Odnalazła rodzinę, która ocaliła jej życie
Diana Albert urodziła się w 1932 r. w Serocku. Nazywała się wtedy Doba Ita Drezner. W czasie drugiej wojny światowej Niemcy zabili jej rodziców. Mała Doba trafiła do getta w Legionowie, a potem do Warszawy. Udało się jej uciec z getta. Tułała się po różnych miejscowościach, by w końcu znaleźć schronienie u rodziny Gąsiorowskich w wiosce Nuna koło Nasielska. Gąsiorowscy – pomimo kary śmierci grożącej za pomaganie Żydom – przyjęli ją jak własną córkę. Dzięki tzw. „dobremu wyglądowi” dziewczynka nie musiała przebywać w kryjówce. Pasła krowy, pomagała w pracach w polu, niańczyła jedno z dzieci. W niedziele razem ze wszystkimi chodziła do kościoła w Nasielsku. Pozostała w Nunie aż do nadejścia Armii Czerwonej. Po wojnie wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych.
Po wielu latach przyjechała spotkać się z jej wybawcami. Razem z nią przybyły dzieci: Helen i David oraz 16-letnia wnuczka Hannah. Spośród członków rodziny, która udzieliła jej pomocy, dziś w Nunie mieszka już tylko Eustachiusz Gąsiorowski – w czasie wojny mały chłopiec.
Dla wszystkich było to wzruszające wydarzenie. Długo rozmawiali, a potem – jak 70 lat temu – Diana i Eustachiusz wspólnie karmili krowy i kury. Podczas uroczystego obiadu wnuczka Hannah powiedziała: „Ocalił Pan życie mojej babci. Dzięki Panu mogła urodzić się moja mama. Ja również zawdzięczam Panu życie”.
Do odnalezienia rodziny Gąsiorowskich przyczynił się zespół Wirtualnego Sztetla. Poszukiwania prowadziliśmy przy pomocy Urzędu Miasta w Nasielsku oraz sołtysa Andrzeja Królaka. Helen Albert w rozmowie z nami podkreśliła: „Pisaliśmy do wielu, ale tylko Wirtualny Sztetl odpowiedział na list i okazał nam wsparcie”.





