Znaczenie znajomości języka i obyczajów

Na ucieczkę z getta i życie „na fałszywych papierach” po „aryjskiej stronie” decydowali się zwykle Żydzi zasymilowani – znający kulturę i podstawowe obyczaje świąteczne Polaków, wyuczeni podstawowych modlitw katolickich i zasad liturgii, mający wiedzę na temat przepisów na tradycyjne polskie potrawy i, przede wszystkim, dobrze posługujący się polszczyzną.

Choć zdarzały się wyjątki – znamy historie osób przebywających „na powierzchni”, które maskowały swą nieznajomość lub niedostateczną znajomość polskiego (żydowski akcent, intonacja, używanie zwrotów frazeologicznych pochodzących z jidysz) przez udawanie głuchoniemych. Tak jak profesor Perec Willenberg udający niemego artystę fotografika Karola Baltazara Pękosławskiego.

Ci, którzy nie posługiwali się polszczyzną wystarczająco płynnie ani nie posiedli iście aktorskich umiejętności w udawaniu Polaków, decydowali się na życie w kryjówkach zamkniętych, w których istniało mniejsze prawdopodobieństwo spotkania szmalcownika, gestapowca czy podejrzliwego przechodnia.

Magdalena Grodzka-Gużkowska uczyła uciekinierów z getta warszawskiego, jak zachowywać się po tzw. aryjskiej stronie: „»Kobiety, do góry kapelusik, odkrywamy buzię, bo trzeba się opalić«” – wspomina w wywiadzie. „[Jakiegoś] pana miałam nauczyć, żeby umiał zachowywać się w kościele, wzięłam do kropielnicy, i mówię, żeby się przyjrzał, jak to robią katolicy: wchodzi, machnie i idzie. A on delikatnie włożył rękę. Ja do niego – per ty, a do starszego trzeba z szacunkiem – »Już wpadłeś, już cię nie ma« […], my tak zwiedziliśmy kilka kościołów aż go nauczyłam”.