„Wagony śmierci”. Relacja Haliny Aszkenazy-Engelhardt | Polscy Sprawiedliwi

Kubacki Michał

powiększ mapę

Audio

4 audio

„Wagony śmierci”. Relacja Haliny Aszkenazy-Engelhardt

„Wzięli nas powoli, marszem na Umschlagplatz i spakowali do tych wagonów, wagonów śmierci. Nie było miejsca, żeby się ruszyć, nie było powietrza. Tylko dwa małe okienka. Staliśmy tam i ludzie mdleli, i płakali, i robili pod siebie… A cały dzień słońce. Ja mało nie zemdlałam” – mówi Halina Aszkanazy-Engelhardt.

„Jeden miał pierścionek brylantowy i prosił tam Polaków, żeby dali mu butelkę wody za to, ale bali się, nikt nie chciał. Aż jeden taki odważniejszy widocznie, przyniósł dużą butlę i dostał ten pierścionek”.

Była tam z mamą i kuzynką Celiną. Gdy nastała noc, pociąg ruszył. Jechał na Majdanek.

„Nagle jedna dziewczyna mówi: «Słuchajcie, ja już kiedyś wyskoczyłam z takiego pociągu, pokażę wam jak przejść przez to okienko». Przepuścili ją, wyskoczyła, udało się. I od razu kolejka, żeby wyskoczyć. Mama mówi: «Idź z Celiną, idźcie do księdza Kubackiego. Ja może wyskoczę, nie wiem, boje się». Celina wyskakuje i ja za nią. Mama mnie jeszcze obejmuje, stoi za mną, wypycha: «Pamiętaj – bazylika, ksiądz Kubacki, piątką do końca». I to były ostatnie słowa mamy, które zapamiętałam”.

W lesie spotkała Celinę i dwie koleżanki. Miejscowi ludzie dali im pieniądze na powrót do Warszawy. W powrotnej drodze Niemcy przeszukali pociąg i wyciągnęli z niego żydowskie dziewczęta. Haliny nie wzięli.

„Ja podchodzę do okna, ja widzę, że koleżanki i Celina… I Celina krzyczy – «Ja chcę żyć! Ja chcę żyć! Dajcie mi żyć! Ja chcę żyć!». Wyrywa się i oni ją chwytają. Pociąg rusza. Ja zostaję sama. Jadę do Warszawy. Samotna. Celiny nie ma. Celina została tam. Złapali ją ci Niemcy, na pewno zamordowali na miejscu. Mama została w wagonie, pojechała na Majdanek. Ja jestem sama. Jadę. Bazylika, ksiądz Kubacki, piątką do końca…”

Halina Aszkenazy-Engelhardt została wywieziona z getta warszawskiego podczas powstania w kwietniu 1943 roku. Po skoku z pociągu trafiła do Bazyliki Najświętszego Serca Jezusowego na warszawskiej Pradze. Pomocy udzieli jej m. in. polscy duchowni, ksiądz Michał Kubacki i siostra Bernadetta. Halina brała udział w powstaniu warszawskim, potem trafiła do Niemiec na roboty. Kilka lat po wojnie wyemigrowała do Izraela.

„Ja mam wiele sympatii i uczucia dla Polski, to moja pierwsza ojczyzna” – mówi.

* * *

Wywiad i opracowanie: Klara Jackl.

Z kolekcji historii mówionej Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Data realizacji wywiadu: 20.04.2013 r.

 

Historie pomocy w okolicy