Róża Steinlauf (Shoshana Neuhaus) - Ocalona

Róża Steinlauf (później Shoshana Neuhaus) urodziła się 6 grudnia 1930 r. we wsi Krasne Potockie koło Nowego Sącza. Jej rodzice, Emil i Sala (z domu Reibszaid), prowadzili niewielkie gospodarstwo rolne, które było głównym źródłem utrzymania rodziny. Ojciec, mimo braku formalnego wykształcenia, pracował także jako felczer. Oprócz Róży, Steinlaufowie mieli jeszcze trójkę dzieci: Lolę (ur. w 1925 r.), Leona (ur. w 1927 r.) i Janinę (ur. w 1935 r.).

Steinlaufowie byli dość zamożni. W ich domu mieszkali także dziadkowie, którzy prowadzili sklep wielobranżowy. Steinlaufowie byli jedyną żydowską rodziną we wsi Krasne Potockie. Dalsi krewni Steinlaufów przebywali w Nowym Sączu i okolicach.  

W najbliższym sąsiedztwie Steinlaufów mieszkała rodzina Królów, właściciele młyna wodnego przylegającego do ich domu. Małżeństwo, Piotr i Zenobia Królowie, mieli siedmioro dzieci. Między Królami a Steinlaufami panowały dobre, sąsiedzkie stosunki – rodzice składali sobie wizyty, dzieci bawiły się razem.

Z chwilą wybuchu wojny ojciec rodziny, Emil Steinlauf, został powołany do wojska. Wrócił niebawem, już pod koniec września 1939 r. Życie rodzinne na nowo płynęło normalnym trybem. Latem 1940 r., gdy Królowie mieli problemy finansowe z powodu posuchy, ojciec pomógł sąsiadom.

Nieopodal wsi znajdował się dwór. Jego „dziedziczka”, Jadwiga Aleksandrowa, utrzymywała kontakty z Królami i Steinlaufami; przeważnie dotyczyły one spraw gospodarczych. Wraz z wybuchem wojny stała się także ważnym źródłem informacji o wydarzeniach wojennych. To ona zawiadomiła Emila, że zaczynają się wysiedlenia Żydów i że w Nowym Sączu  powstaje getto. Po otrzymaniu tych informacji ojciec wynajął mieszkanie w tworzącym się otwartym getcie. Przewiózł tam niezbędne rzeczy i zapas żywności. Cenniejsze przedmioty dał na przechowanie Królom i Aleksandowej. Na jej dworze umieścił transport zboża, który właśnie udało mu się kupić.

Róża i jej starsza siostra Lola zamieszkały w wynajętym mieszkaniu w getcie. Początkowo Róża chodziła nawet do hebrajskiej szkoły. Gdy szkoła została zamknięta, dziewczyna  kontynuowała naukę na kompletach.

21 sierpnia 1941 r. rodzina Steinlaufów dostała nakaz natychmiastowego opuszczenia domu i gospodarstwa w Krasne Potockie. Wszyscy przenieśli się wtedy do getta otwartego w Nowym Sączu. W mieście było także getto zamknięte – tam wysiedlony został dziadek. Początkowo sytuacja Steinlaufów nie była zła. Nie odczuwali głodu, mieli trochę zapasów. Ojciec pracował w młynie, a brat i siostra w fabryce szczotek.

Z czasem terror się zaostrzał. Do getta sprowadzano coraz więcej ludzi, pędzono ich do pracy. Zaczęto organizować łapanki, ludzie rozstrzeliwani byli na ulicach. W jednej z takich akcji zabity został wuj (szwagier matki).

Emil utrzymywał kontakt z rodzina Królów, od czasu do czasu spotykał się także z Aleksandrową. Podczas jednego ze spotkań kobieta powiedziała mu, że Żydzi wywożeni z getta nie jadą, jak sądzono, do obozów pracy, lecz do obozów śmierci. Kuzyn Emila, członek Judenratu, nie uwierzył w to. Zginął z niemal całą nowosądecką ludnością żydowską po akcji likwidacyjnej w getcie, która odbyła się 22 sierpnia 1942 r.

Gdy ojciec dowiedzial sie o zagrożeniu, zwrócił sie o pomoc do Królów. Zenobia Król powiedziała mu, że jak przyjdą, to ich nie wyrzuci.

