W czasie okupacji niemieckiej Jan Ponulak wraz z żoną Stanisławą z domu Pfeiffer oraz dziećmi, Teresą i Andrzejem, mieszkali w Gródku Jagiellońskim koło Lwowa. Od początku wojny Jan pomagał znajomej Żydówce, Rajzel Mandel z domu Rajcfeld. Po zajęciu miasta przez Niemców przejął na jej prośbę zarządzanie należącym do niej młynem. Zatrudnił w nim żydowskich pracowników, w tym brata Rajzel, Ben Ziona, zapewniając dokumenty chroniące przed skierowaniem do obozu pracy przymusowej. Latem 1942 r., gdy Niemcy rozpoczęli deportacje Żydów i Żydówek do niemieckiego nazistowskiego ośrodka zagłady w Bełżcu, Jan Ponulak przygotował w młynie kryjówkę dla rodziny Rajzel Mandel. Następnie dla jej dzieci, Manii i Zewa, zorganizował bezpieczniejsze schronienie w klasztorze w Sądowej Wiszni. W grudniu 1942 r., kiedy w Gródku Jagiellońskim powstało getto, pomógł Rajzel uciec na tzw. aryjską stronę, ocalając jej życie.
Losy Jana Ponulaka i rodziny Rajcfeldów przed wojną i podczas okupacji radzieckiej i niemieckiej
Jan Ponulak urodził się 25 stycznia 1915 roku. Przed wojną był pracownikiem leśnym oraz właścicielem sklepu w Gródku Jagiellońskim. Utrzymywał kontakty handlowe z Rajzel Mandel, prowadzącą w mieście młyn i kaszarnię. Jej matka pracowała w sklepie Ponulaka.
We wrześniu 1939 r. Gródek Jagielloński znalazł się pod okupacją radziecką. Jak wspominała Rajzel Mandel w tym okresie sytuacja jej rodziny była stosunkowo stabilna m.in. dzięki pomocy Jana Ponulaka.
Korzystając ze swoich znajomości, pomógł Rajcfeldom uzyskać dokumenty pozwalające na dalsze prowadzenie młyna. 29 czerwca 1941 r. miasto zajęli Niemcy. W tym samym dniu miejscowi ukraińscy nacjonaliści przystąpili do plądrowania żydowskich domów, sklepów i firm. Represje ze strony okupanta narastały z każdym dniem. Na polecenie władz utworzony został Judenrat, a na Żydów nałożono obowiązek świadczenia pracy na rzecz okupanta. Jedną z ofiar prześladowań był brat Rajzel, Ben Zion (ur. 1914).
„Niemiec znęcał się nad moim bratem: kopał go, podtapiał w beczce z wodą i bił do utraty przytomności. Chrześcijanin Janek przyniósł go nieprzytomnego do domu i wbrew zakazowi umieścił w szpitalu”, wspominała Rajzel Mandel.
Po zakończeniu leczenia Ponulak znalazł dla Ben Ziona bezpieczne miejsce pobytu.
Kryjówka w młynie. Pomoc Jana Ponulaka dla rodziny Rajcfeldów
Po zajęciu Gródka Jagiellońskiego przez Niemców młyn należący do rodziny Rajcfeldów początkowo zamknięto, jednak później władze okupacyjne nakazały jego ponowne uruchomienie na potrzeby niemieckiej administracji. Rajzel, jako Żydówka, nie mogła nim zarządzać, dlatego prowadzenie młyna powierzyła Janowi Ponulakowi. Zatrudnił on Ben Ziona oraz dwóch innych Żydów, a następnie zdobył dla nich dokumenty poświadczające zatrudnienie. Dawały one tymczasową ochronę.
Sytuacja Żydów w Gródku Jagiellońskim szybko stawała się coraz bardziej dramatyczna. 7 maja 1942 r. kilkuset żydowskich mieszkańców skierowano do obozów pracy przymusowej. 13 sierpnia 1942 r. około 2800 osób wywieziono do niemieckiego nazistowskiego ośrodka zagłady w Bełżcu.
W obliczu narastającego zagrożenia Jan Ponulak wraz z bratem Michałem przygotował dla rodziny Rajcfeldów kryjówkę w młynie, pod główną maszyną mielącą zboże. Według relacji Rajzer Mandel schronienie mogło pomieścić nawet czternaście osób. Przez wiele tygodni Ponulak dostarczał osobom ukrywającym się żywność.
Pomoc była związana z nieustannym ryzykiem. Pewnego dnia do młyna przybyli funkcjonariusze gestapo oraz ich pomocnicy – ukraińscy nacjonaliści. Grożąc Ponulakowi bronią, zażądali wydania ukrywających się Żydów.
