Rodzina Siwaków

powiększ mapę

„Uciec, gdzie pieprz rośnie”. Historia rodziny Siwaków

Mieczysław Siwak i jego żona Anna z d. Dziedzic mieszkali w Bukowskich Górach, niedaleko wsi Zmiennica (woj. podkarpackie). Latem 1942 r. pomogli żydowskiej rodzinie Fischbeinów z Krosna, którzy uciekli z getta w Rymanowie.


Losy rodziny Fischbeinów przed wojną

Ozjasz Fischbein i Fela (Fejga, Fania) Galpern poznali się w latach 30. XX w. w Warszawie. Po ślubie prowadzili sklep w Krośnie (woj. podkarpackie), a tuż przed wojną przenieśli się do pobliskiego Iwonicza, gdzie otworzyli hotel „Bristol”. W 1936 r. urodziła się ich córka Dora.

Po rozpoczęciu wojny Niemcy zarekwirowali hotel Fischbeinów. Wówczas rodzina wynajęła pokój na przedmieściach Iwonicza. W czerwcu 1942 r. zmuszeni do przeprowadzki do getta w Rymanowie, spakowali dobytek do kilkunastu waliz. Część z nich przekazali na przechowanie znajomym, część zostawili na strychu. 

Czytaj więcej o getcie i tzw. aryjskiej stronie »

Ucieczka Fischbeinów z getta w Rymanowie

Na początku sierpnia po getcie rozeszły się pogłoski o wywózce. „Teściowa Feli poprzez Urząd Pracy w Krośnie załatwiła rodzinie przydział pracy do Bzianki. 10 sierpnia 1942 r. rodzina przybyła do dworu w Bziance”, zapisała w relacji Teresa Czubska, wnuczka państwa Siwaków. Kiedy w majątku zjawili się Niemcy, Fischbeinowie uciekli do lasu.

Fela po roku w ukryciu zaczęła prowadzić pamiętnik, który po wojnie ukazał się w druku. Ten dzień wspominała: „Z daleka widziałam furmankę, którą przyjechało dwóch ludzi z dworu. Powiedzieli, że przyjechało gestapo po robotników i wobec tego, że jesteśmy u dziedzica jako robotnice zameldowane to musimy już jechać”.

Fischbeinowie uciekli nad Wisłok, schowali się w nadrzecznych zaroślach. Po kilku dniach syn rządcy majątku przyprowadził do kryjówki Mieczysława Siwaka. Ten zgodził się zabrać Fischbeinów do siebie, do leśniczówki w Bukowskich Górach. 

15 sierpnia 1942 r. w ulewnym deszczu uciekinierzy dotarli na miejsce.

„W tej beznadziejnej sytuacji to był dla nas istny cud nieba. Tylko ręka Boga mogła nam pomóc”

Leśniczy, jak pisała Fela: „barczysty chłop o dobrodusznej twarzy, bardzo dobre wrażenie robił. Taka prosta dusza. […] Po wejściu do środka posadził nas, usiadł i obserwował. Dostał zapłatę za drogę 100 może 200 zł. Po rozlokowaniu od razu zaczęliśmy dawać im prezenta, ja dałam: koszyk pleciony, portmonetkę nową, 2 pary pończoch, 2 pary pończoszek dziecinnych, aparat do golenia, przybory różne galanterii, chusteczki. Teściowa: budzik, kawałek markizety itd.”. Anna Siwak przygotowała posiłek. „Jedliśmy i pili do syta […] byliśmy bardzo zadowoleni, ponieważ od czterech dni nie jedliśmy nic ciepłego”.

Kryjówka na strychu rodziny Siwaków

Na polanie w gęstym lesie stały cztery chałupy, ich gospodarze byli dobrymi sąsiadami. Leśniczy był jednak ostrożny. „Prosił nas, abyśmy po śniadaniu poszli na strych”. Mimo względnie bezpiecznej lokalizacji Siwakowie bali się, że ich kilkuletnie dzieci Józef i Bronisława, nie dotrzymają tajemnicy. Kilka dni Fischbeinowie spędzili w szałasie w lesie. 

W kolejnych dniach Fela notowała:

„Ten człowiek ma dobry charakter i nic złego nam nie zrobi, ale co tylko będzie mógł pomoże. […] daliśmy mu wczoraj [roz]zmienić 500 zł. Przyniósł drobne w porządku. […] Przyniósł też jedzenie. Mąż poszedł pod szałas matki, ja z dzieckiem zostałam w swoim. Co tam mówiono, nie wiem, grunt, że mąż przyszedł z p. Mietkiem mówiąc: »zabierz się«. Zabrał nas ze sobą. Zaprowadził nas na strych, ale nie do mieszkania, tylko stodoły. […] Nie zapomnę nigdy w życiu jacy myśmy szczęśliwi wtedy byli, » póki będzie ciepło, będziecie mogli być«”

Fischbeinowie za namową pana Mieczysława podjęli próbę ulokowania Dory w sierocińcu w Krośnie. Pani Anna ubrała dziewczynkę na wiejski sposób, w sukienkę swojej córki, a pan Mietek zabrał ją z innymi dziećmi z rodziny do miasta. Akcja nie udała się, dzieci wróciły do leśniczówki, w trakcie wcześniejszych uzgodnień pana Mieczysława zaszło nieporozumienie. 