W przeddzień likwidacji getta rodzinie Steinlaufów udało się z niego wydostać i dotrzeć do domu Królów. Ci, tak jak zapowiadali, przyjęli uciekinierów. Przez tydzień ukrywano ich w stodole. Następnie umieszczeni zostali na strychu domu nad stajnią. Tam ojciec i Piotr Król wybudowali kryjówkę. Postawili dodatkową ścianę, za którą ukryte zostało pomieszczenie o wysokości około metra, o wymiarach 5 na 3 metry.

W pomieszczeniu tym 6-cioosobowa rodzina Steinlaufów przetrwała dwa i pół roku. Nocami ojciec i brat pomagali w pracach w młynie, a matka i starsza siostra w pracach domowych. Większość czasu spędzali jednak w kryjówce – leżeli na podłodze na sianie, mówili tylko szeptem, czasem mieli coś do czytania. Jedzenie dostarczali im Królowie. Sami nie mieli jednak wiele, ich środki na utrzymanie były bardzo ograniczone.

Nikt – ani najbliższa rodzina Królów, ani sąsiedzi – nie wiedział o obecności Steinlaufów. Piotr Król nie przyznał się także Aleksandrowej, ale gdy ta wprost zapytała czy ukrywa u siebie żydowską rodzinę, wyjawił jej tajemnicę i wyznał, że sytuacja materialna uciekinierów jest bardzo ciężka. Aleksandrowa nie pozostała na to obojętna – przysłała Królom pościel, kartofle i zboże.

18 stycznia 1945 r. do wsi weszli Rosjanie. Steinlaufowie byli wolni. Ojciec od razu udał się do Nowego Sącza i od organizujących się władz polskich otrzymał zaświadczenie, że jest właścicielem domu w Krasnem Potockim i ma prawo w nim zamieszkać.

Steinlaufowie opuścili Królów. Z domu wychodzili po cichu, by nikt nie dowiedział się o ich ukrywaniu. W pierwszej kolejności udali się do dworu Aleksandrowej, która serdecznie ich przyjęła, nakarmiła i ubrała. Natychmiast posłała też pismo do sołtysa z prośbą o wykwaterowanie rodziny zamieszkującej w domu Steinlaufów. Lokatorzy ci, zrozumiawszy sytuację, szybko się wyprowadzili. Przedwojenni sąsiedzi serdecznie przywitali Steinlaufów, pomagali im, przynosili żywność.

Mimo pozytywnego przyjęcia, w dwa miesiące później partyzanci z AK ostrzegli Steinlaufów, że pozostanie we wsi może być dla nich niebezpieczne. Steinlaufowie dowiedzieli się także, że spośród trzech rodzin żydowskich, które zamieszkiwały sąsiednie wsie, żadna się nie uratowała. Wszyscy dalsi członkowie ich rodziny także zginęli.

Rodzina opuściła wieś, przeniosła się do miasta. Dzieci podjęły naukę, ukończyły studia. Steinlaufowie nadal utrzymywali kontakt z Królami i Aleksandrową. W latach 50. ojciec przepisal Królom dom i pole w Krasnem Potockim. Część ich rodziny zamieszkuje tam do dziś.

W 1957 r. cała rodzina Stainlaufów wyemigrowala do Izraela. Na ich wniosek Zenobia i Piotr Królowie, a także ich dzieci, w 1982 r. zostali odznaczeni medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.” Po odbiór medalu przyjechał do Izraela najstarszy syn Królów.

Rodziny stale utrzymują kontakt. Synowie Królów pojechali z wizytą do Izraela w 2005 r., a Shoshana (Róża) z synem, synową i wnukami, a także siostrą i jej synem odwiedzili Królów w Krasnem Potockim. Shoshana i jej siostra (dziś już nie żyjąca)  utrzymywały także kontakt z córką Aleksandrowej.

Shoshana pracowała jako asystent techniczny w laboratoriach medycznych. Po przejściu na emeryturę w 1991 r. została wolontariuszką organizacji społecznej „Yad Sara” pomagającej inwalidom i chorym. Shoshana jest wdową, ma syna i dwoje wnucząt.