Rodzina Szymańskich

powiększ mapę

Audio

5 audio

„Mama kupiła mi krzyżyczek ze złotym łańcuszkiem, abym dobrze wyglądała” – historia rodziny Szymańskich

Fela Raviv mieszkała w Łodzi przy ul. Dolnej 6 wraz z rodzicami Mojżeszem Habermanem i Reginą (Rifką) z d. Moro (jej rodzina pochodziła z Radomia) oraz dwójką rodzeństwa – starszą siostrą Hają (ur. w 1930 r.) i młodszym bratem Icchakiem (ur. w 1934 r.). Ojciec prowadził w mieszkaniu warsztat tkacki, wyrabiał chusty. W domu rozmawiano w jidysz i po polsku. Dzięki siostrze, która języka polskiego uczyła się w szkole, Fela mówiła po polsku bardzo dobrze.

Po wkroczeniu Niemców do Łodzi rodzina straciła źródło utrzymania. Została wywieziona do Krakowa, gdzie Regina urodziła kolejne dziecko – córkę Hanę (Hankę). Habermanowie usiłowali sprowadzić się do rodziny Reginy w Radomiu, ale nie było tam dla nich wystarczająco miejsca, więc pojechali na wieś koło Kazimierza Małego, do gospodarstwa innych krewnych Reginy.

Po jakimś czasie ponownie znaleźli się w  Radomiu – w małym getcie utworzonym na początku kwietnia 1941 r. w najbiedniejszej części miasta. Do getta sprowadzono około 8 tys. Żydów, panowały tam głód i epidemia tyfusu. Teren częściowo otoczony był drutem kolczastym. W obliczu głodu, rodzice, a później także Fela i jej starsza siostra, zaczęli wykradać się z getta, by wymieniać przedmioty codziennego użytku na żywność. Ciemny kolor włosów siostry Feli sprawiał, że dziewczynki często przepędzano, spuszczając na nie psy. Dlatego wkrótce Fela zaczęła chodzić po okolicznych wsiach sama.

W wywiadzie dla Muzeum POLIN w 2015 r. Fela Raviv wspomina: „Miałam osiem lat. I chodziłam od wsi do wsi. Mama kupiła mi krzyżyczek ze złotym łańcuszkiem, abym dobrze wyglądała. Mogłam spokojnie rozmawiać po polsku, wszędzie mnie bardzo dobrze przyjmowali i dawali mi jeść tam”. Przedstawiała się jako Weronka Mickiewicz, sierota z Poznania.

W sierpniu 1942 r., przy okazji jednej z takich wypraw, Fela została na noc w domu rodziny Szymańskich. Następnego dnia, Szymańscy, po powrocie z miasta, gdzie handlowali, powiedzieli dziewczynce, że getto radomskie zostało zlikwidowane. Pod pretekstem sprzedaży mleka i śmietany, Fela udała się do Radomia: „Poszłam tam do geta. Nic nie było. Nie było znaku. Wszystko było zrujnowane. Już nikogo nie znalazłam”.

Istotnie 4 i 5 sierpnia 1942 r. w Radomiu zostało zlikwidowane tzw. małe getto na Glinicach, a jego mieszkańcy wywiezieni zostali do obozu zagłady w Treblince. Żydów z dużego getta wywieziono do Treblinki między 16 a 18 sierpnia 1942 roku. Wśród zamordowanych byli rodzice i rodzeństwo Feli.

Dziewczynka wróciła do Szymańskich i została u nich. Pomagała im w prowadzeniu gospodarstwa i pasaniu krów. Nie została zapisana do szkoły, ponieważ do tego potrzebna była metryka kościelna. Uczyła dzieci we wsi polskiego i rachunków. W obawie o bezpieczeństwo opiekunów, Fela opuściła Szymańskich latem 1944 roku. Jako Zofia Mickiewicz mieszkała później w innej wsi, a następnie, już po zakończeniu wojny, zmieniwszy znów imię na Władysława, w Kątach Wrocławskich.   

Fela wciąż ukrywała swe żydowskie pochodzenie. We Wrocławiu zetknęła się z Żydami, którzy domyśliwszy się, że Fela jest Żydówką, zabrali ją ze sobą, do domu. Fela obawiała się jednak powrotu do żydowskiej tożsamości: „Jeszcze nie myślałam o tym. Powiedziałam: «Jak jeszcze będzie wojna, to ja nie chcę»”.

Fela wyszła za mąż za Zvi Urbańczyka, który wojnę przeżył w Związku Radzieckim i działał w komórce Haszomer Hacair. Początkowo mieszkali we Wrocławiu, gdzie Zvi zajmował się administracją szkoły, a następnie w Warszawie, gdzie pracował w Ambasadzie Izraela. W 1950 r. wyjechali z Polski do Izraela i zmienili nazwisko na Raviv. Fela wychowywała córkę i syna, pracowała w banku.

W 1990 r. przyjechała do Polski i odszukała Szymańskich. Od tego czasu pozostała z nimi w bliskim kontakcie, odwiedzała ich, wysyłała pomoc finansową i zapraszała ich dzieci i wnuki do Izraela.