W Gliwicach uhonorowano Sprawiedliwych

, 16 listopada 2016
Trzy polskie rodziny pochodzące ze Lwowa i Tarnopola uhonorowane zostały tytułami Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Ceremonia odbyła się 6 października 2014 r. w Teatrze Muzycznym w Gliwicach.

Zofia Hübner odebrała medal i dyplom za uratowanie żydowskiej dziewczynki imieniem Rachela. W grudniu 1942 r. Zofia i jej mąż Alfred przyjęli 4-letnie dziecko od nieznajomej kobiety i zaopiekowali się nim. Do końca wojny Rachela wychowywała się z młodszą o trzy lata Ewą, córką Hübnerów.

Rachela otrzymała nową tożsamość - przybrani rodzice nazwali ją Ludwika Wołynia (od panieńskiego nazwiska matki Zofii Hübner). Po wojnie Ludka trafiła do Izraela, tracąc kontakt z Hübnerami - dziś nazywa się Lea Simchai. Przybrane siostry Ewa i Ludka szukały się potem przez lata.

W czerwcu 1942 r. Zofia Hübner wyniosła też z krakowskiego getta i przewiozła do Lwowa, do swoich rodziców Katarzyny i Jana Witzów małego Arno Haana - obecnie mieszkającego w Stanach Zjednoczonych znanego skrzypka prof. Adama Hana-Górskiego. Nieżyjący już państwo Witzowie zostali odznaczeni medalami Sprawiedliwy wśród Narodów Świata w 2012 roku.

W imieniu pozostałych, nieżyjących już uhonorowanych, wyróżnienia odbierały w poniedziałek ich dzieci. Irena i Marian Kralowie podczas wojny zaopiekowali się dwiema żydowskimi dziewczynkami. Starsza, Wanda Kremer, po wojnie wyjechała do Izraela. Młodsza, Łucja Kral-Cieślak z domu Heller, pozostała w rodzinie, a o tym, ze nie jest rodzoną córką Ireny i Mariana Kralów, dowiedziała się jako osoba dorosła.

Obie uratowane kobiety już nie żyją. Z wnioskiem o ich uhonorowanie wystąpił mąż Łucji Kral-Cieślak, mieszkający w Gliwicach Józef Cieślak. Odznaczenie odebrali córka państwa Kralów Jolanta Kolińska i syn Zygmunt Kral.

Odznaczeni zostali w poniedziałek również Julia i Kazimierz Zięcikowie, którzy w latach 1943-44 w swoim gospodarstwie na obrzeżach Tarnopola ukrywali trzynastoosobową grupę żydowskich uciekinierów z getta. Przygotowali dla nich dwie podziemne kryjówki – w domu ukrywały się cztery osoby, w stajni - dziewięć kolejnych.

Dyplom i medal Sprawiedliwych odebrał ich syn, mieszkający w Bytomiu 88-letni Józef Zięcik. "To uhonorowanie za trud i ryzyko utraty życia. Gdyby to się wydało podczas okupacji, w czasie przechowywania tych osób, na pewno by nas nie było. Nie byłoby naszej rodziny, która w tej chwili, jak się doliczyłem, liczy ponad 50 osób” - mówił dziennikarzom Zięcik.

Decyzje o uhonorowaniu państwa Hübnerów, Kralów i Zięcików specjalna komisja Instytutu Pamięci Narodowej Yad Vashem w Jerozolimie podjęła w 2013 r. W uroczystości w Gliwicach uczestniczyli m.in. przedstawiciele ambasady Izraela, prezydent miasta Zygmunt Frankiewicz, a także ponad 300 uczniów gliwickich szkół.