryć na piątym piętrze w malarskim atelier”, zapisał Władysław Szpilman w powojennych wspomnieniach wydanych pod tytułem Pianista. „Przeskakiwaliśmy po trzy stopnie, wbiegliśmy na górę”.
Mieszkaniem dysponował kompozytor Piotr Perkowski – jeden z przywódców muzycznej konspiracji. Szpilman nie mógł wychodzić na ulicę z powodu tzw. złego wyglądu.
„Atelier […] było dość dużym pomieszczeniem – rodzajem sali z przeszklonym sufitem. Po obu stronach miała ona maleńkie sypialnie bez okien, odgrodzone drzwiami”.
Szpilman miał świadomość, że jego pobyt przy Noakowskiego nie będzie trwał długo.
„Perkowski musiał znaleźć w najbliższych dniach lokatora, już choćby z tego powodu, że Niemcy zapowiedzieli przeprowadzenie spisu ludności, podczas którego policja miała przeszukiwać mieszkania i sprawdzać, czy ich lokatorzy byli właściwie zameldowani i uprawnieni do zamieszkania”.
27 lutego 1943 r. Szpilman opuścił atelier, żeby przenieść się do kolejnej kryjówki.
Puławska 83. Mieszkanie dyrygenta Czesława Lewickiego (luty-sierpień 1943)
„W pokoju stała duża kanapa, szafa na ubrania, mała półka z książkami, stoliczek i wygodne krzesła”, opisał Władysław Szpilman wnętrze kawalerki, w której ukrywał się od lutego 1943 roku. „Mała biblioteczka bogata była w nuty i partytury […]. Czułem się jak w raju”, notował.
Mieszkanie należało do dyrygenta Czesława Lewickiego, który dwa razy w tygodniu przynosił mu żywność. W kwietniu, już podczas powstania w getcie warszawskim, Szpilman obserwował łunę nad dzielnicą zamkniętą.
„Z podziemnych gazetek […] dowiedziałem się o żydowskim oporze […] oraz o dużych stratach Niemców […]. Wieczorem przed snem mogłem, gdy wychyliłem się z okna, dojrzeć na północy Warszawy blask ognia i ciężkie chmury dymu, pokrywające przejrzyste, pełne gwiazd niebo”.
Kiedy jego opiekun został zdekonspirowany i musiał się ukrywać, Szpilman przez kilkanaście tygodni zmagał się z głodem a pod koniec pobytu przy Puławskiej również z żółtaczką. Uciekł odkryty przez sąsiadów.
„12 sierpnia w południe, gdy jak zwykle zabierałem się do gotowania mojej zupy, nagle ktoś próbował wtargnąć do mieszkania. Nie było to pukanie, jak zawsze, gdy odwiedzali mnie przyjaciele, lecz łomotanie. […] głosy […] należały do kobiet. Jedna z nich zawołała: »Otwierać, bo zawołamy policję!«”.
Niepodległości 227-233 (sierpień 1943-sierpień 1944), Niepodległości 223 (sierpień 1944-styczeń 1945)
Od końca sierpnia 1943 r. do rozpoczęcia powstania warszawskiego w sierpniu 1944 r., Władysław Szpilman ukrywał się w domach przy Al. Niepodległości 227–233. W czasie powstania został odcięty od wszelkiej pomocy ze strony przyjaciół.
Od 15 sierpnia 1944 r. do zakończenia okupacji niemieckiej w styczniu 1945 r. ukrywał się przy al. Niepodległości 223. Po podpaleniu domu przez Niemców próbował popełnić samobójstwo.
W spalonym domu odkrył go kapitan Wehrmachtu, Wilm Hosenfeld (właśc. Wilhelm Hosenfeld), który udzielał mu pomocy, dostarczając żywność. 12 grudnia 1944 r. Hosenfeld odwiedził go po raz ostatni. 17 stycznia 1945 r. do domu, w którym ukrywał się Szpilman, weszli polscy żołnierze.
W styczniu 1945 r. Hosenfeld dostał się do radzieckiej niewoli i został wywieziony w głąb ZSRR, gdzie zmarł w 1952 roku.
Dalsze losy Władysława Szpilmana i uhonorowanie Boguckich, Lewickiego i Hosenfelda tytułem Sprawiedliwych
Po wojnie Władysław Szpilman wrócił do pracy w Polskim Radiu, gdzie do 1963 r. pracował jako kierownik Działu Muzyki Lekkiej. Był też dyrygentem orkiestry, inicjatorem konkursów muzycznych, nagrań i współorganizatorem Międzynarodowego Festiwalu Piosenki w Sopocie w 1961 roku. Koncertował.
Sławę przyniosły mu piosenki estradowe – skomponował ich około 500. Wśród nich znalazły się takie przeboje jak „Czerwony autobus” (sł. Kazimierz Winkler), „Nie ma szczęścia bez miłości” (sł. Henryk Herold), „Piosenka mariensztacka” (sł. Tadeusz Kubiak i Artur Międzyrzecki), „Pójdę na Stare Miasto” (sł. Edward Fiszer), „W małym kinie” (sł. Ludwik Starski). Pisał je m.in. dla Andrzeja Boguckiego, Mieczysława Fogga, Janiny Godlewskiej, Sławy Przybylskiej, Ireny Santor, czy Violetty Villas.
Swoje okupacyjne losy opisał Szpilman w książce Śmierć miasta 1939-45, wydanej w 1946 r. pod redakcją Jerzego Waldorffa. Wiele lat później, w 1998 r., wydał także swoje pamiętniki, zatytułowane Pianista. Na ich podstawie w 2002 r. powstał film pod tym tytułem w reżyserii Romana Polańskiego.
23 maja 1978 r. Instytut Yad Vashem uhonorował Andrzeja i Janinę Boguckich oraz Czesława Lewickiego tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. 16 lutego 2009 r., po długoletnich staraniach syna Władysława Szpilmana, Andrzeja, tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata otrzymał również Wilhelm Hosenfeld.