„Janek cały czas krzyczał po polsku: »Już ich zabraliście!« […] Wszystko słyszeliśmy”, wspominała Rajzel Mandel.
Schronienie w klasztorze w Sądowej Wiszni. Ratowanie dzieci Rajzel Mandel oraz jej samej
Rajzel Mandel ukrywała się wraz z dwojgiem dzieci: czteroletnią Manią (nazywaną również Sonią) oraz sześcioletnim Zewem. Warunki w kryjówce były bardzo trudne, dlatego starała się znaleźć dla dzieci bezpieczniejsze schronienie. Po raz kolejny przyszedł jej z pomocą Jan Ponulak.
Za około 3 tys. złotych zorganizował miejsce dla Manii w klasztorze w Sądowej Wiszni. Przedstawił ją jako dziecko chrześcijańskiej rodziny ze Związku Radzieckiego. Od tego momentu funkcjonowała pod imieniem Marusia. W tym samym klasztorze umieszczono również Basię (Batię), półtoraroczną córkę Julii Rotman. Wkrótce dołączył do nich także Zew, który podczas wojny posługiwał się imieniem Władek.
W grudniu 1942 r. Niemcy utworzyli w Gródku Jagiellońskim getto. Została w nim uwięziona Rajzel Mandel. Jan Ponulak przekazał jej wiadomość o przygotowanej ucieczce. Rano, działając wspólnie z bratem Michałem, wyprowadził Rajzel z getta i przewiózł do klasztoru w Sądowej Wiszni, gdzie przebywały już jej dzieci.
„Janek przyniósł Rajzel mleko i chleb. W pudełku po maści ukrył wiadomość, że następnego ranka ma być gotowa do ucieczki. W piątek rano wyjechała zamaskowanym wozem z bratem Janka. Udawali, że jadą do lasu kupić drewno. Reizel była ubrana jak nie-Żydówka. Mimo idących za nią volksdeutschów dotarła do wozu i odjechała bez przeszkód”.
W klasztorze przedstawiono Rajzel jako młodą Polkę, która uciekła z obozu koncentracyjnego. Tam doczekała końca okupacji niemieckiej.
26 grudnia 1942 r., kilka dni po ucieczce Rajzel, Niemcy wyprowadzili około 1300 Żydów i Żydówek z getta poza jego teren i zamordowali. Pozostali przy życiu Żydzi byli zabijani w kolejnych miesiącach. Getto przestało istnieć ostatecznie w maju 1943 roku. Spośród przedwojennej społeczności żydowskiej Gródka Jagiellońskiego nadejścia frontu doczekało zaledwie około dwadzieścia osób.
Z Gródka Jagiellońskiego do Słupska i Bat Jam. Losy Jana Ponulaka i Rejzel Mandel po wojnie
Po zakończeniu wojny Rajzel Mandel wyemigrowała z Polski. Prawdopodobnie przez Rumunię dotarła do Szwajcarii, następnie do Stanów Zjednoczonych. Ostatecznie osiedliła się w Izraelu, zamieszkała w Bat Jam. W 1976 r. opowiedziała swoje wojenne losy w języku jidysz, a relacja została spisana w języku hebrajskim.
Jan Ponulak z żoną Stanisławą oraz dziećmi Teresą i Andrzejem w 1946 r. osiedlili się w Słupsku, gdzie Jan prowadził sklep „spożywczo-kolonialny” i angażował się w działalność społeczną. Za pośrednictwem Czerwonego Krzyża próbował odnaleźć Rajzel Mandel, jednak nigdy to się nie udało. Zmarł 11 listopada 2003 r. w Słupsku.
Kilka lat później jego najmłodszy syn, Jan Ponulak, odwiedził Instytut Yad Vashem w Jerozolimie i pozostawił wpis w księdze pamiątkowej. Wkrótce skontaktowała się z nim pracowniczka Instytutu, która zwróciła się z pytaniami dotyczącymi losów jego ojca.
6 marca 2019 r. Instytut Yad Vashem uhonorował Jana Ponulaka tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Ceremonia wręczenia medalu i dyplomu honorowego odbyła się 16 czerwca 2021 r. w Słupsku. Decyzją Rady Miasta Słupska Jana Ponulaka upamiętniono w przestrzeni miejskiej, nadając jego imię skwerowi nad rzeką Słupią. Uroczystość odsłonięcia tablicy odbyła się 9 września 2026 roku.





