Rodzina Stupnickich

powiększ mapę

Audio

5 audio

Historia pomocy - Rodzina Stupnickich

Chodziła z mamą do getta. Mama jako administratorka domów trzymała pod pachą księgi meldunkowe, ona w szkolnej teczce przenosiła chleb i marmoladę. Miała 12 lat.

Zimą 1941 r. mama powiedziała: wyprowadzimy z getta żydowską dziewczynkę. Czekały na nią do zmroku. Przyszła z ojcem. Liliana miała 11 lat, wielkie zielone oczy z długimi rzęsami i czarne kręcone włosy. Ojciec płakał. Pani Anna nigdy nie zapomni sceny ich pożegnania. Hilary Alter był działaczem Bundu, wiedział, że żegna się z córką na zawsze. Zamieniły się ubraniami. Lilka nałożyła jej granatowe palto z kołnierzem i beret z szarotką, obowiązujący w szkołach zakonnych. Mama powiedziała im: A teraz głowy do góry.


„Za murami getta czekała umówiona dorożka, która miała nas zawieźć na Mickiewicza”

Zobacz dom przy ul. Mickiewicza 25, w którym rodzina Janina i Anna Stupnickie ukrywały Lilianę Alter.


 Wyszły z getta na przepustkę matki. „Lilka została naszą kuzynką – mówi pani Anna. – Mama wyrobiła jej papiery na swoje panieńskie nazwisko Krysia Wójcik i była u nas nie jeden dzień czy miesiąc, ale cztery lata, do wyzwolenia. Razem przeszłyśmy Powstanie, obóz pruszkowski, trzydniową wywózkę bydlęcymi odkrytymi wagonami. I zagrożenie było co godzinę. W każdej godzinie mogliśmy wszyscy zginąć”. W dwupokojowym mieszkaniu przy ul. Mickiewicza 25 na warszawskim Żoliborzu, gdzie mieszkała pani Anna z mamą i babcią, pomieszkiwał także Ryszard Grynberg, który ukrywał się u jej ciotki na ul. Złotej. Przychodził też prawie codziennie dr Mikołaj Borenstein z Łodzi, któremu pani Janina załatwiła Kennkartę i pracę palacza kotłowni centralnego ogrzewania w sąsiednim domu.

Pani Anna Bando jest na emeryturze, była lekarzem neurologiem. Podobnie jak jej matka Janina Stupnicka została odznaczona tytułem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata.

Historie pomocy w okolicy