Zmarła historyczka Danuta Dąbrowska

Joanna Król , 16 listopada 2016
Z głębokim żalem żegnamy Danutę Dąbrowską – wybitną badaczkę dziejów Żydów polskich i Zagłady w Polsce, archiwistkę Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie i Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie, ocalałą z Zagłady, pięknego i bardzo skromnego człowieka.

Naprawdę nazywała się Jakoba Blidsztejn. Wśród przyjaciół nazywana Kubusią. Do końca życia została jednak przy swoim okupacyjnym nazwisku, którego używała po stronie aryjskiej, ukrywając się.

Urodziła się w 1925 r. w Berlinie, jak córka tzw. Żydów wschodnich – polskich Żydów, którzy osiedlili się w Niemczech (jej oboje rodzice byli lekarzami, odbywali w Niemczech praktyki). Po powrocie rodziców do Polski wychowywała się na I kolonii Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej na warszawskim Żoliborzu. Po wybuchu wojny wraz z matką i ciotką przeniosły się do getta w Falenicy, skąd uciekły na wieść o jego bliskiej likwidacji. Miały aryjskie papiery. Przeżyły kilkakrotnie szantaż ze strony szmalcowników. Mimo to Danuta Dąbrowska do końca życia zachowała pogodę ducha i nigdy nie oceniała ludzi zbyt pochopnie. Była pełna zrozumienia dla wszystkich, nawet bardzo złych ludzi.

W zrealizowanym dla Muzeum POLIN filmie „Ocaleni”, którego była jedną z bohaterek, tak wspomina jeden z szantaży: „Ktoś za mną zawołał <<Żydówa>>. Przyszli do nas granatowi, na Wyspiańskiego, rewizję zrobić u mamy. Wzięli, co tam znaleźli, już nie pamiętam. Ja najbardziej żałowałam i prawie płakałam: wzięli moje wieczne pióro, które miało złotą stalówkę. Po dziś dzień to pamiętam. Przecież byłam duża dziewczyna. Taka idiotka, że coś strasznego. I byli na tyle przyzwoici, że nie przyszli drugi raz. Bo na ogół było tak: przyszli raz, zabrali wszystko, a później przyszli i zabrali tych Żydów i na gestapo za ten kilogram cukru czy za tę butelkę wódki. Oni tego nie zrobili. Cześć im i chwała. Ja nie mówię teraz wcale cynicznie. Wszystko jest względne, tak? Nawet wśród łajdaków są odcienie”.

Po wojnie ukończyła romanistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Była w kontakcie z organizacjami syjonistycznymi. Chciała wyjechać do Izraela. Została jednak w Polsce. W życiu prywatnym związała się z dziennikarzem „Po prostu” Edmundem Gonczarskim. Mieli jedną córkę.

Podjęła pracę w Żydowskim Instytucie Historycznym w Warszawie. Publikowała w Biuletynie ŻIH i Bleter far geshikhte wydawanym w języku jidysz.Opracowała i wydała dwa tomy monumentalnej Kroniki getta łódzkiego (wraz z Lucjanem Dobroszyckim), na które składały się dokumenty powstałe i przechowywane podczas wojny w Wydziale Archiwum Przełożonego Starszeństwa Żydów w Łodzi. Dwa kolejne tomy kroniki, gotowe do druku, zniszczono w wyniku wydarzeń antysemickich Marca ’68. Pełne wydanie kroniki mogło się ukazać dopiero w 2009 roku dzięki współpracy historyków Archiwum Państwowego w Łodzi i Uniwersytetu Łódzkiego.

W 1968 roku, na skutek wspomnianej kampanii antysemickiej, Danuta Dąbrowska wraz z córką wyjechała do Izraela. Do emerytury pracowała w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie, gdzie w latach 70. opracowała wspólnie z Abrahamem Weinem i Aharonem Weissem encyklopedię społeczności żydowskich w Polsce (Pinkas hakehillot Polin). Dzieło to do tej pory służy jako jedno z ważniejszych opracowań historiograficznych opisujących życie żydowskie w Polsce do wybuchu II wojny światowej.

Danuta Dąbrowska zmarła w Izraelu 17 kwietnia 2015 roku. Miała 90 lat.

Przeczytaj szczegółowy biogram Danuty Dąbrowskiej opracowany przez Jadwigę Rytlową.

***

Pani Kubusiu, była Pani wybitną żydowską i polską historyczką, osobą pełną erudycji, znającą kilka języków, posiadającą niezwykłe poczucie humoru, dystans do samej siebie i niepowtarzalny urok osobisty. Od ’68 nigdy nie wróciła Pani do Polski. Szczęśliwie udało się Panią nagrać w Izraelu. Polska publiczność pokochała Panią od pierwszych chwil, w których pojawia się Pani w naszym filmie. Ostatnie lata życia spędziła Pani w domu starców w Givatayim. Bardzo się cieszę, że miałam zaszczyt wymienić z Panią kilka listów. Pamiętam nasze ostatnie spotkanie, w styczniu tego roku. Drobna i delikatna, siedziała Pani w wielkim fotelu. Obok stała hałaśliwa maszyna z tlenem. Tego dnia tylko notowałam, nic nie filmowałam. Nie zrobiłam Pani nawet zdjęcia. Mieszkała Pani na najwyższym piętrze. Z okien Pani małego mieszkanka rozciągał się jeden z piękniejszych widoków na Tel Awiw. Padało. Po deszczu wyszło słońce. Usiłowałam otworzyć okno. Nie byłaby Pani sobą, gdyby nie skomentowała tego żartobliwie: Biez wodki nie razbieriosz” (bez wódki nie da rady) – Joanna Król, wraz z Karoliną Dzięciołowską autorka filmu „Ocaleni”.