Rodzina Skorych

powiększ mapę
Zdjęć : 2

Wywiad z Antonim Skorym

Przed wojną

„Zaścianek Nowa Kazimierówka, powiat brasławski, województwo wileńskie. Jakieś 150 km od Wilna ta miejscowość była. Do miasteczka powiatowego mieliśmy 15 km. No i mieliśmy 15 hektarów ziemi. (...) Wszystkie sklepy prawie żydowskie były. I mama zawsze na kredyt brała”.

„Razem chodziliśmy do lasu na jagody, także nie było nienawiści w stosunku do Żydów. Żyliśmy w zgodzie wielkiej”.

Pomoc

„Matka pomagała, bo ja jeszcze młody byłem, (…) też zawoziłem. Na przykład początkowo Żydzi nie byli w getcie, potem już w getcie byli. Pilnowała ich straż miejscowa, nie Niemcy, to tam się zanosiło do znajomych, a potem oni tam przemycali”.

Egzekucje

„W 41, w grudniu, w sobotę, akurat w szabas, zlikwidowali getto. Bo było getto odgrodzone, miasteczko, dzielnica Żydów. Wszystko przynieśli do tego. I wszyscy zginęli. Nie wszyscy zginęli, bo kilku się udało, ale to już ostatnie chwile”.

„Na oczach tego Bensmana rodzice jego zginęli. I rodzeństwo. (...) Jemu się udało uciec. Oni zamieszkali nad taką rzeczką. On był dalej troszeczkę od rodziców i oni go nie zauważyli widocznie, czy coś. A rodziców w mieszkaniu, gdzie byli, gdzieś tam poza domem. Nad tą rzeczką. No i tak się stało, że zginęli”.

Bernard

„On przyszedł do nas w grudniu, w 40 roku. Czy w 41? (…) W nocy, w grudniu to było. Mróz, tak, zimno było...”.

„No i przechowywaliśmy go. Ja z matką tylko przechowywałem. (...) Trafił do nas i był przechowywany w stodole. W nocy przychodził, w mieszkaniu nocował, ale na dzień, o świcie wychodził, żeby nikt nie widział z sąsiadów, że on u nas jest... No i tak przez dwa tygodnie”.

Kryjówka

„W stodole. W takiej stercie siana. Kryjówka taka. I on tam przez cały dzień, biedak, leżał. No, stodoła była przez cały czas zamknięta, żeby tam nikt nie wchodził, żeby nie trzeba było się obawiać. Musieliśmy się obawiać, że ktoś może coś powiedzieć komuś”.

„No właśnie, taka tajemnica wielka. Nawet sąsiedzi nie wiedzieli. Tam sąsiedzi żyli wszyscy w zgodzie. Ale trudno, może ktoś by z czymś wystrzelił, powiedział komuś z sąsiedniej miejscowości”.

„Ja go obsługiwałem. Mama go nie obsługiwała (...). Nosiłem posiłki zawsze rano, że niby popatrzeć na bydło, a to oddalone było trochę. Przy takich zaroślach. Także zanosiło się. I wiaderko, potem z wiaderkiem na zewnątrz, musiał się przecież jakoś załatwić. No i o świcie zawsze zaprowadzałem go do stodoły. I znowuż go tam zamknąłem. Kilka razy dziennie zanosiłem ciepły posiłek dla niego i tak dwa tygodnie wytrzymał jakoś”.

„Mało się rozmawiało, no bo co on tam przychodził wieczorem, to z matką rozmawiał. No ja też rozmawiałem, jak mnie coś interesowało, chciałem się czegoś nauczyć. No i tak. No był po prostu załamany mocno, psychicznie był, że tego, że rodzice zginęli na jego oczach”.

Sanki

„Potem go zawiozłem nocą, 7 km, taka miejscowość była. Na kolonii tak zwanej. Daleko od wioski, jedno gospodarstwo. I tam był nasz znajomy, bo razem pracował w leśnictwie”.

„W nocy. To miesiąc grudzień był. Nie pamiętam już, chyba na sankach. Chyba na sankach...”.

„Tam u niego troszkę lepiej mu było, też tam długo nie był. W czasie okupacji to było ciężkie życie w ogóle. (...) Także partyzanci u kogoś się zawsze żywili, przyszli, żeby dać im jeść”.

„Tak umówiliśmy się, bo tamten to był mojego brata kolega i jego kolega z kolei. No i dlatego go tam zawieźli. Z tym że musiałem się skontaktować z nim, no i go zabrał. Też tam długo nie był, bo wstąpił do radzieckiej partyzantki”.

Partyzantka

„U nas AK było bliżej Wilna, a ja mieszkałem 150 km od Wilna. U nas radziecka partyzantka była. Tam przeważnie Żydzi byli też, którzy ocaleli”.

„Na pewno by wstąpił do polskiej partyzantki, ale w pobliżu nie było. AK koło Wilna było. A tu była tylko radziecka partyzantka, także nie było wyboru między partyzantką AK a tą rosyjską”.

„Przychodził do nas, odwiedzał nas. Mama zawsze poczęstowała czymś. (...) Bardzo wdzięczny był, przychodził, przez partyzantkę ocalony był. (…) No i potem wyjechał do Szwecji. Jak już Sowieci zwyciężyli nad Niemcami”.

Bibliografia

  • Kamiński Łukasz Stopa Zofia, Wywiad z Antonim Skorym, Toruń 6.05.2010