Troje nowych Sprawiedliwych wśród Narodów Świata
Michalina i Stanisław Nawłokowie ocalili w czasie wojny 6-letnią Rozalię Wassner. Kiedy wybuchła wojna, dziewczynka wraz z rodzicami trafiła do okupowanego przez Sowietów Przemyśla, a następnie do getta warszawskiego. Bencjon, ojciec Rozalii, trafił do ZSRR. Podczas akcji likwidacyjnej rodzina dziewczynki została deportowana do obozu zagłady w Bełżcu – uratowała się jedynie Rozalia, która zdołała dotrzeć do Lwowa. Jej ciotka załatwiła jej fałszywe dokumenty na nazwisko Rozalia Stanisława Dudzińska, a następnie – szantażowana przez służącą, która domyśliła się, że dziewczynka jest Żydówką – przekazała Rozalię pod opiekę przyjaciół, Michaliny i Stanisława Nawłoków. Mieszkali oni w Borkach Wielkich koło Tarnopola, w bardzo złych warunkach – żyli w jednym małym pokoju z kuchnią, razem z dwójką własnych dzieci. Bez wahania przyjęli jednak Rozalię i ukrywali ją do końca okupacji. W 1947 roku do Polski wrócił z ZSRR Bencjon Wassner, a w latach 60-tych Rozalia wyjechała do Izraela. Dziś posługuje się nazwiskiem Shoshana Ronen. Oto, jak podczas uroczystości wspominała Nawłoków: „Jestem dziś bardzo wzruszona. Chcę dziś powiedzieć o moich wybawcach i o tym, jak wielkim bohaterstwem było dać trzeciemu dziecku, które nie jest twoje, tyle samo. Każdą kromkę chleba, których było tak mało, w największym głodzie, dzieli na trzy równe części. Mam troje swoich dzieci i nie wiem, czy ja bym potrafiła dać w podobnej sytuacji swojemu mniej, by nakarmić czyjeś. To bohaterstwo największe".
Julia Wala ukrywała w swoim domu w Buczkowicach koło Bielska-Białej, Ruth (Różę) Rosenfelt i jej siostrę Helenę. Rodzice dziewczynek – Sara i Aaron Kriszer-Weinlez – mieszkali przed wojną w Bielsku. Podczas wojny rodzina znalazła się w getcie w Wadowicach. Sara trafiła do Auschwitz, Aaronowi z córkami udało się ukryć. Wkrótce jednak zginął, a osierocone dziewczynki trafiły do gospodarstwa Julii Wali, gdzie przeżyły resztę wojny. W specjalnych kryjówkach umieszczano je tylko wtedy, gdy do gospodarstwa przychodzili Niemcy. Kilka miesięcy po wyzwoleniu dziewczynki zabrała żydowska organizacja, a w 1949 roku adoptowało je amerykańskie małżeństwo – zmieniły wtedy nazwisko na Helen i Ruth Banker. Julia Wala zmarła w 1981 roku. Odbierając medal w jej imieniu, Halina Macher powiedziała: „Jesteśmy z babci bardzo dumni, że była taką bohaterką. Nie wiem, czy ktoś z nas by się odważył zrobić to, mają tak liczną rodzinę: siedmioro dzieci. Wiadomo, co by się stało, gdyby Niemcy się dowiedzieli".





