95. urodziny Anny Bando

Redakcja, 23 lutego 2024
23 lutego 1929 r. urodziła się Anna Bando z domu Stupnicka, prezeska Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, uhonorowana tym tytułem przez Instytut Yad Vashem w 1984 r., odznaczona przez Prezydenta RP Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W dniu 95. urodzin składamy Jubilatce najlepsze życzenia, a czytelnikom i czytelniczkom portalu Polscy Sprawiedliwi przypominamy historię pomocy udzielanej Żydom przez Annę Bando i jej matkę Janinę Stupnicką, która dostępna jest na naszych stronach w opracowaniu Teresy Torańskiej, wybitnej dziennikarki, pisarki i reportażystki. Przypominamy również wywiad biograficzny z Anną Bando, zarejestrowany w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w 2014 r., który niedawno po raz pierwszy opublikowaliśmy w całości.

„Pewnego dnia mama powiedziała: Wyprowadzisz dziewczynkę żydowską z getta. Była to Liliana Alter. Jej ojciec płakał, kiedy się żegnali. Wiedziałam, że oni już nigdy więcej się nie spotkają”, mówi Anna Bando.

„Pamiętam, uderzał mnie taki dziwny, charakterystyczny zapach. Im później to było, to ten zapach bardzo mi się nasilał. Nie taki połączony z powstaniem, spalonych ciał na przykład, tylko taki zapach z getta.

To były straszne widoki. Te dzieci. Straszne. Żebrzące na ulicach. Trupy, trupy – przykryte papierem czy gazetami. Pamiętam, jak zbierali ludzi, którzy umarli na ulicy – na takich dwukółkach.

Pamiętam wszystko.

Parę lat temu weszłam w podwórko przy ulicy, jak się wysiada ze stacji w centrum... I ten zapach z getta po tylu latach poczułam w tym podwórku”.

Anna Bando miała 12 lat, gdy po raz pierwszy weszła z matką, Janiną Stupnicką, do getta warszawskiego. W szkolnej teczce przemycała chleb i marmoladę dla uwięzionych żydowskich rodzin. W ich mieszkaniu na Żoliborzu ukrywały się Liliana Alter, Mikołaj Borenstein oraz Ryszard Grynberg. W 1983 r., w uznaniu tej pomocy, Janina i Anna Stupnickie zostały uhonorowane przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata

Od 2014 r. Anna Bando pełni funkcję prezeski Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. W 2008 r. otrzymała Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, w 2017 r. Medal „Pro Patria”, przyznawany przez kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, a w 2018 r. Medal „Pro Bono Poloniae”, przyznawany przez ten sam urząd z okazji stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. W 2019 r., z okazji 90. rocznicy urodzin, życzenia przekazał jej Prezydent RP Andrzej Duda.

Poznaj historię Anny Bando

Z okazji 95. urodzin Anny Bando przypominamy jej historię pomocy, opracowaną m.in. na postawie wywiadów historii mówionej, których udzieliła Muzeum POLIN dwukrotnie (ostatni wywiad z 2014 r. udostępniamy w całości poniżej).


Przeczytaj: Historia Janiny Stupnickiej i jej córki Anny Bando


Anna Bando jest częstą gościnią Muzeum POLIN. Zawsze zainteresowaną programem instytucji, jej bieżącymi sprawami i planami na przyszłość. Niezapomnianym przeżyciem wciąż pozostaje dla nas zorganizowana wspólnie w Muzeum uroczysta gala 30-lecia Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych, która odbyła się w 16 października 2016 r., będąc pierwszym w historii zjazdem Sprawiedliwych z całej Polski.

Od kilku lat w zbiorach Muzeum POLIN znajduje się historyczna pamiątka z czasu okupacji niemieckiej, przekazana przez Annę Bando. To obrus (zob. galerię zdjęć na górze strony), który jej matka otrzymała od jednej z żydowskich rodzin uwięzionych w getcie, na dowód wdzięczności za ofiarowaną pomoc:

„Pewnego dnia mama przyniosła z getta obrus. Powiedziała, że dostała od nich. I to prawdopodobnie był taki obrus, co się zakładało na piątek, podczas szabatu.

*
Jak nas wyrzucali trzeciego października, po skończeniu powstania warszawskiego, to moja mama zamiast brać jakiś jeden koc więcej, bo przecież nie wiadomo, co się z nami stanie – więc każdy łapał, to, co było najważniejsze – to mama moja wzięła ten obrus.

Nie wiem, czy uważała, że ten obrus przyniesie jej szczęście?

Może uważała, że uda się ten obrus zamienić na chleb, gdy będziemy głodowały?

I ten obrus przetrwał z nami całą tę jazdę, ten obóz w Pruszkowie, tę wywózkę. Nie zamieniła nigdy tego obrusa, chociaż można było na wieś iść i za ten obrus dostać kiełbasę pachnącą, którą chłopi szykowali na święta.

Nie zamieniła go.

I z tym obrusem wróciłyśmy do Warszawy. Może żeśmy go raz użyły, na jakieś imieniny w ‘46 roku. 

Ten jeden raz.

*
Po wojnie zamieszkałyśmy w Międzylesiu. Ja wznowiłam studia medyczne. W naszym domku wybuchł pożar. Właściwie większość rzeczy się spaliła, a obrus ocalał i nic – nie był nawet zadymiony.

Był taki, jak był schowany.

Tak ocalał ten obrus.

Później mój mąż stwierdził, że z tym obrusem to była metafizyczna sprawa.

*
Zginęli wszyscy. Nie pamiętam, jak oni się nazywali. Czy to byli ci Śledzie? On się nazywał Śledź – ojciec tej rodziny”.



Przeczytaj więcej: