Władysław Kowalski

powiększ mapę

Historia pomocy - Władysław Kowalski

Władysław Kowalski pochodził z rodziny szlacheckiej. Z zawodu był urzędnikiem. W czasie I wojny światowej walczył w armii rosyjskiej, później w polskiej. Odszedł ze służby w 1935 r. i podjął pracę w Warszawie w firmie „Philips”. Zarówno w wojsku, jak i „Philipsie” jego relacje z żydowskimi podwładnymi i współpracownikami bardzo dobrze się układały. W czasie okupacji hitlerowskiej Kowalski podjął się misji ratowania Żydów.

Pierwszym ocalonym przez niego Żydem był Bruno Boral, który latem 1940 r. zaczepił go na ulicy i poprosił o coś do jedzenia. Kowalski zabrał go do swojego domu przy ul. Pańskiej 111, załatwił fałszywą metrykę, zameldowanie na Pradze oraz pracę w „Philipsie”.

Po utworzeniu w Warszawie getta, Kowalski zaangażował się w organizowaną przez pracowników „Philipsa” pomoc dla żyjących za murami byłych pracowników zakładu. Z polecenia dyrekcji wchodził do getta zaopatrzony w specjalną przepustkę: „Moje zadanie polegało na tym, że pod pretekstem inkasowania należności wekslowych lub ściągania długów, wyszukiwałem odpowiednich ludzi, by przy pomocy firmy wyprowadzić ich z getta i umieścić ich tak, by mogli przetrwać okres okupacji”. Jednego ze znajomych z pracy, Seweryna Sznajdermana, jego żonę Zulę i córeczkę Basię w lipcu 1941 r. umieścił w mieszkaniu znajomego Tadeusza Szadkowskiego przy ul. Radzymińskiej 22.

W sierpniu 1941 r. Władysław Kowalski pomógł rodzinie Rubinów, która ukrywała się w gruzach warszawskiej kamienicy: adwokatowi Filipowi, jego siostrze Karolinie oraz bratu Janklowi i jego żonie Balbinie. Kowalski zabrał ich do swojego mieszkania. Filip i Jankiel bardzo głośno się kłócili, przez co nastręczali wszystkim niebezpieczeństwa. Po kilku miesiącach Kowalski rozdzielił ich i znalazł im inne schronienie.

Na jesieni 1942 r. z pomocą Piotra Bojko Kowalski wydobył z getta w Izbicy czteroosobową rodzinę Rozenów z Zamościa: Chaima, Adę i ich córkę Malwinę oraz siostrę Chaima, Wandę. Zabrał ich do Warszawy i ulokował w mieszkaniu swojego przyjaciela płka Zdzisława Szczepanowskiego przy ul. Jasnej 5.

W lutym 1943 r. wydostał z getta warszawskiego 7 osób: Józefa i Rachelę Tylia, Leę Bucholc, Arona i Helenę Bialer oraz Mieczysława i Barbarę Rezyk. Tyliów umieścił w mieszkaniu płka Jana Babeckiego przy ul. Tamka 11. Leę Bucholc zawiózł do swojej znajomej Franciszki Majewskiej do Tarczyna koło Warszawy. Małżeństwa Bialerów i Rezyków sprowadził do siebie. „Wszyscy oni czworo byli tak strasznie wynędzniali z głodu, poranieni i posiniaczeni z bicia, że miałem wątpliwości, czy w warunkach, do jakich ich sprowadziłem, potrafię utrzymać ich przy życiu. […] byłem w niemałej rozterce duchowej. Co bym począł, gdyby jedno z nich umarło? […] Ale jakoś powoli ułożyło się wszystko. Ludzie ci wrócili do zdrowia”.

Latem 1943 r.  Władysław dowiedział się o ciężkiej sytuacji ośmiu Żydów ukrywających się na Pradze przy ul. Ząbkowskiej. Byli to Roman i Cypora Fiszer, siostra Romana, Bina Bergmanowa, jego brat Mordechaj z narzeczoną Tusią Sakowicz, Seweryn i Wanda Waholder, a także Baruch Goldfarb. Grupa była szantażowana przez Polaka kolaborującego z Niemcami. Kowalski postanowił sprowadzić Żydów do swojego mieszkania.

Ukrywanych na Pańskiej miało być już dwunastu, więc konieczne stało się wybudowanie dla nich kryjówki. „Z pomocą Romana Fiszera udało mi się wybudować w moim mieszkaniu kryjówkę w ten sposób, że postawiliśmy nową ścianę przez całą długość jednego z pokoi”.

