Pola Dwurnik o kryjówkach

Temat “kryjówek po aryjskiej stronie” był dla mnie bardzo trudny. Na podstawie transkrypcji rozmów z uczestnikami tamtych wydarzeń miałam stworzyć rysunki, nawiązujące do poszczególnych historii.

Każda z nich jest niepowtarzalna, ale także uniwersalna w swoim przekazie o okrucieństwach wojny, dobru, poczuciu odpowiedzialności za innych i poświęceniu. Podobnie każdy rysunek musiał nawiązywać do zapamiętanych wydarzeń i oddać ich atmosferę, nie będąc jednocześnie ich bezpośrednią ilustracją. Zapoznając się z owymi niesamowitymi historiami, czułam przerażenie, wzruszenie, podziw i wielki szacunek dla ich bohaterów – Żydów i Polaków.

To były bardzo silne emocje. Zadawałam sobie pytanie, czy forma tak ograniczona jak monochromatyczne kreski i plamy na niewielkiej powierzchni papieru może choć w najmniejszym stopniu oddać strach i czyhające zewsząd niebezpieczeństwo oraz wielką szlachetność serca i bezmiar dobroci, jaką wykazali się poszczególni Sprawiedliwi i ich rodziny.

Często musiałam poczekać kilka dni, aż historia we mnie okrzepnie, a emocjonalne podejście do niej nie będzie blokowało mojej pracy. Potrzebowałam uspokojenia i ciszy, żeby wyobrazić sobie tamtych ludzi, tamte wnętrza, budynki czy sytuacje i skoncentrować się na możliwych rozwiązaniach wizualnych. Przenieść wagę słów w świat obrazu – świat zupełnie odmiennego języka.