W latach okupacji niemieckiej Tadeusz Stefański i jego żona Zofia z Zajączkowskich mieszkali w Warszawie przy ul. Kowieńskiej 8 na Nowej Pradze. Tadeusz był zawodowym muzykiem, należał do Armii Krajowej. Od jesieni 1942 r. Stefańscy udzielali pomocy Żydom i Żydówkom podczas Zagłady, dając im schronienie w swoim mieszkaniu, organizując fałszywe dokumenty tożsamości i znajdując inne kryjówki. Wśród osób, którym pomogli byli Helena Giełczyńska, Lucyna Jabłonek i małżonkowie Podróżnikowie (imiona nieznane).
„Stefańscy w tym bardzo niebezpiecznym okresie ciągłych łapanek i rozpasanego terroru oddali swoje mieszkanie do dyspozycji uciekinierom z płonących gett. Przez to mieszkanie przewijały się dziesiątki osób tropionych jak dzikie zwierzęta, znajdując tu przystań, łyżkę ciepłej strawy i wskazówki, jak i gdzie się ukrywać”, pisał Bernard Mark, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego, w swoim zaświadczeniu dla Instytutu Yad Vashem z 1963 roku.
Muzyk w Operze i Filharmonii. Losy Tadeusza i Zofii Stefańskich przed wojną
Niewiele wiadomo o przedwojennych losach małżonków Stefańskich.
W relacji złożonej w 1978 r. dla Instytutu Yad Vashem Zofia Stefańska wspominała, że jej mąż Tadeusz „był muzykiem i pracował wówczas w Operze i Filharmonii”. Z tego świadectwa nie dowiadujemy się jednak nic o jego działalności zawodowej w okresie wojny. Wiadomo, że działalność Filharmonii Warszawskiej (obecnie Filharmonii Narodowej) została w tym czasie przerwana, jej gmach przy ul. Jasnej uległ zniszczeniu, a niemal połowa członków orkiestry zginęła. Pewne jest, że w okresie okupacji niemieckiej Tadeusz zaangażował się w działalność konspiracyjną, wstępując w szeregi Armii Krajowej.
Stefańscy mieszkali przy ul. Kowieńskiej 8 na Nowej Pradze – trzypiętrowej kamienicy w narożniku ulic Kowieńskiej i Kowelskiej, która została wzniesiona w latach 1904–1905. Tuż przed wybuchem wojny właścicielem nieruchomości był Henryk Rokicki. W kamienicy znajdowało się kilkadziesiąt lokali mieszkalnych oraz dwa lokale użytkowe.
Ucieczka z getta, fałszywe dokumenty, kryjówki. Pomoc Stefańskich dla Żydów i Żydówek
Jesienią 1942 r., kiedy Niemcy przystąpili do tzw. likwidacji getta w Łomży, Zofia Stefańska, ryzykując własne życie, pomogła wydostać się z tamtejszego getta kilku osobom, prawdopodobnie swoim znajomym. Byli to Lucyna Jabłonek, małżonkowie Podróżnikowie oraz Helena Giełczyńska (wg innej relacji pochodziła z Warszawy). Zofia pisała o Helenie: „Muszę zaakcentować, że była to dzielna i odważna kobieta”.
Likwidacja getta w Łomży rozpoczęła się 1 listopada 1942 roku. Szacuje się, że do obozu przejściowego w Zambrowie deportowano ok. 8 tys. osób. Po likwidacji obozu, 10 stycznia 1943 r., większość łomżyńskich Żydów została przetransportowana do niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Giełczyńska, Jabłonek i Podróżnikowie uniknęli tego losu.
