Rodzina Śliwińskich

powiększ mapę

Audio

4 audio

Wywiad z Leonem Śliwińskim

Koledzy

„Chodziłem do szkoły, do jednej klasy z uczniami, uczennicami żydowskimi. To byli moi koledzy szkolni. W domu, w którym mieszkaliśmy, na ul. Leśniej, też mieszkali Żydzi. Tam mieszkała m.in. rodzina Dawida Friedmana, którego wyprowadziłem z getta”.

Szmugiel

„W czasie okupacji mieszkaliśmy na wsi Niwki Daleszyckie. Do Niwek dochodziła kolejka leśna, z tartaku w Kielcach do lasu na Niwkach. Ponieważ rodzice nie pracowali i nie mieliśmy pola, mnie przypadło w udziale utrzymanie rodziny. Woziłem z Kielc chleb, mięso, wędlinę kolejką z Daleszyc do Kielc i tam sprzedawałem”.

„Z towarem wchodziłem też do getta. Pewnego dna w getcie spotkałem Dawida Friedmana, którego znałem ze wspólnego zamieszkiwania przy ul. Leśnej w Kielcach. Dawid pewnego dnia powiedział mi, że chce się widzieć ze mną pan Rosenberg, który się Dawidem opiekował, bo jego rodzice już nie żyli, został sam z siostrzyczką. (…) Zostali zamordowani przez hitlerowców”.

Propozycja

„Gdy się spotkałem z Rosenbergiem, zaproponował mi, żebym wyprowadził Dawida z getta. Odpowiedziałem, że muszę porozumieć się z rodzicami. Po rozmowie z rodzicami, którzy wyrazili na to zgodę, powiedziałem Rosenbergowi, że zgadzam się na wyprowadzenie Dawida”.

„Chciałem uratować Dawida przed śmiercią, bo wiedziałem, że z getta wywożą do obozu koncentracyjnego i tam mordują. (…) Trzeba ryzykować w takiej sytuacji, bo gdy chodzi o ratowanie człowieka, który jest zagrożony śmiercią, trzeba sobie pomagać”.

„Nie bałem się. I w kwietniu 43 roku wyprowadziłem Dawida z getta przez bramę pilnowaną przez żydowskich policjantów. Oni się wtedy odwrócili, a ja z Dawidem przeszedłem. Poprowadziłem Dawida do kolejki i kolejką pojechaliśmy na wieś do nas. (…) ja miałem 14 lat, Dawid był jakieś dwa lata młodszy ode mnie. Miał 12 lat”.

Kamuflaż

„Żeśmy to puszkę jakąś kopali, tak żeśmy się zabawiali i doszliśmy do kolejki, nikt z ludzi jadących kolejką nie rozpoznał w Dawidzie żydowskiego dziecka. Dojechaliśmy do Niwek i zaprowadziłem Dawida do naszego domu. (…) To był nieduży dom. Dom jednoizbowy, z sienią, obórką (…). Było nas sześcioro i Dawid siódmy. Nas czworo, rodziców dwoje, to sześcioro i Dawid siódmy (…) Mieszkaliśmy na uboczu. Niemcy tam się nie pokazywali”.

„Ojciec wyrobił Dawidowi metrykę na nazwisko Zygmunt Śliwiński i Dawid mieszkał u nas jako rzekomo nasz brat stryjeczny, syn brata ojca z Warszawy. (…) Staraliśmy się robić wrażenie, że to jest członek naszej rodziny. Sąsiedzi nasi mieli Dawida za polskie dziecko. (…) Nie miał żydowskiej urody. Wyglądał na polskie dziecko. (…) Poza naszą rodziną nikt nie wiedział, że Dawid jest dzieckiem żydowskim. (…) Dawid mieszkał z nami do stycznia 1945 roku, do wyzwolenia Kielc”.

Siostra

„Siostra Dawida mieszkała z Rosenbergami, Stefan Sawa wybudował w Daleszycach domek, w którym zamieszkała rodzina Rosenberga i siostrzyczka Dawida. (…) Rodzina Rosenberga i siostra Dawida zostali zamordowani i spaleni (…) przez Polaków. (…) 1944, luty. (…) Dokąd nie zginął Rosenberg, pomagał nam w utrzymaniu Dawida”.

Partyzanci

„Latem 44 roku Daleszyce zostały opanowane przez partyzantów. Granatowi policjanci mieli biało-czerwone opaski. Na Domu Ludowym w Daleszycach powiewała biało-czerwona flaga. Tak samo biało-czerwona flaga powiewała na wieży kościoła w Daleszycach. Daleszyce od strony Górna zostały zaminowane, także Niemcy nie mogli tam dojechać, a jak się pojawił jakiś oddział niemiecki, to został przez partyzantów wybity”.

„Dawali się partyzanci Niemcom we znaki, toteż w sierpniu 44 roku Niemcy zorganizowali karną ekspedycję przeciwko mieszkańcom Niwek, oddział kałmuków, karna ekspedycja niemiecka, dowodzona przez niemieckich oficerów”.

Las

„Ojciec został w domu, mama ze starszym bratem, a ja z siostrą i najmłodszym bratem i z Dawidkiem uciekaliśmy do lasu. Gdy byliśmy już daleko w polu, z lasu na Kobylance wyjechało kilku jeźdźców na koniach. Zaczęliśmy przed nimi uciekać jeszcze szybciej do lasu. Ci jeźdźcy to byli kałmucy, pojechali za nami i strzelali, ale udało nam się uciec do lasu przed nimi. (… ) Kałmucy, jak kogoś złapali na Niwkach czy w Daleszycach, mordowali. Kilkunastu mieszkańców Daleszyc poprowadzili do Górna i w Górnie zastrzelili”.

„W lesie początkowo zgubiłem się z Dawidem. (…) Udałem się do lasu na kwartę. Kwarta to było miejsce, gdzie w styczniu 1863 roku stacjonowali powstańcy styczniowi. Tam zgromadziła się ludność Daleszyc i okolicznych wiosek. Pobudowali szałasy. Myśmy się do nich dołączyli i byliśmy z nimi. (…) Około dwóch tygodni. Dawida znalazłem po dwóch dniach i już byliśmy razem”.

Rozstanie

„Dawid odszedł od nas tuż po wyzwoleniu i początkowo mieszkał w Kielcach na Plantach. Tam była siedziba gminy żydowskiej i potem wyjechał do Krakowa, do Chrzanowa i stamtąd po nauczeniu się języka hebrajskiego wyjechał do Palestyny. (…) To był rok 47”.

„Napisałem do Dawida, żeby nie pisał do mnie, bo jadę do wojska. W 1993 roku odwiedził nas kolega Dawida, Selinger, po naszemu Henryk Selinger, zadzwonił, że chce się ze mną widzieć… I on nam właściwie powiedział później, że Dawid chciałby nas zaprosić, tylko nie ma dokładnego adresu, a on znalazł, właśnie Selinger znalazł adres do nas i potem podał ten adres Dawidowi i Dawid do nas dzwonił, napisał i prosił, żebyśmy przyjechali”.

Spotkanie

„Jak myśmy się spotkali tam w Izraelu, już na lotnisku, to on sobie przykleił taką tabliczkę «Zygmunt Śliwiński», żebyśmy go poznali, bo tyle lat się nie widzieliśmy, (…) to się obawialiśmy, czy się poznamy”.

Bibliografia

  • Magdalena Suchodolska, Wywiad z Leonem Śliwińskim, Kielce 8.07.2010