Stankiewicz Szczepan Marian

enlarge map

„Tygodniami brakowało chleba”. Historia Szczepana Mariana Stankiewicza i Dominika Głowackiego

W latach okupacji niemieckiej w podkarpackiej wsi Żabno k. Radomyśla Szczepan Marian Stankiewicz udzielał schronienia znajomej Żydówce, Marii Kirszenbaum-Trześniewskiej i jej trzem córkom – Reginie, Miriam i Rysi. W pomoc włączył się także sąsiad Stankiewicza, nauczyciel i żołnierz Armii Krajowej Dominik Głowacki – po wojnie działacz konspiracyjnej antykomunistycznej organizacji Wolność i Niezawisłość.


Szczepan Stankiewicz znał Kirszenbaumów sprzed wojny. Był klientem ich sklepu galanterii i artykułów spożywczych w Radomyślu. Maria i jej trzy nastoletnie córki ukryły się u Szczepana 4 października 1942, wkrótce po wywiezieniu męża Marii do ośrodka zagłady. W dwuczęściowym schronie przebywały do 29 sierpnia 1944 roku.

Trudy życia w kryjówce

„Schron pod stodołą miał około metra wysokości, dwa metry szerokości i dwa i pół metra długości, częściowo ziemisty, w górnej części ze snopków słomy. Można było w nim jedynie klęczeć lub leżeć. Możliwe było przeczołgać się na rękach i kolanach do drugiego schronu niskim tunelem około czterech metrów długości. Ten bunkier był wystarczająco wysoki, by w nim stać lub siedzieć na ławce, ale był wilgotny i nie można było w nim leżeć, ani spać”, relacjonował Stankiewicz w 1956 roku.

Trwanie w kryjówce przynosił kobietom fizyczne i psychiczne cierpienie. „Zimą one musiały znosić straszliwe zimno od picia zawsze zamarzniętej wody z pojemnika oraz z powodu temperatury powietrza. […] ich stan zdrowia pogarszał się często i na długi czas. Małka [Maria – red.] szczególnie cierpiała z powodu stanu jej serca, w połączeniu z reumatyzmem, co objawiało się wykręconymi palcami i dłońmi. Miriam również cierpiała na reumatyzm. Wszystkie bolały zęby z powodu ropni i stale się przeziębiały. Miały załamanie nerwowe, były ogólnie wycieńczone i niedożywione”.

Utrzymanie ukrywanych kobiet

„Miałam trochę pieniędzy, ale po krótkim czasie wyczerpały się i p. Stankiewicz musiał nas utrzymywać”, relacjonowała po wojnie Maria.

Racje żywnościowe (20 dag chleba dziennie i 125 dag na tydzień) Szczepan dzielił na pięć osób. Miał ogród, ale z marną ziemią. „Musiałem płacić podatek w zbożu i ziemniakach, a ziemia była piaszczysta, tak że ledwie trochę ziarna pozostawało na następne obsianie i trochę na mąkę, którą mieliłem ręcznym młynkiem, za co groziła kara śmierci lub wysłanie do obozu. Co wtedy by się stało z tymi czterema kobietami, gdybym nie mógł się nimi opiekować?”.

Codzienność w ukryciu i pomoc Dominika Głowackiego

„Ponieważ Stankiewicz był emerytem, staruszkiem 75–letnim [miał wówczas 65 lat – red.] i znajdował się sam w ciężkich warunkach materialnych, przez cały czas pomagał mu w opiekowaniu się nami jego sąsiad, Dominik Głowacki, który był nauczycielem w Radomyślu. Głowacki przywoził dla nas drzewo, dostarczał ziemniaków, chleba, mleka, słomy na posłanie i okazywał nam wiele grzeczności. Jestem przekonana, że gdyby nie pomoc p. Głowackiego ja i moje córki zginęłybyśmy z głodu i wyczerpania”.

