Wspomnienia Edwarda Bucy o ukrywaniu Żydów przez jego rodziców
Niestety nie znam nazwiska uratowanych Żydów. Według relacji mojej mamy, prowadzili oni w Felsztynie sklep z artykułami szkolnymi. Gdy przyszli do naszego domu, przynieśli ze sobą duże ilości kredek, farb i zeszytów, które mama starała się sprzedać w okolicy, by mieć pieniądze na ich utrzymanie.
Zdobyciem artykułów spożywczych oraz lekarstw, potrzebnych przede wszystkim dziadkowi, zajmował się ojciec. Jeździł po różnych wioskach, aby nie wzbudzać podejrzeń w sąsiedztwie, że kupuje więcej niż zwykle. Sprowadzał do Felsztyna także znajomego lekarza z pobliskiego Sambora. Mama nocami zajmowała się gotowaniem. Często po zmroku przy zasłoniętych oknach rodzice otwierali klapę do piwnicy, aby Żydzi mogli choć na chwilę wyjść i z nimi porozmawiać.
Najstarsza siostra Krystyna pamięta codzienne upominania mamy, że nie wolno nikomu mówić o mieszkańcach piwnicy. W oczach dziecka ich obecność trwała bardzo długo. Żydzi ukrywali się w naszym domu przez kilka miesięcy.
W 1945 roku Felsztyn znalazł się w granicach ZSRR. Rodzice zdecydowali się na wyjazd do Polski i zamieszkali w Chomiąży na Dolnym Śląsku. Nigdy więcej nie zobaczyli rodziny, której pomogli. Nie starali się o wyróżnienie za okazaną pomoc. Byli prostymi i skromnymi ludźmi, którym nie zależało na honorach. Cieszyli się – co zawsze powtarzali – z ocalenia Żydów w ich domu.