Leśniczy poszukiwał innej miejscówki dla ukrywających się. Pozostałych pan Mieczysław przeprowadził do domu w sąsiedztwie:

„Znikąd pomocy. Siedzimy znowu w trójkę na strychu. W pobliskim domu znajduje się: teściowa Jadwiga, młodsza szwagierka Ewa, ze synkiem. […] W nocy było zimno spać. Dziecko kładliśmy do środka, a my po bokach w ubraniu, ani razu się nie rozbierając, kolacje jedliśmy w kuchni, schodząc późno w nocy o godzinie 11.00. Głód nam dokuczał”

W kolejnych tygodniach część dalszej rodziny Fischbeinów wróciła do getta w Krośnie. 

Sprzedaż Polakom złotego zegarka 

Jednocześnie Fischbeinowie starali się o wyrobienie fałszywych dokumentów. Pomagał w tym rządca majątku w Bziance, pan Polański:

„Obiecał pomoc, wziął zdjęcia. Na razie żniwa były w pełni. Pracowali. My zaś leżeli tam, co z łaski jedzenia podając, resztę dokupując. Pieniędzy nie płaciliśmy, byliśmy tam honorowo, wiec tylko rzeczami zrewanżowaliśmy się, co nas drożej kosztowało. […] Pamiętam nieraz zimne kartofle i to dziecko tak chętnie zjadało, albo zimny zastygły rosół, powodem do głodu było to, że były żniwa i nie mieli czasu do nas, aby gotować lub nam jedzenie kupować”. 

11 września 1942 r.:

„Poszłam po dokumenty do Polańskiego, ale człowiek, który to miał załatwić został usunięty z urzędu, sprawa upadla. Szło nam 1000 zł na miesiąc, a może i więcej i głodowaliśmy. Mąż kazał mi sprzedać złoty zegarek. Słuchałam się, pan Mietek z tym poszedł do Krosna i otóż, o zgrozo, pan Starach proponował za niego tylko 400 zł, kiedy mi dawali za niego tuż przed Akcją 1500 zł”

Czytaj więcej o znaczeniu zasobów finansowych »

Opuszczenie kryjówki przez Fischbeinów

We wrześniu zrobiło się chłodno: „[…] nie mogliśmy formalnie zasypiać, łachami przykrywaliśmy dziecko. Złe widoki były na przyszłość, byliśmy przybici, co my zrobimy, zbliża się zima. Nikt nie chciał wracać do getta w Krośnie. Pan Mietek, mając dobry charakter, widział że cierpimy. Przyszedł i powiedział: »póki było ciepło byliście u mnie, teraz trzeba dla was miejsca szukać…«. Znalazł u swojej kuzynki. Poszłam z nim tam – około 3 km – obejrzeć i zgodziłam się, 150 zł tygodniowo, oprócz obiadów i chleba, tylko mleko z rana i kolacje. Nie targowałam się i zgodziłam się”.

Fela, Ozjasz i Dora opuścili kryjówkę 15 września 1942 roku.

Państwo Siwakowie byli jednym z ogniw długiego łańcucha ludzi udzielających pomocy rodzinie Fischbeinów z narażeniem życia.

Koniec wojny i wyjazd z Polski

W kolejnej kryjówce w Woli Komborskiej Fela postanowiła rozesłać karty z podziękowaniami do tych, którzy dotychczas pomogli rodzinie:

„Zaczęliśmy sobie przypominać wszystkie szczegóły, jak i co z nami było. Będąc pod wrażeniem, napisałam listy do paru pierwszych naszych zbawicieli, że pamiętam ich dobroć dla nas i żebyśmy jeszcze dożyli, aby im osobiście się odwdzięczyć. Tak, jak im się należy. Kochany Stasiek Polański, co bezinteresownie śpieszył do nas zawiadomić, że już gestapo pojechało. A poczciwy, szlachetny charakterem i duszą Mietek Siwak, jaki pieczołowity był, kiedy spokojnie byliśmy pod jego opieką. Jeszcze by dożyć i odsłużyć się im”.

Ze względów bezpieczeństwa Fela nie wysłała listów do swoich dobroczyńców.

„Dziś akuratnie przyjechała p. Wilkowa jedna z naszych w łańcuchu zbawicieli. Pokazałam napisane listy do poprzednich naszych dobroczyńców, aby do skrzynki wrzuciła: »Nie – powiedziała – broń Boże listy posyłać, niech o pani nie wiedzą, niech myślą, że pani nie żyje«. Jest starsza, ma rację może, zaniechałam”

Doświadczenia, które Fishbeinowie zebrali w ciągu ukrywania się zadecydowały o powojennej decyzji o opuszczeniu Polski. „Jak Pan Bóg da dożyć, uciec, uciec, gdzie pieprz rośnie, aby nie być wytykanym palcem i być równym człowiekiem”.

Bibliografia

  • Bartoszewski Władysław, Lewinówna Zofia, Ten jest z ojczyzny mojej, Warszawa 2007

    Publikacja ta składa się z 3 części: zarysu monograficznego problematyki pomocy Żydom; zbioru wydanych dokumentów niemieckich i polskich dotyczących losu Żydów oraz pomocy Żydom; zbioru relacji powojennych Polaków i Żydów dotyczących pomocy.

  • Engelking-Boni Barbara, „...jest norma, jest zgoda i jest trochę honoru...”. Relacja ratujących z ukrywanymi na przykładzie dziennika Feli Fischbein, Zagłada. Studia i materiały
  • Alper-Fischbein Fela, Pamiętnik, 1947