„Jedliśmy więc ziemniaczany kleik z czosnkiem rano i wieczorem, ale nie było tego wiele. Rano piliśmy herbatę zrobioną z pewnego rodzaju liści i kwiatów, słodzoną sacharyną [sztuczny słodzik – red.], jeśli byłem w stanie ją zdobyć, lub z solą. Czasem piliśmy zwykłą gorącą wodę z solą i kawałkami chleba, jeśli jakiś był, lub kilkoma upieczonymi, nieobranymi ziemniakami. Czasem tygodniami brakowało chleba, ponieważ byłem sam, więc jak byłbym w stanie kupić go dla większej ilości ludzi bez zdradzenia siebie i zwrócenia na siebie uwagi?.

[…] Na powietrze mogły wyjść jedynie w nocy do stodoły lub by się umyć. Przyniesione przez koty do stodoły roje pcheł gryzły je dzień i noc, pomimo proszku na owady, który był rozpylony wokół, podczas gdy myszy i szczury niszczyły wszystko w zasięgu. Jedyne co je trzymało przy życiu, to była modlitwa i nadzieja w bożą pomoc. One się nie zawiodły”.

Motywy udzielania pomocy

„Zaznaczam, że przechowywanie i pomaganie nam, jako Żydówkom, groziło śmiercią. Zaznaczam, że p. Głowacki nie miał wobec nas absolutnie żadnych zobowiązań, znajomość nasza była raczej powierzchowna i wszelka pomoc, którą nam w tak krytycznej chwili okazywał była spowodowana uczuciami tylko i wyłącznie ludzkimi”.

 „Co te kobiety musiały cierpieć przez prawie dwa lata w nieludzkim ukryciu, leżąc lub siedząc w brudzie, w ciemnościach, nie mając szans by w ciągu dnia wstać i rozprostować zesztywniałe kończyny lub wyjść na światło dzienne, by odetchnąć świeżym powietrzem, może to zrozumieć tylko ktoś, kto doświadczył czegoś takiego”.

Aresztowanie Dominika Głowackiego

. Po wojnie, od jesieni 1945 r. Dominik Głowacki był zaangażowany w działalność cywilno-wojskowej antykomunistycznej organizacji konspiracyjnej Wolność i Niezawisłość, pełniąc funkcję kierownika Koła WiN w Radomyślu, a od lipca 1946 r. kierownika Rady WiN w Tarnobrzegu. 12 lutego 1948 r. Głowacki został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Rzeszowie. W kwietniu 1948 r. Maria Kirszenbaumm która od dwóch lat przebywała już z córkami w Palestynie, złożyła zeznanie w Konsulacie Generalnym Polski w Tel Awiwie.. Miała nadzieję, że pomoże oskarżonemu: „Wobec tego, że w ciężkich czasach okupacji okazał tyle serca i szlachetności bez żadnego absolutnie ekwiwalentu, zasługuje ze wszech miar na poparcie”.

Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Rzeszowie z 11 czerwca 1948 r., Dominik Głowacki skazany został – podobnie jak inni członkowie WiN, zwani dziś „żołnierzami wyklętymi” – na karę śmierci:

„[…] przy wymiarze kary odnośnie skazanego Głowackiego Sąd nie dopatrzył się jakichkolwiek okoliczności łagodzących, gdyż skazany pełnił funkcję kierownika nielegalnej organizacji i organizował dla tejże organizacji kilka gmin”.

W wyniku amnestii karę zmieniono na dożywocie a następnie na 15 lat więzienia. Głowacki wyszedł na wolność w 1956 roku.

Uhonorowanie ratujących

W cytowanej powyżej relacji Szczepan Marian Stankiewicz nie wspomniał o zaangażowaniu Dominika Głowackiego w akcję niesienia pomocy Marii Kirszenbaum i jej córkom.. Wiele lat później świadectwo ocalałej pomogło Andrzejowi Głowackiemu, synowi ratującego, w staraniach o uhonorowanie go tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

27 maja 2014 r. Instytut Yad Vashem w Jerozolimie uhonorował Szczepana Mariana Stankiewicza i Dominika Głowackiego tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.