Rodzina Dębskich

powiększ mapę
Zdjęć: 1

„W nocy przyszli do nas. Do stodoły naszej”. Historia rodziny Dębskich

Dębscy pomogli żydowskiej rodzinie Poziomków przeżyć Zagładę w Liwie k. Węgrowa. Po wojnie Ocalali wyjechali do Urugwaju. Dopiero po latach rodziny nawiązały ponownie kontakt. W 2018 roku razem pojechały do Liwa zobaczyć dawny dom Poziomków i szkołę, w której się ukrywali. 


Polacy i Żydzi w Liwie przed II wojną światową

Małgorzata i Ignacy Dębscy wraz z dziećmi mieszkali w Liwie k. Węgrowa (woj. mazowieckie). W miejscowości tej przed wojną mieszkało kilka rodzin żydowskich, jedną z nich byli Poziomkowie: Mojżesz (Moszek) i jego żona Estera z d. Goldstein oraz ich potomstwo: Izrael (Srul), Samuel (Szmul), Jenta i Eta (Etka). Należeli oni do tradycyjnych, religijnych rodzin. Żydzi z Liwa zajmowali się głównie handlem i rzemiosłem. Poziomkowie utrzymywali się z przetwórstwa i handlu nabiałem. Kupowali m.in. masło od chłopów z Liwa, przerabiali je na osełki o określonej wadze, pakowali i sprzedawali w Warszawie.

Rodziny Dębskich i Poziomków przez lata żyły w przyjaźni. Ich dzieci chodziły razem do szkoły i wspólnie spędzały czas, a dorośli pomagali sobie w trudnych chwilach. Z czasem, kiedy prowadzony przez nich handel zaczął przynosić profity, Poziomkowie kupili w Liwie działkę, na której niegdyś stała karczma, i wybudowali dom. W końcu lat 20. XX w. Małgorzata i Ignacy, kiedy jeszcze nie mieli własnego kąta, mieszkali u Poziomków.

Rodzina Poziomków w getcie w Węgrowie

Po wybuchu II wojny światowej Poziomkowie, jak i inni Żydzi, padali ofiarą kolejnych niemieckich rozporządzeń, które utrudniały im funkcjonowanie. Z pomocą przyjaźnie usposobionych osób udawało im się jednak nadal zarabiać na życie. Stale też utrzymywali przyjazne relacje z Dębskimi.

W 1941 r. Niemcy utworzyli w Węgrowie getto. Wszystkie żydowskie rodziny z Liwa musiały przenieść się na jego teren. Na niewielkim obszarze między ulicami Żeromskiego i Joselewicza, zamknięto ok. 6‒8 tys. osób z Węgrowa i okolic. Panowały tam trudne warunki sanitarne i aprowizacyjne. Szerzyły się choroby. Mojżesz i Eta Poziomkowie zmarli w getcie na tyfus.

„W nocy przyszli do nas”. Ucieczka Poziomków z getta

We wrześniu 1942 r. Niemcy przystąpili do likwidacji getta, a jego mieszkańców wywożono w transportach do obozu zagłady w Treblince. Pierwszego dnia tej akcji Estera, Izrael, Samuel i Jenta ukryli się w piwnicy. W nocy udało im się uciec z getta i przedostać do gospodarstwa rodziny Dębskich w Liwie. Ukryli się w stodole, oddalonej nieco od domu i tam doczekali poranka. Franciszek wspominał:

„W nocy przyszli do nas. Do stodoły naszej. Znali tę stodołę, bo tam mieli magazyn mąki. Mój ojciec przychodzi, stodoła zamknięta, a oni tam śpią na sianie”.

Ignacy i Małgorzata udzielili Poziomkom schronienia na kilka dni, by uciekinierzy mogli ochłonąć po dramatycznych wydarzeniach, których byli świadkami.

Poziomkowie upuszczają kryjówkę

Ze względu na wścibskich sąsiadów Dębskich, Poziomkowie nie pokazywali się na podwórzu gospodarstwa. By nie narażać rodziny Dębskich, Poziomkowie zdecydowali, że kolejne tygodnie spędzą w okolicznym lesie. Zbudowali tam kryjówkę i przenieśli się do niej. Dębscy przynosili im tam żywność i ubrania.

W listopadzie 1942 r. Niemcy ogłosili utworzenie tzw. małego getta dla Żydów pracujących w Węgrowie. Zbliżała się zima, Poziomkowie, mimo ostrzeżeń Dębskich i ich deklaracji pomocy, postanowili tam zamieszkać. Przypuszczenia, że powstanie getta to kolejny podstęp Niemców sprawdziły się. W kwietniu okupanci przystąpili do jego likwidacji i mordowania mieszkańców.

