W latach okupacji niemieckiej Franciszek Rzottky był stróżem w willi na przedmieściach Lwowa, zajmowanej przez Zgromadzenie Sióstr Albertynek, gdzie posługę pełniła jego siostra, Floriana. Podczas Zagłady, bez wiedzy sióstr zakonnych, Franciszek ukrywał Żydów w specjalnie wybudowanej przez siebie kryjówce. W akcję pomocową w latach 1943–1944 zaangażowani byli także Tadeusz i Janina Lewandowcy.
„Edek miał 19 lat, był sprytnym i dobrze wychowanym chłopcem […] nigdy nie wyjawił nam swojego prawdziwego nazwiska – był szczególnie ostrożny”, zapisał we wspomnieniach Selig Hochberg, ocalały z Zagłady.
„Edek zaoferował swoją pomoc, jeśli zajdzie taka potrzeba. Powiedział, że pomoże nam ukryć się […]. Gdy dowiedzieliśmy się o likwidacji [lwowskiego – red.] getta, poczuliśmy z Rudkiem [Bajzerem], że nadszedł czas, aby poprosić Edka o pomoc. Umówiliśmy się z nim na spotkanie wieczorem, bezpośrednio przed godziną policyjną. Przeszliśmy przez park w pośpiechu, gdy nagle pojawili się trzej gestapowcy i zatrzymali nas. Wrzuciłem kilka złotych monet w krzaki, aby odwrócić ich uwagę […]. W międzyczasie Bajzer uciekł, a ja dołączyłem do niego […] pozostaliśmy prawie bez grosza. Wciąż miałem monety ukryte w butach i wszyte w materiał mojego ubrania, ale ich ilość była już niewielka. W końcu dotarliśmy do domu Edka. Kryjówką było poddasze wypełnione sianem”.
Franciszek „Edek” Rzottky. Losy przed wojną i podczas okupacji niemieckiej
Franciszek Rzottky pochodził z Pawłowic na Śląsku. W 1938 r., w wieku 15 lat, rozpoczął naukę w szkole lotniczej w Sanoku. Kiedy wybuchła wojna nie został jednak, ze względu na wiek, zmobilizowany. W 1940 r. trafił z bratem Florianem do obozu pracy w Niemczech. Rok później obaj uciekli z obozu i przedostali się do Bochni, gdzie przełożoną Zgromadzenia Sióstr Albertynek była ich siostra, Floriana. Z jej pomocą rozpoczęli pracę w tartaku jako „Edek” i „Kazik”, posługując się fałszywymi dokumentami tożsamości, . W tym czasie Franciszek zaangażował się w pracę konspiracyjną w Armii Krajowej.
Pod koniec 1942 r. Floriana została przeniesiona do Lwowa, aby odbudować struktury Zgromadzenia, rozwiązanego podczas radzieckiej okupacji wschodnich ziem Polski w latach 1939–1941. Od przedwojennego wytwórcy słodyczy Hoeffingera otrzymała do dyspozycji budynek, który znajdował się na obrzeżach miasta przy ul. Persenkówka 66. Była to willa z 4-hektarowym ogrodem i wozownią. Stróżem nocnym posesji został Franciszek, którego Floriana ściągnęła do Lwowa, kiedy dowiedziała się, że w Bochni grozi mu niebezpieczeństwo.
Schron pod wozownią. Pomoc udzielana Żydom przez Rzottkiego
Od wiosny 1943 r., gdy Niemcy wywozili lwowskich Żydów do ośrodków zagłady w Bełżcu i Sobiborze, kilkunastu uciekinierów z getta zlokalizowanego w centralnych dzielnicach Lwowa, Zamarstynowie i Kleparowie, znalazło schronienia w domu zakonnym na Persenkówce.
Franciszek bez wiedzy Albertynek ukrywał Żydów na terenie posesji, a w maju 1943 r. wybudował wspólnie z ukrywanymi schron pod wozownią. Kryjówka była długa na 3 i szeroka na 2 metry mieszcząc ok. 15 osób. Jedną z nich była Róża Hochberg, żona Seliga, która po wojnie złożyła relację dla Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie:
„Wyjechałam do Lwowa gdzie mąż mój był ukryty przez jednego dozorcę w klasztorze razem z trzema innymi ludźmi. Dozorca ten rozpuścił pogłoskę, że mojego męża zastrzelono, by zatrzeć ślady jego ucieczki. We Lwowie dowiedziałam się o miejscu jego pobytu. Chciałam by tam dzieci sprowadzić, ale mąż bał się, że naprowadzę przez to na ślad ukrytych tam osób. Warunki, w których tam żyliśmy były straszne. Upał na strychu i duszno nie do zniesienia […] Mieszkaliśmy na strychu siedem miesięcy i w ciągu tego czasu mężczyźni nasi robili w wozowni schron pod ziemią. Siostry zakonne nie wiedziały nic o tym, w każdym razie nie przypuszczały, że Żydzi chronią się w murach klasztoru”.
