Żegnamy Irenę Walulewicz (1925–2019)
Irena Walulewicz i jej matka Zofia w czasie okupacji udzieliły pomocy Goldzie Buszkaniec, uciekinierce z getta w Święcianach. Golda ukryła się na strychu w domu Walulewiczów.
„Codziennie przynosiły mi na górę jedzenie, a potem zabierały talerz i wypróżniały wiadro, w które załatwiałam swoje potrzeby” – opisuje Golda. W zimniejsze dni częściej przebywała na dole, żeby ogrzać się przy piecu. W momentach zagrożenia – chowała się pod łóżko, które miało doszyty zasłaniający dół materiał.
Irena i Zofia, które w czasie wojny zostały same, utrzymywały się z szycia i handlu bimbrem. Alkohol rozprowadzała Irena, głuchoniema od czasu przebytej w dzieciństwie szkarlatyny.
Golda opuściła ich dom w listopadzie 1943 r. i dołączyła do oddziału męża, Szymona, który także uciekł z getta i dołączył do partyzantów.
Czytaj historię rodziny Walulewiczów »
W 1995 r., po wieloletnich wysiłkach, Golda Buszkaniec odnalazła Irenę Walulewicz dzięki pośrednictwu Związku Głuchoniemych. 27 listopada 2007 r. amerykańska Jewish Foundation for the Righteous (Żydowska Fundacja na Rzecz Sprawiedliwych), która wspiera materialnie Sprawiedliwych z całego świata, zorganizowała w Nowym Jorku pierwsze od czasu wojny spotkanie Ireny i Goldy.