Poziomkowie zawczasu przygotowali sobie schron. Ta przezorność ocaliła im życie.

Kryjówka w budynku szkoły. Dębscy donoszą jedzenie

Po akcji Poziomkowie wrócili do Liwa, do Dębskich. Znaleźli też nową kryjówkę – na strychu niedokończonego budynku szkoły.

Latem przebywali w polach i  lasach otaczających miejscowość. Jesienią i zimną wracali do schronienia na strychu. Dębscy organizowali im żywność. Małgorzata gotowała dla nich zupę, po którą raz w tygodniu przychodził Szmul. Kobieta robiła to, choć mieszkali niedaleko kościoła, w dosyć ruchliwej okolicy. Szmul Poziomek przychodził o umówionej porze, najczęściej późną nocą.

„Najbardziej się baliśmy, że jak przyjdzie do nas po jedzenie, żeby wtedy Niemcy nie wpadli. Zabiliby jego i nas. Tegośmy się bali. Dlatego ja pilnowałem” ‒ wspominał Franciszek.

Dębscy przechowywali też część majątku Poziomków.

Poziomkowie sami też w okresie letnim gromadzili zapasy, by jesienią i zimą zbyt często nie opuszczać schronienia. Wsparcia udzielał im także piekarz Łosiewicz, do którego Srul udawał się po chleb.

Strach Dębskich przed sąsiedzkim donosem

Dębscy obawiali się, że sąsiedzi dowiedzą się o pomocy i złożą na nich donos. Wszyscy domownicy dotrzymali tajemnicy, wiedząc, jakie niebezpieczeństwo – kara śmierci – grozi ich rodzinie i ukrywającym się. Było ono tym większe, że we wsi mieszkało przynajmniej trzech szmalcowników współpracujących z Niemcami. Po wojnie stanęli oni przed sądem za prześladowanie Żydów w czasie okupacji. Zgodnie z relacją jednego z mieszkańców Liwa, Władysława Wójcika (uhonorowanego po wojnie tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata), w 1942 roku w miejscowości doszło do mordu na ukrywających się w miejscowości Żydach. Trzy rodziny zostały bestialsko zabite, przy użyciu wideł i siekier.

Dębscy podejrzewali, że sąsiedzi domyślają się ich działalności, jednak, jak twierdzi Franciszek Dębski, wysoki status jego mamy Małgorzaty (jako akuszerka była w lokalnej społeczności osobą szanowaną), uchronił ich przed donosem. Franciszek wspomina także, że mama ‒ osoba głęboko religijna ‒ codziennie modliła się o ocalenie rodziny Poziomków i bezpieczeństwo swojej.

Koniec wojny i wyjazd do Urugwaju

W sierpniu 1944 r. do Liwa wkroczyli żołnierze Armii Czerwonej. Po zakończeniu niemieckiej okupacji Poziomkowie opuścili kryjówkę w szkole i wrócili do domu. Od 1941 r. mieszkały tam osoby wysiedlone z Poznania. W listopadzie 1944 r. Estera i jej dzieci przeprowadzili się do Węgrowa, a rodzina Dębskich na ich prośbę zajęła część domu Poziomków. Przechowywali nadal także majątek, jaki im został. W 1945 r. Poziomkowie przenieśli się do Warszawy. Ignacy Dębski pomógł im przewieźć rzeczy. Jesienią tego samego roku wyjechali do Łodzi. Utrzymywali się tam z prowadzenia niewielkiej restauracji. Wkrótce postanowili opuścić Polskę. Dom w Liwie sprzedali Małgorzacie i Ignacemu Dębskim. W 1946 r. Estera wraz z dziećmi, przez RFN, wyjechała do brata do Urugwaju.

Spotkanie po latach

Przez lata rodziny nie utrzymywały kontaktu. Po latach nawiązali go potomkowie rodzin. W 2018 r. doszło do spotkania córki ocalałego Samuela Poziomka, Rosy, i Franciszka Dębskiego. Rodziny wspólnie pojechały do Liwa zobaczyć dawny dom Poziomków oraz szkołę, w której się ukrywali.

Więcej

Bibliografia

  • Bielawski Szraga Fajwel, Ostatni Żyd z Węgrowa, Warszawa 2015

    Książka stanowi osobisty opis zagłady Żydów Węgrowa – miasteczka położonego na granicy Podlasia i Mazowsza. Autor staje się świadkiem oraz ofiarą narastającej fali hitlerowskiego terroru. W sposób wstrząsający opisuje gehennę Żydów swojej miejscowości oraz narastający dystans i wrogość polskich sąsiadów. 

  • Engelking Barbara, Grabowski Jan (oprac.), Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski, t. 1, Warszawa 2018
  • Klara Jackl, Wywiad z Franciszkiem Dębskim, Warszawa 20.03.2018