O ukrywaniu Żydów nie wiedziała początkowo Floriana, lecz tajemnicą było także jej pokrewieństwo z Franciszkiem:
„Rozmawiałam z bratem tylko w nocy w tajemnicy przed innymi. Bez mojej wiedzy wybudował podziemny schron w tej wozowni. Później już za moją cichą aprobatą ukrywający się korzystali z jarzyn z ogrodu. W tym czasie nie wiedziałam ile ukrywa się osób. W międzyczasie pomocnica gospodarcza pół-Ukrainka odkryła moje nocne spotkania z bratem co doprowadziło do sytuacji konfliktowej. Przez przypadek dowiedziała się ona od jednej z sióstr zakonnych o naszym pokrewieństwie” – pisała w relacji dla ŻIH w 1997 roku.
Skrytka w wozie konnym. Pomoc udzielana Żydom przez Lewandowskich
W czerwcu 1943 r. Józef Brendl, jeden z Żydów ukrywających się w schronie, posłał Rzottkiego z listem do swojego znajomego, Tadeusza Lewandowskiego, w którym prosił o zorganizowanie żywności dla ludzi przebywających w schronie.
Lewandowscy mieszkali we Lwowie przy ul. Bajki 28. Tadeusz był prawnikiem, a przed wojną pracował – podobnie jak jego żona Janina – jako nauczyciel, pełniąc także funkcję kierownika szkoły powszechnej. Po wybuchu wojny podejmował się różnych zajęć. Od 1941 r. pracował m.in. w „zbiornicy odpadków, żelaza, szmat i szkła” przy ul. Kazimierza Wielkiego 45, która służyła za lokal konspiracyjny. Tadeusz, będąc członkiem komórki łączności AK, organizował przerzuty sprzętu i ludzi, w tym także ucieczki Żydów z lwowskiego getta. Ukrywał ich m.in. w specjalnej skrytce w wozie konnym w „zbiornicy” .
Lewandowski pozytywnie odpowiedział na prośbę Brendla, udzielając Żydom pomocy finansowej i dostarczając żywność.
Przebywali oni w schronie na Persenkówce do 25 lipca 1944 r,, gdy do miasta ponownie wkroczyła Armia Czerwona. Tuż przed wyzwoleniem, ktoś ostrzegł ukrywających się o planowanej niemieckiej obławie, dzięki czemu udało się im uciec i wszyscy ocalali. Jeszcze wiosną 1944 r. Franciszek Rzottky został aresztowany w Krakowie przez gestapo za ukrywanie się na tzw. fałszywych papierach. Został deportowany do KL Gross-Rosen. Późnią jesienią 1944 r. uciekł z obozu z inną trójką Polaków i ukrywał się w Sudetach do pierwszych miesięcy 1945 roku.
Poszukiwania „Edka”. Uhonorowanie tytułem Sprawiedliwego
„Mała chodziła po wiosce. Mówiła, że jest wołynianką i chodzi za chlebem” – tak Róża Hochberg wspominała losy swojej kilkuletniej siostrzenicy Janiny, która błąkała się po tzw. aryjskiej stronie, zanim znalazła schronienie na Persenkówce.
W 2018 r. Janina (dziś Janine Webber) opowiedziała historię swojego ocalania z Zagłady w projekcie filmowym „Edek”. W przesłaniu dla młodych ludzi, stworzonym wspólnie z amerykańskim raperem Malcolmem Greenem, mówiła o „Edku” – mężczyźnie, który pomógł jej i jej rodzinie przeżyć Zagładę. Nie znała wówczas jego nazwiska. W kwietniu 2019 r. udało się ustalić, że mężczyzna to Franciszek Rzottky.
Po wojnie „Edek” zamieszkał w Krakowie, gdzie pracował jako księgowy, a następnie został księdzem. Pełnił posługę kapłańską do swojej śmierci w 1972 roku.
16 lutego 1997 r. Instytut Yad Vashem w Jerozolimie uhonorował Franciszka Rzottkiego oraz Tadeusza i Janinę Lewandowskich tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.