Stopniowo do mieszkania Kowalski sprowadził resztę osób.  W czasie przewożenia Biny Bergmanowej cudem uniknięli śmierci, gdy poddani zostali kontroli niemieckiej: „Jechaliśmy dorożką i tylko dzięki przytomności umysłu naszego dorożkarza, wyszliśmy […] cudem z tej kontroli. Albowiem w chwili legitymowania nas, wartownik niemiecki zaglądnął Binie Bergman w oczy, po czym odchylił chustkę, którą miała na głowie […] i zaczął krzyczeć: «Jude, Jude!». Wówczas nasz dorożkarz, lekko podchmielony, nie tracąc rezonu, zaczął tym samym głosem wtórować Niemcowi: «Jude, jakie Jude, co za Jude, ja z Judami nie jeżdżę!». Po czym wyjął zza pazuchy 200 złotych i zanim ten się zorientował, wpakował mu je do ręki”.

Ukrywanie tak dużej ilości osób łączyło się w wysokimi kosztami. Początkowo ukrywani dokładali się do utrzymania, ale pieniądze szybko się skończyły. Kowalski wpadł wtedy na pomysł, aby zorganizować w domu produkcję zabawek. Gotowe wyroby sprzedawał w sklepach zabawkowych.

Od września 1943 r. do końca lipca 1944 r. Niemcy trzy razy rewidowali mieszkanie Władysława. Nigdy nie odkryli jednak kryjówki. Po trzeciej rewizji Władysław trafił na posterunek gestapo, skąd, dzięki znajomościom, został wypuszczony.

W sierpniu 1944 r., w czasie powstania, mieszkanie Kowalskiego zostało zbombardowane. Wszyscy zeszli do piwnicy, ale szybko musieli się stamtąd ewakuować. Przemieszczali się z miejsca na miejsce szukając schronienia w piwnicach przypadkowych domów. Władysław kierował grupą. „W trakcie tych wędrówek przyłączali się do mnie wciąż nowi i nieznani mi Żydzi, którzy wyczuwając moje pozytywne nastawienie do nich, szukali u mnie oparcia. Ja przygarniałem tych ludzi do siebie i starałem się dowieść im czynami, że mogą na to oparcie liczyć”. Do grupy dołączyło wówczas 30 osób:  lekarze Zew i Helena Beck, Jakub Karol, Szaja, Ruth i Liwia Ginsburgowie, Roman i Chana Noszczykowie, Menachem i Chana Justinowie, lekarz Baruch Dżima, Karolina i Jakub Markowie, Pola Gleniec, Zygfryd i Bronka Rosłańcowie, Adam i Ela Czareccy, Joachim i Chawa Stachowie, Izaak i Mela Szerowie, Abraham Szabaton z wnukiem Kubą Szabatonem, Gienek Szabaton z żoną Bronką i Henek Szabaton z żoną Miriam (synowie Abrahama Szabatona) oraz bracia Adam i Natan Knoblochowie. Przyłączyli się także ci, których Kowalski wcześniej umieścił u znajomych. Grupa liczyła teraz 56 osób.

Po upadku powstania wszyscy razem zostali w Warszawie, w ukryciu. Kowalski zorganizował przestronny bunkier w piwnicach zbombardowanego domu przy ul. Siennej 20/22. Ukrywający się zamurowali okna, zrobili przekop do kanału, by w razie niebezpieczeństwa móc uciec, wybudowali piec do gotowania i wychodek. Pobyt w kryjówce przewidziany był na dwa, trzy tygodnie. Spędzili tam kilka miesięcy, do stycznia 1945 r. Bardzo szybko skończyły im się zapasy jedzenia. Żywili się gotowaną wodą z cukrem, którego mieli pod dostatkiem, i tabletkami witaminy „C”. Egzystencja w kryjówce była bardzo ciężka. Mordechaj Fiszer zmarł. Jego ciało pochowano w bunkrze.

19 stycznia 1945 r. ukrywani wyszli na powierzchnię. Większość z nich udała się do Łodzi, a później za granicę, m.in. do Izraela, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Francji, Belgii i Brazylii.

Władysław Kowalski pozostał w kontakcie z Romanem i Cyporą Fiszer, Biną Bergmanową, Adamem i Elą Czareckimi, Mieczysławem i Barbarą Rezyk, Zygfrydem i Bronką Rosłaniec. W 1947 r. ożenił się z uratowaną Leą Bucholc, z którą w 1957 r. wyjechał do Izraela. Od 1962 r. pracował w Instytucie Yad Vashem.

Bibliografia

  • Marta Pietrzykowska, Wywiad z Cyporą Fiszer, 1.06.2008
  • Archiwum Yad Vashem