Julian Słodziński wraz z żoną Bronisławą, córką Reginą (po ślubie w 1949 r. Kierbiedź) i trójką młodszych dzieci, prowadzili folwark Bagatelka koło Wiszniewa (powiat święciański, dawniej wileński, obecnie Białoruś). Hodowali owce, bydło, trzodę chlewną. Sprzedawali Żydom zwierzęta i płody rolne, kożuchy z owczej wełny, sery. Zatrudniali rzemieślników żydowskich do pomocy przy pracach remontowo-budowlanych. O dobrych relacjach z Żydami wspomina Regina: „Znajome byli! No przecież kupowali i zboże, i cielaki kupowali, i sery kupowali do sklepów”.
W 1941 r. Niemcy utworzyli w Wiszniewie getto. 30 sierpnia 1942 r. podczas jego likwidacji zabili 1100 Żydów. Słodzińscy przyjęli do siebie Minę Milkowską, jedną z niewielu, którym udało się uciec. Była ich znajomą sprzed wojny, jej ojciec miał dwa sklepy i młyn. Zamieszkała z Reginą w jednym pokoju. Słodzińscy mówili odwiedzającym, że to opiekunka ich małych dzieci. W kwietniu 1943 r. Mina dołączyła do żydowskiej partyzantki.
Drugą ukrywaną przez Słodzińskich w domu Żydówką była uciekinierka z Wilna, której nazwiska Regina nie pamięta. Dzięki „dobremu” wyglądowi mogła otwarcie pomagać w gospodarstwie. Po około miesiącu i wydaniu jej przez znajomego księdza metryki chrztu, opuściła kryjówkę w Bagatelce. Jej dalsze losy są nieznane.
Również około miesiąca Słodzińscy ukrywali w stodole sześciu Żydów. Jednym z nich był znajomy sprzed okupacji Leon Kokin, drugim prawdopodobnie brat Miny; Regina pamięta jeszcze nazwiska: Dudman i Reiman. Nigdy nie widziała ukrywanych, przynosiła im tylko jedzenie i wychodziła. Kontakt mieli z Julianem, który również wieczorem przynosił im jedzenie. Żydzi dołączyli do partyzantów.
Po wojnie Słodzińscy zostali przesiedleni za ziemie w nowych granicach Polski i zamieszkali w Nowym Belęcinie (w woj. wielkopolskim). Regina po ślubie wyjechała do Świętajna na Mazurach. Mina i Leon wyjechali do Stanów Zjednoczonych. Utrzymywali ze Słodzińskimi stały kontakt listowny.