Stefańscy pomogli im przyjechać z Łomży do Warszawy i udzielili schronienia w swoim mieszkaniu przy ul. Kowieńskiej. Utrzymywali ich, zorganizowali dla nich fałszywe dokumenty, a następnie udostępnili im mieszkanie krewnych Zofii, którzy zostali wywiezieni przez Niemców do obozu koncentracyjnego. Stefańscy pomagali nie tylko wymienionym osobom, ale również innym Żydom i Żydówkom:
„Pozostałe osoby, które przeszły przez moje mieszkanie to trudno ich nawet zliczyć, gdyż było ich bardzo wiele”, pisała Zofia Stefańska w 1978 roku. „Kiedy przychodzili do mego mieszkania wówczas otrzymywali wszelaką pomoc, byli umyci, nakarmieni, przebrani i uzyskiwali odpowiednie dokumenty, wtedy opuszczali mój dom, a udawali się do swoich znajomych, albo udawali się do getta warszawskiego, albo sami lokowali się, gdzie tylko się dało, lub dawało im się bezpieczne schronienie, rozumieliśmy tych biednych ludzi, bo sami przeszliśmy tułaczkę”.
Sąsiadami Stefańskich byli Edward i Józefa Filipowscy, którzy na parterze kamienicy przy ul. Kowieńskiej 8 prowadzili sklep spożywczy. Oni również pomagali Żydom w swoim mieszkaniu. Wiosną 1943 r. do sklepu Filipowskich przyszła młoda Żydówka, Natalia Lauer. Dopytywała o mieszkającą nieopodal kobietę, która obiecała, że udzieli jej schronienia. Nikt jednak nie otwierał drzwi pod wskazanym adresem. Józefa Filipowska, wiedząc, że osoba ta wyjechała, zaproponowała Natalii, że przyjmie ją do siebie.
Czy wspomnianą kobietą była Zofia Stefańska? Nie wiadomo. Nie ma też dowodów na to, że obie rodziny wiedziały o prowadzonej przez siebie działalności pomocowej.
Uhonorowanie Stefańskich tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata
Dzień przed wybuchem powstania warszawskiego Zofia Stefańska po raz ostatni spotkała się z Heleną Giełczyńską, Lucyną Jabłonek i małżonkami Podróżnikami. Tadeusz widział się z Heleną jeszcze dwukrotnie podczas powstania.
„Z chwilą kiedy wróciłam do Warszawy z tułaczki i wygnania [po powstaniu warszawskim – red.] natychmiast wszczęłam poszukiwania za nimi, wówczas dowiedziałem się, że zostali wywiezieni, lecz żyją. Mimo tej wiadomości, jaką otrzymałam o nich, do obecnej pory nic nie wiem. I szukać mi ich trudno, bo nie jestem ich dłużnikiem”, wyjaśniała Zofia Stefańska.
Po wojnie o uhonorowanie Stefańskich zabiegał Bernard Mark, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie, znajomy osób ocalałych: „Dzięki pomocy i opiece Stefańskich przeżyły okupację trzy dobrze znane mi osobiście rodziny: Jabłonków, Podróżników i Giełczyńskich, pochodzące z Łomży (ja również pochodzę z tego miasta)”, zaświadczał w 1963 roku.
Z kolei znajomy Stefańskich, Stanisław Chmielewski, zapisał:
„Praca ich była ciężka i pełna poświęcenia dla ludzi pochodzenia żydowskiego, narażali swoje życie dla ratowania życia tych nieszczęśliwych, trudno ich poświęcenie opisać. Ja bardzo często służyłem pomocą w moim domu, chociaż również u siebie chroniłem osoby żydowskiego pochodzenia”.
28 listopada 1978 r. Instytut Yad Vashem w Jerozolimie uhonorował Tadeusza i Zofię Stefańskich tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.
Zofia Stefańska podsumowywała w swojej relacji:
„Proszę mi ufać, żeby tę całą gehennę opisać trzeba by było napisać całą książkę, niestety przy wspomnieniu nawet tego wszystkiego szarpiemy sobie ponownie nasze i tak już stargane nerwy, były to okropne czasy – gehenna i sodoma”.





